TRAUMA – amerykański serial o paramedykach

21 października 2009, Media oraz Wydarzenia, 6 komentarzy

traumaTrauma” jest nowym serialem medycznym ukazującym pracę paramedyków z San Francisco. Premiera pilotażowego odcinka miała miejsce pod koniec września tego roku na stacji telewizyjnej NBC. Intencją producentów „Traumy” jest wprowadzenie na rynek serialu medycznego nowej jakości, znacznie odbiegającego od aktualnie emitowanych. Akcja serialu ma być wielowątkowa, dynamiczna, ukazująca nieustannie wysoki poziom adrenaliny bohaterów serialu, mający przenosić się na widza. Nawiązując do tytułu, serial ma prezentować traumę nie tylko osób poszkodowanych w wypadkach, ale i głównych postaci obecnych w serialu.
Spoty zapowiadające „Traumę” wyglądają imponująco, naprawdę zachęcają do wejścia w świat ratowników z Ameryki. Wyczekiwałem w dużym napięciu na odcinek pilotażowy, więc jak tylko się ukazał rozsiadłem się w fotelu z paczką chipsów i puszką Coli. Wszak to film, jakby nie patrzeć, o nas!
Niestety moje jakże optymistyczne nastawienie uciekło wraz z zakończeniem pierwszej sceny…Ja rozumiem, że w USA to dzieją się różne rzeczy a mieszkańcy mają nadludzkie zdolności, ale ktoś tu najwyraźniej przegiął.

Zwiastuny

Jeśli masz zamiar obejrzeć w niedługim czasie pierwszy odcinek serialu „Trauma” to nie czytaj dalszej części wpisu, bo mogę Ci popsuć całą zabawę ;-).

Pierwszy odcinek w skrócie

Pilotażowy odcinek rozpoczyna się ukazaniem początku dyżuru paramedyków. Wszyscy są uśmiechnięci, radośni, optymistycznie nastawieni, tacy amerykańscy :-) Widać, że ratownictwo to dla nich chleb powszedni co potwierdza kilka chwil później wezwanie do pacjenta. Poszkodowany został porażony prądem elektrycznym w wyniku czego doszło u niego do NZK. Pogotowie zostaje wezwane przez jego kolegę, który instruowany przez paramedyka z karetki odłącza zasilanie a następnie podejmuje resuscytację krążeniowo-oddechową. Jest nieźle.
Oprócz pierwszej karetki do pacjenta zostaje zadysponowana kolejna, a z racji lokalizacji zdarzenia (na dachu budynku) także i śmigłowiec. 3 zespoły do jednego poszkodowanego – łał! To jednak jeszcze nic :-).

Dwóch paramedyków, którzy jako pierwsi docierają na miejsce, podłącza elektrody od Lifepaka 15, strzela prądem, pacjent podskakuje. Dalej rozpoczynają RKO (uciskanie klatki piersiowej jedną ręką), przygotowują intubację. W tym momencie pojawia się kolejny zespół, więc ratownik z pierwszego rzuca do ratowniczki z drugiego kroplówkę, coby podłączyła. Dziewczyna ochoczo rozdziera nogawkę pacjenta i zakłada dojście doszpikowe, a w międzyczasie chory zostaje zaintubowany. Pierwsza adrenalina podana, rzut oka na Lifepaka 15 na którym linia izoelektryczna. Chwilę później kolejna adrenalina, dalej masaż jedną ręką. Ku uciesze wszystkich (bo w czwórkę ciężko się pracuje) przylatuje śmigłowiec.

Kolejna defibrylacja, zbliżenie kamery na Lifepaka 15, dalej izo :-). Ratownik ze śmigłowca korzystając z wolnego czasu wykonuje telefon do żony poszkodowanego i przeprowadza z nią wywiad. Okazuje się, że facet będąc żołnierzem był szczepiony na coś tam i z racji tego jest odporny na działanie adrenaliny. Co więc mu pomoże? Atropina, bo „klasyki najlepsze”. Kolejne spojrzenie na Lifepaka 15 a tam izo z załamkami P (tak mi się wydaje) – nieważne jednak, bo pacjent ma puls. Zostaje więc załadowany na dechę i przeniesiony do śmigłowca, a o całej akcji wie oczywiście od dawna zwarty i gotowy personel izby przyjęć. Ta świetna i skuteczna akcja ratunkowa nie ma niestety pozytywnego zakończenia…Po chwili od startu śmigłowiec ratunkowy zderza się niespodziewanie z innym, nadlatującym z naprzeciwka!

Taka wspaniała, wartka akcja, utrzymująca w napięciu do granic możliwości, a to przecież dopiero pierwsze 8 minut serialu. Mogę rozwiać Wasze obawy, że na tym się nie kończy. Dalsza część odcinka przenosi nas o rok do przodu od wystąpienia tej katastrofy, jakby nie patrzeć największej podczas akcji ratunkowej w historii San Francisco. Co ciekawe, pilot śmigłowca ratunkowego nie tylko przeżył i wyszedł z tego bez szwanku, ale po roku dołowania i topienia smutków we flaszce soku pomarańczowego wraca do pracy.

Powrót przynosi nowe wyzwania, zarówno na stopie koleżeńskiej jak i zawodowej. Ważną sceną jest wypadek masowy na autostradzie, w trakcie którego wybucha cysterna z paliwem. Jednym z poszkodowanych jest kilkuletni chłopiec, u którego w wyniku obrażeń szyi dochodzi do niewydolności oddechowej. To jednak nie problem, bo nasz dzielny ratownik na pokładzie śmigłowca wykonuje konikotomię, a pomaga w tym wszystkim mama dziecka :-).

Mieszane uczucia

Mam nadzieję, że powyższy opis nie zniechęci Was do obejrzenia serialu „Trauma” i sprawdzenia, czy Wam przypadnie do gustu. Ja sam nie mogłem się doczekać premiery, a teraz w sumie nie za bardzo wiem, czy warto oglądać go dalej. Z jednej strony widać, że serial pokazuje pracę medyków w inny sposób niż pozostałe. Akcja jest szybka (może nawet za bardzo), ciekawa i może zainteresować nawet osoby z branży.
Niestety z serialu kipi amerykańska sztampowość. Wszystko co zostało przedstawione jest dla paramedyków chlebem powszednim, a każda akcja ratunkowa prosta jak wbicie gwoździa przez stolarza. Dziwne wydają mi się także aspekty techniczne ich ratownictwa. Rozumiem, że obowiązują u nich inne schematy postępowania niż w Polsce, ale to co zostało pokazane nie pasuje do żadnego schematu (może o to chodziło?). Pewne momenty sprawiają dodatkowo wrażenie, jakby głównym sponsorem serialu była firma Physio-Control, producent defibrylatora LIFEPAK 15.



Wyświetlenia: 3 914

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie ponad 200 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa a dwa razy w miesiącu informację o nowych wpisach na blogu. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: