Sezon polowań na ratowników uważam za otwarty

8 kwietnia 2015, Ochrona zdrowia oraz Ratownictwo, 7 komentarzy

Siedzisz? Usiądź! Dzisiaj przeniesiemy się do niesamowitego świata jednego z gatunków zwierząt. Gatunku niezbędnego do życia całego ekosystemu. Najczęściej pomijanego w zasługach, niezauważanego przez inne gatunki, lekceważonego przez przywódców królestwa.

Gatunek choć traktowany jak podwładni Króla Juliana, przez większość uważany za niepotrzebny, walczy jak może o swoje przetrwanie, odpierając ataki ze wszelakich stron. Doceniają go pojedyncze jednostki, wyrozumiałe i z prawdziwym psim sercem, które otrzymały pomoc od przedstawicieli rzeczonego gatunku. A o kim mowa?

PRZECZYTAJ DODATKOWO: AGRESJA W RATOWNICTWIE MEDYCZNYM – REJESTR ZDARZEŃ

Ratownik medyczny

Ratownik medyczny (łac. biedus communis) – polska nazwa zwyczajowa gatunku z rodziny medyków (łac. medicus pospolitus). Mianem tym określa się przedstawicieli rodziny medyków, wyspecjalizowanych w zaawansowanych działaniach, do których niezdolna jest większość świata zwierząt.

Systematyka

W przeszłości gatunek biedus communis w obecnej formie był niespotykany. Pojawił się dopiero pod koniec ubiegłego wieku, stopniowo wypierając w procesie ewolucji z gromady gatunek sanitario simplex, aż do jego całkowitego zaniku. Wspomniany proces ewolucji spowodował zdecydowane zwiększenie liczby przedstawicieli gatunku ratownika medycznego, którzy wraz z si nutrix oraz medicus służą innym zwierzętom, chroniąc najcenniejszy dar życia – życie.

Budowa ciała

Ratownicy medyczni to bliżej nieokreślona forma średniego lub dużego zwierzęcia, którego ciało pokryte jest skórą pozbawioną futra, a zamiast niego skąpym (w nielicznych przypadkach bogatym i gęstym) owłosieniem. Masa ciała tych zwierząt oscyluje w przedziale 50-130 kg. Kończyny zakończone są palcami wyposażonymi w paznokcie oraz kciukami zapewniającymi chwytność. Dolne kończyny mają po pięć palców, tak samo jak i górne.

Tryb życia

Ratownicy medyczni wiodą samotniczy lub stadny tryb życia. Są naziemni, zamieszkują tereny otwarte, z reguły zurbanizowane, czasem leśne i górskie. W przeciwieństwie do innych zwierząt ich tryb dnia i nocy bywa zmienny; często nie śpią w nocy, czuwając nad bezpieczeństwem innych gatunków. Także tryb odpoczynku biedus communis bywa nieuporządkowany: z reguły udają się na odpoczynek do innego miejsca pracy, by móc utrzymać siebie i/lub swe potomstwo.

Tyle, w telegraficznym skrócie, o gatunku. Znacie go?

Sezon polowań na ratowników medycznych otwarty!

Polowanko?

Przechodząc do meritum sprawy. Gatunek ratowników medycznych jest zagrożony! Niestety ani WWF ani żadne towarzystwa opieki sprawą się nie przejmują, nawet przywódcy królestwa zwanego Ministerstwem Zdrowia mają ten problem w dupie! Nie stają w obronie tego niezbędnego dla życia wielu ludzi gatunku, zdają się nie widzieć problemu, umywają ręce od dantejskich scen, o których media co rusz donoszą!

W ostatnich tygodniach rozpoczął się na gatunek sezon polowań i aż boję się myśleć, co będzie dalej. Nie wierzysz? Spójrz na tych kilka dat poniżej!

22.03.2015

Karetka z ciężarną kobietą zmierza do szpitala. Dwóch nastolatków w ramach kreatywnego spędzania czasu postanawia…obrzucić karetkę kamieniami! Na szczęście tylko karoseria doznała urazu i ani ratownikom ani pacjentce nic się nie stało. A mogło?

03 Kwietnia 2015

Nie można ukrywać – interwencja jak większość w pracy gatunku – w trakcie libacji alkoholowej. W przedstawicielach gatunku, drinkus agresus, obudziła się chęć wyzwolenia towarzysza z rąk bezlitosnych ratowników medycznych. Postanowili go wyzwolić z opresji, rozbijając szyby karetki. Ratownicy doznali ogólnych obrażeń ciała. Na szczęście tylko tyle.

Sprawcom (cóż za braterska więź!) grozi do 10 lat, zostali tymczasowo aresztowani. Ciekawe jaki wyrok w zawieszeniu dostaną…?!

06 kwietnia 2015

Koledze pacjenta nie spodobało się że nie wie, gdzie jego towarzysz trafi do szpitala. Swoje wątpliwości postanowił wyrazić nad wyraz ekspresywnie, fundując karetce „przekopkę”. Wszyscy cali, tylko jemu grozi do 5 lat więzienia za zniszczenia mienia. Dobrze, że tylko mienia.

07 kwietnia 2015

Przenieśmy się do SOR, czyli oddziału ratunkowego. Tutaj ratownik medyczny (a mogła być to zarówno pielęgniarka jak i lekarz) został zaatakowany przez pacjenta w trakcie pobierania krwi. Medyk został uderzony w twarz, dzięki bogu nie zakuł się igłą od pacjenta i nic poważnego mu się nie stało.

*******

Oczywiście tego typu sytuacje nie zdarzają się tylko w Polsce. Ostatnio u Brytyjczyków pojawił się podobny incydent. 18-latek wraz z miłością swojego życia postanowił wykorzystać niezamkniętą karetkę i swoją partnerkę. W środku ambulansu. Gdy paramedycy wrócili do karetki z pacjentem nastolatek pobił ich, bo nie pozwolili mu dokończyć zwierzęcego aktu. Brzmi krejzi? No pewnie!

Wiecie, jaka jest różnica pomiędzy sytuacjami z Polski opisanymi powyżej, które zdarzyły się na przełomie tylko niespełna miesiąca a tą jedną z UK? Sprawca pobicia dostał wyrok więzienia w wymiarze 2 lat i 8 miesięcy. Oczywiście ten z Anglii. U nas sprawcy dostaną wyroki w zawieszeniu…

A może jednak powinniśmy na wyposażeniu ambulansu posiadać środki do obrony przed agresorami, jak stwierdziła posłanka PSL Halina Szymiec-Raczyńska? A może nie ma takiej potrzeby, tylko wystarczy zgoda na wykonanie defibrylacji na atakującym w ramach obrony zdrowia i życia przedstawiciela gatunku ratownik medyczny?

Wierzę, że Ministerstwo Zdrowia za czasu mojej „kariery” zawodowej zdąży podjąć ten temat i postara się rozwiązać problem, nie mając go, jak ma większość problemów naszego gatunku, w dupie.



Wyświetlenia: 5 194

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie ponad 200 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa a dwa razy w miesiącu informację o nowych wpisach na blogu. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: