Czas dojazdu pogotowia – w ile minut karetka powinna dojechać do pacjenta?

22 stycznia 2014, Ochrona zdrowia oraz Ratownictwo, 5 komentarzy

„Karetka jechała 40 minut”, „ambulans przyjechał za późno”, „czekał na karetkę 1,5 godziny” – tego typu stwierdzenia można co rusz przeczytać w wielu doniesieniach prasowych. I w prawie każdym z nich pojawia się informacja, że karetka pogotowia powinna przyjechać w minut 5, 8, 15. Ilość minut, rzekomo obecna w przepisach, przez różnych dziennikarzy określana jest na różnym poziomie. A jak jest naprawdę? Czy rzeczywiście przepisy określają, w jakim czasie zespół ratownictwa medycznego MUSI dotrzeć do pacjenta?

Artykuł jest kolejnym z cyklu „Ratownictwo dla niewtajemniczonych„, wyjaśniających podstawy działania systemu ratownictwa medycznego w Polsce.

Czas dojazdu karetki

To, co widzicie na powyższej grafice stworzonej z trzech różnych artykułów, to tylko cząstka ogromu informacji, które media bezmyślnie kopiują bez sprawdzenia w dokumencie źródłowym (czyt. stosownych przepisach prawa). Nie będę się po raz kolejny rozwodził nad tym, dlaczego tak media postępują, bo szkoda na to czasu.

Co o czasie dojazdu mówią przepisy?

Ustawa o Państwowym Ratownictwie Medycznym

Rzeczywiście, w przepisach, a dokładniej w Ustawie o Państwowym Ratownictwie Medycznym, zostały określone zalecenia związane z czasem dojazdu zespołów ratownictwa medycznego. Nigdzie jednak nie jest napisane, że każdy zespół w każdej interwencji MUSI dojechać w określonym czasie. Artykuł 24. Ustawy prezentuje się następująco:

1. Wojewoda podejmuje działania organizacyjne zmierzające do zapewnienia następujących parametrów czasu dotarcia na miejsce zdarzenia dla zespołu ratownictwa medycznego od chwili przyjęcia zgłoszenia przez dyspozytora medycznego:
1) mediana czasu dotarcia – w skali każdego miesiąca – jest nie większa niż 8 minut w mieście powyżej 10 tysięcy mieszkańców i 15 minut poza miastem powyżej 10 tysięcy mieszkańców;
2) trzeci kwartyl czasu dotarcia – w skali każdego miesiąca – jest nie większy niż 12 minut w mieście powyżej 10 tysięcy mieszkańców i 20 minut poza miastem powyżej 10 tysięcy mieszkańców;
3) maksymalny czas dotarcia nie może być dłuższy niż 15 minut w mieście powyżej 10 tysięcy mieszkańców i 20 minut poza miastem powyżej 10 tysięcy mieszkańców.
2. Przyjmuje się, że 0,5 % przypadków o najdłuższych czasach dotarcia w skali każdego miesiąca nie bierze się pod uwagę w naliczaniu parametrów określonych w ust. 1, z zastrzeżeniem, że przypadki te nie podlegają kumulacji pomiędzy miesiącami.

Jak każdy uważny Czytelnik zauważy, 8 minut określone w przepisie to nie jest czas, w którym karetka MUSI dojechać do każdego pacjenta. To mediana czasu dotarcia w skali miesiąca ma być nie większa niż 8 minut. Mediana nie określa każdej interwencji a dotyczy całości w wymiarze miesiąca, po definicję słowa odsyłam do Wikipedii lub na inne strony.

Nie jest więc prawdą to, o czym możecie przeczytać w mass mediach, że karetki pogotowia ratunkowego muszą dojechać w 8 minut. Gdyby tak miało być, to karetki musiałyby stać na co drugim skrzyżowaniu a jest to fizycznie (ekonomicznie) niemożliwe i w żadnym kraju tak nie jest.

Problemów tutaj można by rozważyć kilka.

Po pierwsze, nie każdy pacjent potrzebuje uzyskać pomoc natychmiast. Wiele wyjazdów karetek w praktyce dotyczy stanów nie nagłych (wbrew temu, co Ustawa definiuje w Art. 1.: „W celu realizacji zadań państwa polegających na zapewnieniu pomocy każdej osobie znajdującej się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego […]”).

Pierwszy z brzegu przykład: „ból brzucha od wczoraj”. Ok, przyczyną może być np. zapalenie wyrostka robaczkowego wymagające nagłej interwencji chirurgicznej – ale najczęściej nie jest. Czy do pacjenta, którego boli brzuch od 48 godzin, karetka powinna pędzić tak samo „na złamanie karku” jak do człowieka, który nagle przestał oddychać i umiera?

Moim zdaniem zdecydowanie nie (pomijam tutaj celowo aspekt podstawowej opieki zdrowotnej i nocnej i świątecznej opieki całodobowej). I tego Ustawa nie rozgranicza gdyż zakłada, że każdy pacjent pogotowia ratunkowego jest w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego.

Ustawa nie definiuje również kodów pilności wezwań, o czym pisał w poprzednim wpisie Przemek Guła. Czy dyspozytor powinien nadać taki sam kod pilności wyjazdu do pacjenta z bólem w klatce piersiowej (i zarazem podejrzeniem zawału serca) jak do zatrzymania moczu od 3 godzin? Tak to wygląda w rzeczywistości, że kod pilności jest ten sam.

Ustawa nie zakłada także, iż do części wyjazdów zespoły ratownictwa medycznego nie jeżdżą na sygnale – np. czasami do wspomnianego powyżej zatrzymania moczu czy też zaburzeń psychicznych. Za normalne więc uznać należy, że w części interwencji czas dojazdu nie będzie wynosił 8 minut a sporo więcej.

Czego jeszcze przepisy nie biorą pod uwagę? Tak naprawdę wielu rzeczy, gdyż są one bardzo ogólne. Skoro np. „zima znowu zaskoczyła drogowców”, to może by ustanowić zwiększony limit czasu dojazdu dla okresu zimowego?

Jeśli kierowcy mają obowiązek umożliwić przejazd dla pojazdu uprzywilejowanego to może zacząć by ich karać za to, że nie ułatwili i stoją jak te święte krowy na środku drogi, nie wiedząc co zrobić?

A tak w ogóle zawsze ciekawiło mnie, na jakiej podstawie prawodawca ustanowił medianę czasu dojazdu na poziomie 8 minut? Dlaczego nie 6 minut? Albo 10 minut?

8 minut dla pacjenta w nagłym zatrzymaniu krążenia, u którego nikt ze świadków zdarzenia nie prowadzi resuscytacji bo np. obawia się złamania żeber, to stanowczo za długo. I nawet jeśli ratownicy dojadą w tym czasie, nazwijmy go „ustawowym”, to i tak szanse na przeżycie i wyjście ze szpitala o własnych nogach są znikome.

Kończąc powoli warto wspomnieć również o głównym powodzie zbyt długiego dojazdu karetek do pacjentów rzeczywiście pomocy potrzebujących. Nie wynika on z faktu, że ratownicy zanim wsiądą do karetki kończą jedzenie obiadu, czekają na dokończenie sceny właśnie oglądanego filmu czy rozegranie podbramkowej akcji w meczu lecącym w telewizji.

Główną przyczyną opóźnień w dotarciu pomocy jest niedostępność najbliższych miejscu zdarzenia karetek (proszę nie interpretować tego jako zbyt małą ilość karetek), co powodowane jest ogromem interwencji pogotowia, które przez karetki nie powinny być realizowane.



Wyświetlenia: 33 406

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie ponad 200 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa a dwa razy w miesiącu informację o nowych wpisach na blogu. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: