Agresywny pacjent – kłopot dla ratownika medycznego?

4 października 2009, Ratownictwo, Komentarze (1)

agresywny pacjentZ agresją ze strony pacjentów spotkał się zapewne każdy z pracowników systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego (jak to dumnie brzmi:). Oczywiście wrogie zachowania pochodzą także bardzo często ze strony członków rodzin, znajomych pacjenta czy osób postronnych, jednak dzisiaj skupmy się na samych chorych. Wszak to oni znajdują się bezpośrednio w kręgu naszych zainteresowań (a przynajmniej powinni) i to im trzeba pomóc.
Agresja ze strony chorego może być spowodowana wieloma czynnikami. Nie sposób wymienić wszystkie, jednak wydaje się, że najczęściej jest ona wywołana przez choroby psychiczne, przedawkowanie alkoholu, narkotyków oraz leków. Oceniając pacjenta należy mieć na uwadze także stany chorobowe objawiające się pobudzeniem, jak np. hipoglikemia.
Niezależnie od przyczyny agresji działanie ratownika ma na celu pomoc pacjentowi, i choć w każdej sytuacji zapewnienie bezpieczeństwa jest najważniejsze, to tutaj należy na ten element działania położyć największy nacisk.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Agresja w ratownictwie medycznym – rejestr zdarzeń

Bezpieczeństwo ponad wszystko

Agresywny pacjent nawet najspokojniejszemu ratownikowi może przysporzyć sporo nerwów dlatego bardzo ważne jest, aby niezależnie od sytuacji zachować spokój i nie dać się „ponieść nerwom”. Człowieka agresywnego trzeba traktować jak każdego innego pacjenta. Nie powinny nigdy mieć miejsca reakcje zaczepne ze strony ratownika, czy to słowne czy fizyczne. Najczęściej nie uspokaja to pacjenta a działa wręcz odwrotnie.

Pamiętając o naszym zdrowiu i życiu jeszcze przed podjęciem działań konieczna jest prawidłowa ocena sytuacji. Jeśli istnieją jakiekolwiek przesłanki, że pacjent może nam zagrażać, należy odstąpić od wykonywania jakichkolwiek czynności i się wycofać. Właściwe w takim momencie jest powiadomienie policji o zaistniałej sytuacji i oczekiwanie w bezpiecznym miejscu (najlepiej w karetce:-) na przyjazd patrolu. Tutaj to już do policjantów należy obezwładnienie chorego i doprowadzenie do karetki. Często osoba agresywna zostaje zakuta w kajdanki, także bezpieczeństwo własne jest już zachować dużo łatwiej.

Policji brak

Przytrafiają się nieraz sytuacje, kiedy po dotarciu na miejsce wezwania pacjent nie przejawia żadnych niepokojących objawów. Zero nerwów, pobudzenia, wrogości. Sytuacja się jednak komplikuje w karetce, w trakcie transportu do szpitala, gdy chory nagle dostaje furii. W takim momencie można podjąć dwojakie działanie. Zarówno do jednego jak i drugiego niezbędne jest poinformowanie kierowcy o problemie i konieczności zatrzymania ambulansu.

Opcja pierwsza, której w sumie nigdy nie miałem okazji stosować, to opuszczenie karetki i zamknięcie wewnątrz napastnika. Bezpieczeństwo ratowników jest bezwzględnie zachowane i spokojnie można oczekiwać na przyjazd policji. Problemem mogą stać się ewentualne zniszczenia sprzętu, jednak kto w takiej sytuacji martwił by się urządzeniami a nie swoim życiem :-)?

I opcja druga, która stwarza ryzyko doznania uszczerbku na zdrowiu, to próba obezwładnienia pacjenta, także po uprzednim wezwaniu policji. Jeśli chory przewożony był w pozycji siedzącej może być to dosyć trudne, jednak tak czy siak powinien wylądować na noszach. Tutaj pole do działania mamy szersze, jak i łatwiej jest nam zapanować nad sytuacją.
Podstawowy element krępujący agresywnego pacjenta powinny stanowić pasy od noszy – zapięte na odpowiedniej wysokości i mocno zaciśnięte mogą być skuteczne. Jeśli jednak byłoby to niewystarczające pamiętajmy, że jak to w karetce bywa mamy dostępne pod ręką środki opatrunkowe w postaci bandaży. Doskonale spisują się jako środek mocujący ręce pobudzonego chorego do noszy.
Na forach internetowych niektórzy proponują założenie pacjentowi kaftana bezpieczeństwa, jednak z racji tego, że na wyposażeniu karetki w której pracowałem takich cudów nie było, to nie potrafię wypowiedzieć się na temat jego skuteczności.

Pozycja na noszach

Standardowo chorzy przewożeni na noszach leżą na plecach, jednakże będąc ograniczonymi przez kajdanki pozycja na brzuchu jest dla nich dużo lepsza. Przytrafiły mi się kilka razy sytuacje, w których chory psychicznie nie był agresywny (w danym momencie) i lekarz decydował się nie wzywać policji. W momencie układania chorego na noszach zawsze pojawiał się między nami spór o to, w jakiej pozycji ma on na nich leżeć. Doktor nalegał, aby pacjent leżał na plecach, gdy dla mnie zawsze było oczywiste, że ma być na odwrót. Jeśli w trakcie drogi do szpitala nastąpiła by zmiana „humoru” chorego, to dużo łatwiej byłoby mi nad nim zapanować. Lekarza często jednak ta kwestia nie obchodziła, bo on oczywiście podróżował z przodu…Nieważne.
Jak by nie było i jak by to nie wyglądało bezpieczniej dla ratownika, jeśli chory leży na brzuchu i jest odpowiednio przypięty pasami.

Ciekawi mnie, jak Wy radzicie sobie z agresywnymi pacjentami? Jak układa się w Waszym regionie współpraca z policją?

Na koniec jeszcze zapraszam do obejrzenia filmu przedstawiającego radzenie sobie amerykańskich paramedyków z agresją pacjenta spowodowaną zespołem stresu pourazowego. Zwróćcie przy tym uwagę na zachowanie ratowniczki w stosunku do chorego. Wsparcie psychiczne – wzorowe :-).



Wyświetlenia: 9 386

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie ponad 200 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa a dwa razy w miesiącu informację o nowych wpisach na blogu. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: