Bezpieczeństwo w Polsce niczym w Indiach? Jak chodzi o imprezy masowe, to najwyraźniej tak!

15 października 2013, Media, 9 komentarzy

Tylko chwilę mnie nie było w kraju, dosłownie 11 dni, a tu takie kwiatki się dzieją. Ludzie umierali i wciąż będą umierać, nam wszystkim jednak, przedstawicielom ochrony zdrowia i sektora bezpieczeństwa powinno chodzić o to, aby ten współczynnik umieralności wyglądał lepiej niż gorzej. Zwłaszcza, gdy myślimy o ludziach młodych, ogólnie zdrowych i wszelkiego rodzaju wypadkach.

Pod moją nieobecność, 6 października, w stolicy odbyła się coroczna impreza pn. „Biegnij Warszawo„. Na jej mecie doszło do tragedii: jeden z uczestników, 37-letni mężczyzna, stracił przytomność, po jakimś czasie doszło u niego do nagłego zatrzymania krążenia, reanimacja nie powiodła się. Mężczyzna zmarł. Incydentów podczas biegu było jeszcze kilka, jednak wg relacji mediów i organizatora były to omdlenia.

Mnie osobiście nie dziwi to, że jeden z uczestników zmarł. Nagłe zgony sercowe u sportowców zdarzają się od zarania dziejów, głośno o nich także było w ostatnich latach z powodu śmierci kilku piłkarzy na murawach boisk. Zmarły mężczyzna wprawdzie nie był sportowcem zawodowym a kozaki powiedzą, że przecież 10 km biegu to nie maraton jednak jak widać – wystarczy. Stąd teraz media tłuką o tym, jak zdrowo biegać, wypowiadają się trenerzy i instruktorzy. Ale nie o bieganiu tutaj.

Przedwczoraj media obiegła informacja o tym, że w Indiach prawie 100 osób zginęło w trakcie pielgrzymki do świątyni. Zostali żywcem stratowani, część z nich szukając ratunku skakała z mostu do wody i się utopiła. To nie pierwszy tego typu przypadek zresztą w Indiach, w podobny sposób zginęły tam już setki osób wcześniej.

Co to ma wspólnego z polskim eventem „Biegnij Warszawo”? Obydwa pokazują, że zarówno w Indiach jak i w Polsce zabezpieczenia medyczne to pic na wodę. Różnica jedynie taka, że w Indiach ich nie ma w ogóle a u nas wyglądają, jakby były.

Reanimacja na trasie biegu Biegnij Warszawo 2013

Oczywiście obecnie trwa sprawdzanie, czy ktoś jest winny śmierci mężczyzny i jeśli tak, to kto. Rozważane zapewne będą wątki, czy organizator zapewnił dostateczne zabezpieczenie medyczne, czy firma wystawiła odpowiedni personel, czy firma zapewniła odpowiedni sprzęt, czy ludzie zachowali się odpowiednio do sytuacji, czy prawidłowo udzielili pierwszej pomocy, pomocy medycznej?

Na różnych forach internetowych, z branżowymi włącznie, specjaliści od siedzenia przed komputerem wydali już swoje wyroki, najchętniej skazaliby już winnych: a to organizatora, a to firmę Medicor, która realizowała zabezpieczenie medyczne, a to biednych PCK-owców, którzy prowadzenie resuscytacji oddali uczestnikom biegu a nie robili jej sami.

A mnie w tym wszystkim zastanawia jedno:

Jakim cudem, impreza na kilkanaście tysięcy zawodników i kilkadziesiąt tysięcy widzów nie jest, w świetle polskiego prawa, imprezą masową?

Tego nie wiem jednak wciąż niestety mam wrażenie, że żyjemy w Kraju Trzeciego Świata a nie w cywilizowanej (wydawałoby się) Europie…

Więcej informacji:
Według stołecznego ratusza nie było podstaw do nadania imprezie statusu masowej
Reanimacja na trasie biegu w Warszawie – film amatorski
TVN24 dotarła do nagrania kluczowych chwil biegu. Analiza reportera i świadka zdarzenia



Wyświetlenia: 6 681

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie ponad 200 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa a dwa razy w miesiącu informację o nowych wpisach na blogu. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: