Ratownictwo po godzinach • blog ratownika medycznego • pierwsza pomoc • sprzęt ratowniczy


Kraków. Połączenie rzeki Wisły i jej odnogi Wilgi. Nad rzeką niewielki mostek a na nim kobieta, która chcąc popełnić samobójstwo próbuje sobie podciąć żyły pilnikiem do paznokci. W akcie swojej desperacji nagle wskakuje do wody. Nikt jej nie próbuje powstrzymać, świadkowie zdarzenia się przyglądają, wzywają jedynie służby ratunkowe.
Ta sytuacja miała miejsce w czerwcu, jednak jej temat przewija się teraz na nowo. Dlaczego? Ano dlatego, że osoby, które kobietę wyciągnęły z wody zostały nagrodzone przez Urząd Miasta Krakowa. Każdy by powiedział, że to bardzo miło iż podziękowano komuś za narażanie swojego życia. Nie tym razem jednak.

Artykuł wraz z komentarzami wielkich głów i autorytetów jest do przeczytania na ratmedzie, a teraz moich skromnych słów kilka(set).

W Krakowie ratownicy stali na brzegu i patrzyli jak kobieta się wykrwawia

Już sam tytuł jest typowym zabiegiem pismaków, mającym na celu jedynie wywołanie afery. Szkoda, że po raz kolejny opiera się ona o pracowników pogotowia ratunkowego…

Ratownik medyczny nie powinien udzielić pomocy osobie, która znajduje się w niebezpiecznym miejscu. Musi zadbać przede wszystkim o własne życie.

Oczywiście, że nie powinien. Zabezpieczenie miejsca zdarzenia jest podstawową zasadą, po spełnieniu której można przejść do kolejnych czynności. Jakiż będzie pożytek z zespołu pogotowia czy nawet z pojedynczego ratownika, któremu coś się stanie? Osoba poszkodowana pomocy nie uzyska w odpowiednim czasie, a ratownik straci zdrowie lub życie.

Takie niepisane reguły doprowadzają do sytuacji, w której ratownicy zamiast iść z pomocą zastanawiają się, czy mogą to zrobić. – To straszne – mówi psycholog prof. Zbigniew Nęcki.

Czy cokolwiek upoważnia nas do wyłączenia myślenia? Tym bardziej w sytuacji, w której nasze życie może być zagrożone? Skoro to takie straszne dla Pana profesora który pracuje zapewne w cieplutkim gabinecie, to zapraszam na kilka dyżurów do pogotowia, może zmieni się Pana klasyfikacja rzeczy „strasznych”.

Na brzegu stali policjanci, strażacy oraz ekipa z Pogotowia Ratunkowego. Wszyscy czekali, aż pojawi się wyspecjalizowana jednostka wodna straży pożarnej lub pogotowie wodne.

W tych dwóch zdaniach zawarty jest cały sens zaistniałej sytuacji. Każda jednostka ma wyznaczone zadania. W niektórych kwestiach zadania te mogą się minimalnie zazębiać, jak np. wykonywanie BLS przez strażaków do czasu pojawienia się pogotowia ratunkowego. Są oni do tego przygotowani, a nie wymaga to od nich narażania swojego życia.
Kobietę powinna była wyciągnąć z wody wyspecjalizowana jednostka a następnie przekazać ją służbie medycznej. Koniec kropka.

W końcu policjant i ratownik medyczny wyciągnęli kobietę na brzeg.

To chyba należy im się w końcu pochwała za to, a nie zrypka, prawda?

Czy jednak ratownik naraziłby swoje życie wyciągając z wody kobietę, która w niej stała? Prof. Juliusz Jakubaszko, krajowy konsultant ds. medycyny ratunkowej, jest zdania, że nie. Jego zdaniem taka sytuacja nie zagrażała bezpieczeństwu pracownika Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego.

Jego zdaniem…Czy szanowny Pan profesor był tam, na miejscu zdarzenia? Widział zaistniałą sytuację? Ja nie będąc na miejscu, tak samo jak Pan guru, widzę DWA zagrożenia dla ratownika medycznego nie pozwalające mu na podjęcie działania. Po pierwsze, jest to wcześniej wspomniane środowisko wodne, z którego Pani winna być wyciągnięta przez służbę wodną. Po drugie, narzędzie którym się raniła, a z którego powinna być obezwładniona przez Policję.

Wątpliwości co do zachowania bohatera ma jednak kobieta, która była świadkiem wydarzeń z 24 czerwca. Jej zdaniem nie zasłużył na honory. – Najpierw wszyscy ratownicy stali długo na brzegu i obserwowali zdarzenie – opowiada kobieta.

A Pani oczywiście nie miała nic innego do roboty jak przyglądanie się, coby później koleżankom opowiedzieć? Pewnie widziała już Pani tą sytuację wcześniej, ale nie zatrzymała Pani poszkodowanej przed skokiem, bo bała się o własne życie? Nie chciała być Pani przez nią zraniona czy uderzona?
Ratownicy też nie chcieli stracić zdrowia, dlatego czekali na odpowiednie służby.

Według relacji naszej Czytelniczki ratownicy tak długo czekali, że kobieta całkowicie osłabła. W końcu ludzie stojący na moście zaczęli się denerwować bezczynnością ratowników.

No tak, typowe polactwo:/ Najlepiej się samemu bezczynnie przyglądać czemuś, nie mając o NICZYM pojęcia, a później skomentować to na łamach gazety…Skoro tak Wam o wielcy samarytanie przeszkadzała „bezczynność” ratowników, to dlaczego sami nie wskoczyliście do wody?!

Dla mnie to chora sytuacja. Powinien ją ratować kierując się zwykłym, ludzkim odruchem. Ja sama ją kilka minut wcześniej wyciągnęłam, ale znowu uciekła mi z brzegu do rzeki – mówi Czytelniczka.

Kierowany zwykłym ludzkim odruchem dba o swoje życie, bo ma np. rodzinę na utrzymaniu. Nie pomyślałaś samarytanko o tym? A jak już ją wyciągnęłaś kilka minut wcześniej (w co nie wierzę), to trzeba było już trzymać mocno do przyjazdu Policji, a nie mieć pretensje do innych.

Podobnego zdania jest Jerzy Woźniakiewicz, krakowski radny, który był inicjatorem uhonorowania ratownika medycznego. – Nie musiał wchodzić do rzeki i narażać się. Ale zrobił to i uratował tej kobiecie życie – mówi Jerzy Woźniakiewicz.

Oczywiście, że nie musiał wchodzić do rzeki. Od tego jest INNA służba ratownicza.
Miło, że jest jeszcze kilka nielicznych, życzliwych nam osób, które zauważają poświęcenie ratowników medycznych.

O tym, co należy do ratownika medycznego mówi ustawa o ratownictwie medycznym. Nigdzie nie ma jednak zakazu ratowania człowieka, który znajduje się w niebezpiecznej sytuacji.

Dokładnie, o tym mówi ustawa. I nigdzie nie ma napisane, że ratownik medyczny ma narażać własne życie w celu ratowania innych. Wręcz przeciwnie. Na liście medycznych czynności ratunowych znajduje się zapis:

26. Podejmowanie działań zabezpieczających w celu ograniczenia skutków zdrowotnych zdarzenia.

W opisywanej sytuacji tym zabezpieczeniem mogło być wezwanie służb specjalistycznych i nie wchodzenie do wody. Jeśli coś by im się stało po wejściu do wody to działanie byłoby wręcz przeciwne, bo rozszerzyłoby skutki zdrowotne zdarzenia na członków zespołu ratownictwa medycznego!

To by było na tyle, jeśli chodzi o artykuł z gazety, teraz czas na komentarze komentarzy wielkich znawców życia.

Prof. Zbigniew Nęcki, psycholog UJ:
- Sytuacja, w której kilku ratowników stoi na brzegu i zastanawia się, kto ma wyciągnąć kobietę jest dla mnie straszna. Do tego już doszło, że nawet ratownicy unikają odpowiedzialności za cudze życie. Zasłaniają się jakimiś niepisanymi procedurami, które nijak się mają do zwykłej ludzkiej odpowiedzialności. A te dwie rzeczy: procedury i ludzkie sumienie nie powinny funkcjonować oddzielnie.

Przecież oni nie zastanawiali się nad tym który z nich ma wyciągnąć poszkodowaną! Czekali najnormalniej w świecie na odpowiednie służby. Jakie unikanie odpowiedzialności? Co to za wymysł?! Czyż nie bierzemy na każdym dyżurze odpowiedzialności za wiele ludzkich istnień? Oczywiście, że bierzemy, więc proszę nie gadać głupot.
Niepisane reguły? Oczywiście, że pisane. Jedna podstawa, z ustawy, była przed chwilą, a reszta przykładów znajduje się na końcu.

Dr hab. Marek Drwięga, etyk z Instytutu Filozofii UJ:
- Nie może być tak, że procedury przysłaniają wartości, którymi powinien kierować się każdy człowiek. Zwłaszcza jeśli chodzi o ratowników medycznych, którzy mają pewną misję do spełnienia: ratowanie ludzi. Rozumiem, że pewne reguły obowiązujące w ich pracy są im wpajane na szkoleniach. Proponowałbym, aby na tych kursach nie tylko przykładano dużą wagę do zapoznania z procedurami, ale także do postawy etycznej. Dobrym ćwiczeniem dla ratowników byłoby wyobrażenie sobie, że na miejscu osoby, która czeka na ratunek znajduje się ktoś z ich rodziny.

Skoro każdy człowiek ma się kierować wartościami o których pisze Pan doktor, to czemu nikt nie ma pretensji do świadków zdarzenia? Mogli zapobiec całej sytuacji i nie dopuścić do wskoczenia kobiety do wody! Czemu nikt nie ma pretensji do służb działających na wodzie, że nie pojawiły się na czas? Czemu nikt nie ma pretensji do głów naszego państwa o to, że system ratownictwa medycznego w Polsce nie działa tak jak powinien? I dlaczego ludzie, którzy powinni dawać przykład i rzekomo są autorytetami w pewnych sprawach, mają pretensje do zwykłego szarego ratownika medycznego, który przekraczając swoje kompetencje, ryzykując własne zdrowie i życie, uratował inne???
Co do zaproponowanego przez doktora „ćwiczenia”: myśli Pan, że w naszej pracy za mało jest traumatycznych doznań, że chce Pan nas jeszcze zmuszać do wyobrażania sobie członków rodziny w zagrożeniu życia? Gratuluję pomysłu i nie życzę Panu, aby był kiedykolwiek świadkiem śmiertelnego wypadku.
Jako, że guru Jakubaszki komentować siły już nie mam, przytoczę na koniec kilka cytatów z lektury przeznaczonej dla ratowników medycznych (w tym m.in. pod redakcją prof. Jakubaszki:), a dotyczących tych „niepisanych reguł”:

  • „W pierwszej kolejności podczas akcji ratunkowej należy zadbać o bezpieczeństwo własne i wszystkich członków zespołu ratunkowego” – „Ratownik medyczny”, Praca zbiorowa pod redakcją Juliusza Jakubaszki
  • „Bezpieczeństwo tak ratownika, jak i poszkodowanego
    jest najważniejsze w trakcie udzielania pomocy.”
    – Wytyczne 2005 Resuscytacji Krążeniowo-Oddechowej, Rozdział 2
  • „Sprawdź własne bezpieczeństwo.” – Wytyczne 2005 Resuscytacji Krążeniowo-Oddechowej, Rozdział 4
  • „Zawsze należy pamiętać o własnym bezpieczeństwie i przez cały czas starać się minimalizować ryzyko zarówno dla siebie, jak i dla ratowanego. Jeśli to możliwe należy starać się prowadzić akcję ratunkową nie wchodząc do wody.” – Wytyczne 2005 Resuscytacji Krążeniowo-Oddechowej, Rozdział 7
  • także rozdział pierwszy książki „Basic Trauma Life Support dla paramedyków i ratowników medycznych (BTLS)” traktuje o bezpieczeństwie własnym i bezpieczeństwie na miejscu zdarzenia

Co mnie boli w tym wszystkim? Już nie sama postawa świadków zdarzenia. Przyzwyczaiłem się do tego, że w naszym społeczeństwie dużo jest ludzi prostych, krzykaczy, pieniaczy, plotkarzy, aferzystów i cwaniaków. Boli mnie to, że ludzie którzy powinni reprezentować swoją osobą poziom wyższy, zachowują się dokładnie tak samo jak Ci pierwsi. Boli mnie też, że wiecznie ma się pretensje do pogotowia ratunkowego – nawet wtedy, gdy ktoś z naszego środowiska zachowa się chwalebnie.

Grzegorz Nowak

Ratownik medyczny i autor bloga ratowniczy.net. Aktywnie związany z branżą medyczną. Trener pierwszej pomocy, prowadzi firmę Stay & Play organizującą kursy pierwszej pomocy i zabezpieczenia medyczne.

Komentarze (25)

  1. chmurkenson pisze:

    no coz, lepiej oskarzac ratownika i odciagac wine od siebie, niz przyznac sie do winy. Ratownicy medyczni znajduja sie na poczatku listy najbardziej zaufanych jednostek panstwowych, co jest w pelni uzasadnione.

  2. nibb pisze:

    „Jeśli to możliwe należy starać się prowadzić akcję ratunkową nie wchodząc do wody.”

    Tutaj było to konieczne, a jak ktoś się martwi o rodzinę, którą utrzymuje itp. to niech znajdzie sobie mniej wymagający odwagi zawód.. Ratownik powinien być z powołania, powinien chcieć nieść pomoc w każdych warunkach.. Stanie na brzegu patrząc, ratownikom medycznym jakoś nie wypada..
    Inna rzecz, że to właśnie za narażanie życia które jest wpisane w takie zawody dostajecie pieniądze.. chociaz zaraz zacznie sie temat niskich zarobkow.
    A na szkoleniach powinni was uczyć rozsądku, odwagi i wiedzy a nie procedur i ustaw, żeby być tylko w porzadku z regulaminami i przepisami.

  3. speeedo pisze:

    Co prawda mam dopiero 18 lat ale jestem już ratownikiem wodnym z kilkoma akcjami za sobą (wcześniej jako młodszy rat.) … interesuję się ratmedem i zamierzam sie dalej ksztalcić w tym kierunku.
    Zszokowała mnie głupota niektórych wypowiedzi zacytowanych w artykule. Przecież człowiek który nie ma pojęcia o ratownictwie wodnym ma marne szanse w starciu z tonącym (choćby sam dobrze potrafi pływać). Nawet dla WOPRowców każda akcja którą muszą przeprowadzić bez sprzętu jest ogromnym ryzykiem. Osoba tonąca jest nieprzewidywalna i tak jak w tym przysłowiu że: „tonący brzytwy się chwyta” potrafi wręcz utopić swojego wybawiciela.
    Według mnie ratownik wyżej opisany zachował się jak najbardziej prawidłowo. Nie powinien podejmować prób wyciągnięcia tonącej nie dysponując sprzętem mogącym zapewnić mu minimum bezpieczeństwa. Może wydaje się to trochę bezduszne ale martwy ratownik to zły ratownik. W tym przypadku próbę wydobycia poszkodowanej powinna podjąć straż ale z nimi to też różnie bywa(widziałem kiedyś film z akcji rat. prowadzonej przez straż pożarną na progu wodnym gdzie niestety młody strażak utoną bo jego koledzy nie mieli pojęcia jak mu pomóc)

  4. telucius pisze:

    autorze, przyczaj to jeszcze raz, i zastanów się czy nie piszesz kompletnych bzdur

  5. ratmed pisze:

    @chmurkenson: Niestety taka jest prawda. Mało kto ma na tyle odwagi cywilnej żeby się przyznać do czegoś takiego.

    @nibb: Tutaj było to konieczne, ale od tego są specjalne służby a nie ratownicy-supermeni.
    Nie pisz Ty mi o powołaniu, bo wiem co to jest. I uwierz mi, że gdybym nie wiedział, to nie pracowałbym biorąc ODPOWIEDZIALNOŚĆ za ludzkie życie za pieniążki mniejsze niż dostajesz przy łopacie, gdzie odpowiedzialność masz „minimalnie” mniejszą.
    Nie wypada…to fakt. Nie wypada oceniać człowieka który uratował komuś życie na podstawie relacji gazety, czy ludzi – świadków zdarzenia, nie mających bladego pojęcia o technikach ratownictwa.
    Może Tobie się tak wydaje, że dostajemy pieniądze za narażanie życia. Ja tak nie uważam.
    Piszesz o szkoleniach. Wiesz po co wymyślono procedury, wytyczne postępowania? Po to właśnie, żeby pomoc niesiona ludziom była jak najbardziej skuteczna.

    Niestety z Twojej wypowiedzi płynie dużo zawiści, a widać że pojęcia o ratownictwie prawdopodobnie zbyt dużego też nie masz:(

    telucius: Ja przynajmniej w przeciwieństwie do Ciebie coś napisałem, także zapraszam do RZECZOWEJ dyskusji.

  6. alek pisze:

    Panie nibb nie wiem jake pan masz wyobrażenia o płacy ratowników medycznych ale chyba są one mocno niezgodne z rzeczywistością.

  7. natalia pisze:

    nibb czy Ty uważasz, że ludzie stali się ratownikami medycznymi „po kursie”? otóż rozczaruję Cię mój drogi- są to wyedukowani najczęściej w szkołach wyższych (lub policealnych) odpowiedzialni ludzie, znający doskonale zakres swoich obowiązków. Narażanie życia w to nie wchodzi. I nie kozacz- zapewne przy pierwszej akcji miałbyś miękkie nogi. Już niejednego faceta-macho widziałam słabnącego na widok igły chociażby, o grubszych sytuacjach już nie wspomnę. Uprzedzam hasła typu „co dziewczyna może o tym wiedzieć” – jestem ratownikiem med. i na takich typków „wiedzących lepiej” patrzę tyko z politowaniem.

  8. strażak pisze:

    nibb: tak jak napisal ratmed, nie masz ani troche racji… jestem aktywnym strazakiem i mam szkolenia w zakresie ratownictwa medycznego. po kilku godzinach wykladow i cwiczen diametralnie zmienilem zdanie i poglad na temat ratownictwa i ratownikow. najwazniejsze jest zycie i zdrowie ratownika, dopiero potem mozna przejsc do akcji. a ktos kto pisze cos takiego jak Ty nie ma najmniejszego pojecia o tym jak pomagac w podobnych przypadkach. a ratownik odpowiedzialny jest za SIEBIE, reszte zespolu oraz ofiare. tak jak napisal speedo; martwy ratownik to zly ratownik, bo narazajac swoje zdrowie i zycie on tez moze ulec wypadkowi, nie bedzie, w najlepszym wypadku, zdolny do pracy przez jakis czas i NIE pomoc potrzenujacym w innych sytuacjach! a to powolanie, o ktorym mowisz jest w tej pracy niezbedne. zwykly czlowiek nie wytzrymalby takiego napiecia jakie towarzyszy temu zawodowi. widzac wiele, czesto doslownie porozrywanych na strzepy cial nie trudno o zalamanie psychiczne. pomysl co byloby gdybys byl dowodca jednostki i wszedl z grupa medykow w zagrozony obszar? gdyby ktorys z ratownikow stracil zycie to TY mialbys go na sumieniu, poza tym ratownicy mieliby jeszcze jedna osobe potrzeujaca pomocy… zanim cos napiszesz pomysl troche i postaw sie w sytuacji innych a nie oczerniaj tych, ktorzy moga uartowac Ci zycie.

  9. edek pisze:

    Niezbyt rozumiem o co ci chodzi z tymi specjalistycznym służbami do wyciągnięcia kobiety z wody? Przecież ona stała po pas w wodzie. Jej zachowanie wyraźnie wskazuje na chorobę psychiczną a w takiej sytuacji obowiązkiem ratownika jest obezwładnić osobę która stanowi zagrożenie dla siebie i/lub innych albo jeśli jest szczególnie niebezpieczna powinno się wezwać policję aby ona ją obezwładniła.
    Dziwie się też że masz pretensje do ludzi którzy tam stali i nic nie zrobili zwłaszcza że byli tam twoi koledzy którzy są przeszkoleni do takich przypadków no i w końcu biorą za to kasę…

  10. ratmed pisze:

    @edek: Rozumiem, że tam byłeś, skoro twierdzisz że jej zachowanie WSKAZUJE na chorobę psychiczną?
    Przedstaw mi proszę podstawę prawną do OBEZWŁADNIANIA kogokolwiek przez ratownika medycznego, chętnie dowiem się czegoś nowego i może kiedyś to wykorzystam:)
    Policja była obecna na miejscu.
    Ja nie mam pretensji do tych ludzi, nie zrozumiałeś charakteru mojej wypowiedzi. Powtórzę to po raz kolejny, może tym razem dojdzie do co po niektórych. To ludzie mają pretensje do ratownika medycznego, który wyciągnął kobietę z wody. Czytaj proszę ze zrozumieniem.
    A teksty o braniu kasy sobie daruj; ja żadnej kasy nie biorę, zarabiam uczciwie nieadekwatne do odpowiedzialności pieniądze w warunkach pracy o jakich nie masz bladego pojęcia.

  11. edek pisze:

    1. Objawy wskazujące na chorobę psychiczną:
    - próba podcięcia żył pilnikiem
    - skok z mostu do wody
    Sytuacje znam tylko z twojego bloga. Przyjąłem śmiałe założenie że nie mijasz się z prawdą. Nie trzeba być psychiatrą aby to stwierdzić.
    2. Jeśli kobieta miała pilnik to faktycznie powinna zostać obezwładniona przez policje a nie przez ratowników.
    3. Dla mnie z twojego tekstu wynika że ludzie mieli pretensje do policji i ratowników o nie podjęcie przez długi czas działań (wg mnie słuszne).
    4. Ja bardzo staram się czytać ze zrozumieniem a tobie radziłbym popracować nad formą przekazu (bo wyraźnie widzę że w tym tekście emocje trochę wzięły u ciebie górę i masz pretensje nie do tych co trzeba)
    5. Bez obrazy:)) Pozdrawiam i uważam że wykonujecie bardzo szlachetną pracę.

  12. ajjo pisze:

    W czym pilnik jest niebezpieczniejszy od jakiegokolwiek innego przedmiotu np zapalniczki, szalika, czy też zamka od kurtki którym może przyciąć palce ratownikowi że aż policja jest potrzebna do obezwładniania? I jeżeli można dojść pieszo do poszkodowanej nawet jeżeli znajduje się we wodzie nie wymaga to nawet umiejętności pływania więc o co chozzzi? Już nie wiem co gorsze idiotyczne przepisy czy ludzie którzy bezmyślnie się do nich stosują wbrew założeniom swojego zawodu.

  13. natalia pisze:

    ajjo: „we wodzie”?? a kanapki robisz „ze serem”? coś tu Śląskiem pachnie…;) a Twoją ocenę cyt. bezmyślnego stosowania się do przepisów schowaj sobie do kieszeni mędrco za 3 złote. Gdybyś miał chociaż raz kontakt z tego typu pacjentem to byś inaczej śpiewał.

  14. ratmed pisze:

    @ajjo: Przecież to nie chodzi o dywagacje nad przedmiotem którym się raniła. Ale ok, skoro to dla Ciebie takie ważne to uważam, że skoro siebie potrafiła zranić, to mnie czy Ciebie mogłaby tak samo.
    Wiesz, do poszkodowanego w pożarze też można dojść pieszo, ale pewnie byś się nie wybrał bez ubrania ochronnego.
    A przepisy idiotyczne nie są. Powstały po to by ułatwiać pracę i w tym przypadku sprawiać by ludzie wracali cało do domu.
    Ciekaw jestem czy rzeczywiście znane Ci są założenia tego zawodu, bo z Twojej wypowiedzi wcale tak nie wynika…

  15. shql pisze:

    Niestety widać, że ludzie nie związani i nie mający pojęcia o danym zawodzie wtrącają się i dowodzą, że to oni mają rację. To właśnie polskie społeczeństwo. Każdy wie lepiej.
    Przecież abstrachując od tego czy ktoś by zaczął udzielać pierwszej pomocy przy płonącej cysternie czy w środku palącego się budynku – pewnie, że nie, bo to równie bezsensowne jak jazda samochodem z zawiązanymi oczami. Niby jedziesz ale nie wiesz kiedy się rozbijesz.
    A mówienie, że ryzyko utraty życia jest wpisane w zawód – ok, spytaj się oto pilota samolotu pasażerskiego. Też to jest wpisane w jego zawód ale raczej wolałbyś podczas lotu, gdyby był ten pilot żył podczas lotu.
    Po to są różne służby by każdy zajmował się rzaczami dla niego przeznaczonymi i się na tym znał co robi. Wg niektórych ratownik med. (którym nie jestem – choć jeden to mój kumpel) powinien być policjenatem, nurkiem, strażakiem, lekarzem i nie wiadomo kim jeszcze w jednej osobie. Krytykować jest niezwykle łatwo a w czuć się w czyjąś rolę i obiektywnie ocenić zachowanie jest już o wiele trudniejsze.
    A oto Polska właśnie

  16. Sigma pisze:

    @edek: napisałeś „przecież ona stała po pas w wodzie” – czyli nie było bezpośredniego zagrożenia życia, więc ratownicy med. nie mieli obowiązku podejmować działań, tym bardziej, że kobieta była w wodzie na własne życzenie (przecież była to próba samobójcza). A skoro ratownik w końcu zdecydował się pomóc to jest to dla niego tym bardziej na plus.
    @ajjo: uważasz, że przepisy są idiotyczne? Wypadałoby najpierw je poznać, a dopiero potem zabierać głos. Przepisy są po to, aby je stosować dla dobra społeczeństwa, „żeby pomoc niesiona ludziom była jak najbardziej skuteczna” (ratmed). Skoro uważasz, że są to idiotyczne przepisy to już Twój problem i skieruj swoje uwagi do „tych”, którzy te przepisy wymyślili – tu nie miejsce na to. Wyobraź sobie jak by wyglądał świat, gdyby nie było przepisów… Piszesz, że ludzie „bezmyślnie się do nich stosują” – skoro ludzie stosują się do przepisów to z pewnością nie jest to działanie bezmyślne. A co do założeń zawodu – należy nieść pomoc zgodnie z „przepisami”, czyli wytycznymi Europejskiej Rady Resuscytacji, które dokładnie to regulują.
    I jeszcze do tych, którzy odnoszą się do etyki – tego wymagać należy nie tylko od służb ratowniczych, ale od całego społeczeństwa, więc w świetle etyki wszyscy powinni byli pomóc poszkodowanej. Strach, czy obawa o zagrożenie czy utratę własnego życia jest jak najbardziej zrozumiała zarówno w przypadku postronnych obserwatorów jak i ratowników.

  17. juzef pisze:

    znalazł się wielki znawca Prof. Zbigniew Nęcki,który siedzi w ciepłym gabineciku i gówno wie o pracy ratowników

  18. GvS pisze:

    „Bohaterzy kończą na cmentarzu”. Ratownictwo to nie miejsce dla bohaterów i nie należy od ratowników tego wymagać! To jest zawód gdzie trzeba zachować zimną krew i w każdym przypadku oceniać poprawnie sytuację. Ratownicy znają się lepiej na swojej robocie niż cała banda gapiów na łopacie razem wzięta. Lepszy jeden trup niż dwa trupy, serio!

  19. plum pisze:

    @speeedo: ratownik medyczny to nie wodny, więc jego wiedza była taka sama jak gapiów – Ci zaś sobie do zarzucenia jakoś nic nie mają.

  20. MARSZALSAT pisze:

    Serdeczne Pozdrowienia Przesyłam dla „RATMEDA”,i pozostałych wypowiadających się osób..

  21. speeedo pisze:

    @plum „ratownik medyczny to nie wodny, więc jego wiedza była taka sama jak gapiów – Ci zaś sobie do zarzucenia jakoś nic nie mają.”

    Dokładnie o to mi chodziło !

  22. killei pisze:

    Jako ratownik medyczny myślę, że zachowali się prawidłowo. Pozdrawiam wszystkich kolegów i koleżanki po fachu.

    „Mówią, że niepełna wiedza jest rzeczą niebezpieczną, ale jednak nie tak złą, jak całkowita ignorancja” – Terry Pratchett

  23. firewife pisze:

    No tak, najlepiej komentować i wystawiać świadectwa tym, którzy nie maja zielonego nawet pojęcia o charakterze i zagrożeniach pracy ratowników i strażaków. Pismaki potrafią zawsze i wszystko odwrócić w sobie tylko odpowiedni sposób.
    Tylko coś mi tu nie gra – jak kobieta mogła skoczyć z mostu do rzeki, w której potem stała ponoć tylko po pas??
    Wydaje mnie się, że zagrożenia życia dla niej nie było żadnego. Bo po pierwsze jak można sobie podciąć żyły pilnikiem?? A po drugie skoro stała tylko w wodzie to i nie topiła się.
    A gapie? No tak, to już następna odwieczna bolączka. Nikt z przechodniów nigdy nie chce, nie potrafi udzielić pomocy poszkodowanemu, ale krytykować służby ratownicze to każdy jak najbardziej potrafi. Skoro stała na moście i podcinała sobie żyły dlaczego nikt jej nie powstrzymał choćby przed skokiem???
    Ja akurat – cokolwiek tam się działo – uważam, że ani gapie, ani mądre głowy, a tym bardziej pismaki nie mają racji, a już z pewnością nie mają wręcz prawa krytykować ludzi, którzy z narażeniem życia udzielają pomocy ludziom, którzy sami sobie robią krzywdę.

Napisz komentarz

Connect with Facebook

Przed skomentowaniem zapoznaj się z polityką komentarzy na Ratowniczy.net.

Bądź na bieżąco!


  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • RSS