Motorniczy tramwajów będą bawić się w lekarza?

11 lutego 2009, Wydarzenia oraz Z przymrużeniem oka, 2 komentarze

ekgMój wczorajszy wpis poświęcony był pomysłom na zwiększenie świadomości społeczeństwa dotyczącej udzielania pierwszej pomocy, która to ma ogromne znaczenie dla przeżycia osób znajdujących się w bezpośrednim zagrożeniu życia. Szczerze przyznam, nie spodziewałem się, że tak szybko ktoś wpadnie na przełomowy i rewolucyjny pomysł! Jego autorem jest były radny PiS, dr Jan Starzyk. Idea jest następująca: ktoś w tramwaju słabnie. Motorniczy zatrzymuje tramwaj i rusza do udzielenia poszkodowanemu pierwszej pomocy. Do tego momentu wszystko wygląda jak najbardziej w porządku. Jednak motorniczy nie poprzestaje na ocenie ABC, ułożeniu poszkodowanego w pozycji przeciwwstrząsowej czy czterokończynowej i wezwaniu karetki.

Za to przynosi ze sobą przenośny elektrokardiograf (aparat do EKG) i wykonuje na poszkodowanym badanie aktywności elektrycznej serca. Zapis EKG następnie przesyłany jest do doktora Jana Starzyka, pracującego w Centrum Monitoringu Kardiologicznego. Następnie dr Starzyk, po obejrzeniu EKG, decyduje o szybkości wysłania karetki.

Artykuł informujący o tym rewolucyjnym pomyśle pojawił się wczoraj późnym wieczorem na Gazeta.pl Kraków:

Motorniczy w tramwajach będą robić… EKG pasażerom, którzy zasłabli podczas jazdy. Taki pomysł na zwiększenie bezpieczeństwa medycznego Krakowa zaproponował dr Jan Starzyk, były radny PiS-u.

Pomysł świetny! Ja proponuję dodać jeszcze motorniczym możliwość wykonania testu troponinowego oraz pomiaru glikemii. Oczywiście w tym wszystkim nie powinno zabraknąć pomiaru ciśnienia tętniczego, tętna i pulsoksymetrii:-)

Aparaty EKG miałyby być – na początek – zainstalowane w dwóch bombardierach. Samo badanie mieliby wykonywać specjalnie przeszkoleni motorniczy.

A nie lepiej by było, gdyby motorniczy i kierowcy autobusów posiedli po prostu umiejętność udzielania podstawowej pierwszej pomocy? I oczywiście ją wykorzystywali, co obecnie jest sprawą mocno dyskusyjną.

Z naszych informacji wynika, że nigdzie na świecie nie montuje się w tramwajach aparatów do EKG.

Nie montuje się, bo najnormalniej w świecie jest to czysta głupota…

Skąd dr Starzyk wziął pomysł wyposażenia akurat bombardierów w EKG? – Są na statkach – oświadczył nam wczoraj. O tym, żeby instalowano je w tramwajach – przyznaje – też nie słyszał.

Są na statkach! A jaka jest różnica pomiędzy statkiem a tramwajem? Chyba żadna, przecież dostępność pomocy medycznej na pierwszym i na drugim jest taka sama:-)

Pieniądze na zakup sprzętu miałyby pochodzić z budżetu Krakowa. Jak nas poinformował Marek Gancarczyk, rzecznik prasowy MPK, radni zaproponowali, że dadzą pieniądze na doposażenie tramwajów i autokarów m.in. w apteczki. A wtedy doktor Starzyk wyszedł z pomysłem, żeby dokupić też aparaty EKG. Według Gancarczyka doktor zapewniał, że jedno urządzenie miało kosztować kilkaset złotych.

Dobrze wyposażone apteczki rzeczywiście są niezbędnym wyposażeniem pojazdów komunikacji miejskiej. Ale czy EKG także? W żadnym wypadku, i chyba co do tego nie ma nikt wątpliwości.
Dodatkowo cena za jeden aparat EKG, którą podał doktor, jest wyssana z palca. Np. jeden z naprostszych modeli – AsCard Mr.Green – kosztuje 2400 PLN!

Entuzjastycznie do pomysłu ustosunkowany jest prezes MPK Julian Pilszczek. „Wcześniej konieczne będzie przeszkolenie kilku motorniczych, którzy obsługiwaliby te urządzenia. EKG to nie są badania inwazyjne, sądzę, że nie będzie obaw, że sobie nie poradzą” – zwierzył się „Dziennikowi Polskiemu”. Nam wczoraj nie udało się z nim skontaktować, ale zapał prezesa podziela nawet jego sekretarka. Gdy zapytaliśmy ją, czy chciałaby być badana przez motorniczego, odpowiedziała: – Gdyby zależało od tego moje życie, nie miałoby to żadnego znaczenia.

Entuzjazm prezesa jak i jego sekretarki jest w tym wszystkim oczywiście najważniejszy. Wszak to nie oni wydadzą kilka-kilkanaście tysięcy złotych na nikomu niepotrzebne w autobusie urządzenie.
Ciekaw też jestem, czy nastawienie prezesa będzie takie samo, gdy jakiś motorniczy rozbierze w tłumie pasażerów jego żonę czy córkę do naga od pasa w górę:-)

Na szczęście osoby znające się lepiej niż dr Jan Starzyk na ratowaniu ludzkiego życia nie podzielają jego opinii:

Właśnie – czy życie zależy od badania EKG? – Instalowanie defibrylatorów ma sens, EKG – żadnego. Zapis z takiego EKG nie może stanowić podstawy rozpoznania medycznego. Tego typu działania w żaden sposób nie skrócą czasu pomiędzy wystąpieniem zdarzenia a interwencją karetki – uważa prof. Jacek Dubiel, konsultant ds. kardiologii w Małopolsce.

– EKG w tramwaju? To jakiś pomylony pomysł. Nabijanie się z ludzi i lokalna polityczna zadyma – kwituje krótko prof. Juliusz Jakubaszko, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny ratunkowej.

PS. Jeśli mądre głowy tego świata pomysł zatwierdzą, to prawdopodobnie już niedługo będziemy musieli uważać do jakiego tramwaju czy autobusu wsiadamy;-)



Wyświetlenia: 1 908

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie ponad 200 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa a dwa razy w miesiącu informację o nowych wpisach na blogu. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: