Ratownictwo po godzinach • blog ratownika medycznego • pierwsza pomoc • sprzęt ratowniczy


pijana rzeczywistośćDyrektor Regionalnego Szpitala Specjalistycznego w Grudziądzu, lek.med. Marek Nowak, wprowadził niedawno w życie pomysł, który znalazł dotychczas zastosowanie w niewielu polskich placówkach ochrony zdrowia. Mianowicie osoby, które na tamtejszą izbę przyjęć trafiają pod wpływem alkoholu na koniec swojej kuracji otrzymują rachunek za przeprowadzone leczenie – diagnostykę, terapię oraz wszelkie inne działania.
„Płacenie za leczenie, kiedy płacę składkę zdrowotną?” Takie pytanie pełne ogromnego zdziwienia i niedowierzania wypływa zapewne z ust wielu osób, które kroczą przez życie z nastawieniem, że „mi się wszystko należy za darmo”. Tutaj, niestety dla tych osób, następuje zderzenie z brutalną rzeczywistością.

Przyzwolenie, a nawet nakaz

Podstawę do tego typu egzekwowania pieniędzy za koszty leczenia stanowi Art. 33 Ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej:[1. www.mz.gov.pl]

4. Za świadczenia zdrowotne udzielone osobie znajdującej się w stanie nietrzeźwości publiczny zakład opieki zdrowotnej pobiera opłatę niezależnie od uprawnień do bezpłatnych świadczeń zdrowotnych, jeżeli jedyną i bezpośrednią przyczyną udzielonego świadczenia było zdarzenie spowodowane stanem nietrzeźwości tej osoby.

Jak widać, działanie dyrektora szpitala nie jest bezprawne, a nawet jak najbardziej zgodne z obecnie obowiązującymi przepisami prawa. Co więcej, powyższy zapis skonstruowany jest w sposób, który niejako obliguje ZOZy do pobierania opłat za leczenie od osób będących pod wpływem alkoholu. Brak w nim dopuszczenia możliwości w formie np. „może pobierać”, natomiast czarno na białym jak byk zapisane „pobiera”.

Pijany stanowi problem

Potwierdzić to może każdy, kto kiedykolwiek pracował w pogotowiu lub szpitalu. Niejednokrotnie nawet sami pacjenci czekający na przyjęcie do lekarza skarżą się na nieprzyjemne warunki z racji towarzystwa osób nietrzeźwych – agresywnych, wrzeszczących, pachnących inaczej. O tym, jak sprawa z pijakami wygląda wie i sam dyrektor:[2. wyborcza.pl]

- Miałem dość. Demolowali izbę przyjęć, obrażali lekarzy, rzucali się na pielęgniarki – opowiada dyr. Nowak. Dlatego kierowany przez niego Regionalny Szpital Specjalistyczny w Grudziądzu zaczął jako pierwszy w kraju wystawiać rachunki pijanym pacjentom. – Często ci menele mają gruźlicę, świerzb, wszy. Żeby chronić innych pacjentów, muszę ich izolować. Kończy się tak, że pijak leży sam na sali, a inni chorzy na korytarzu. Absurd!

Po tej wypowiedzi dyrektora Nowaka widać jednak, że do jednego wora – pacjentów pijanych – wrzuca dwie grupy osób. W cytowanym artykule narzeka na „meneli” (swoją drogą nieładnie publicznie tak się wypowiadać będąc dyrektorem), którzy robią zadymy, biją, niszczą a przy tym wszystkim sieją zarazę i obrzydzenie. Pytanie tylko, czy taki „menel”, człowiek, który nie pracuje ani nie dorabia, nie jest zameldowany, nie ma rodziny (albo rodzina nie przyznaje się do niego), chleje za wyżebrane, znalezione lub też za zyskane z makulatury czy puszek, zapłaci taki rachuneczek na kilka stówek?
Drugą grupę pijanych stanowią osoby, które gdzieś tam mieszkają, pracują, coś w życiu robią i to w nich właśnie wymierzona jest kara za „chorowanie po pijaku”. Tacy ludzie prawie na pewno zapłacą bojąc się wizyty komornika. I płacą:

Od czerwca wystawiono sto rachunków, w sumie na 60 tys. zł. Płacą najczęściej mężczyźni w średnim wieku. Do szpitala przyszli głównie z połamanymi rękami, nogami, z rozbitymi nosami. Rekordzista zapłacił 25 tys. zł. Po pijanemu spadł z dachu i uszkodził sobie kręgosłup.

Naginanie przepisów?

Patrząc przez pryzmat stosowania w praktyce Art. 33 Ustawy o ZOZ postawa dyrektora szpitala jest dla mnie godna podziwu i naśladowania w innych placówkach. Niestety jednak czytając jego wypowiedzi w cytowanym artykule mam nieodparte wrażenie, że wcześniej czy później podwinie mu się noga na takim postępowaniu.
Ustawa o zakładach opieki zdrowotnej mówi o pobieraniu opłaty w przypadku, „jeżeli jedyną i bezpośrednią przyczyną udzielonego świadczenia było zdarzenie spowodowane stanem nietrzeźwości tej osoby.” W opisywanej sytuacji natomiast rachunek za leczenie otrzymuje każdy pacjent, u którego przy przyjęciu do szpitala stwierdza się obecność stężenia alkoholu we krwi większego niż 0,5 promila. W szpitalu w Grudziądzu nie ma więc znaczenia co było przyczyną zgłoszenia się na izbę przyjęć, a tylko to że jest się „pod wpływem”.

Case study 1

Impreza urodzinowa, późny wieczór. Dwaj nietrzeźwi chłopcy wybierają się do całodobowego sklepu po alkohol. Maszerując od krawężnika do krawężnika jeden z nich nagle potyka się o własną nogę i upadając trafia głową w krawężnik. Wtem, ni stąd, ni zowąd pojawia się masa krwi, a łuk brwiowy pomimo znieczulenia piecze jak cholera. Kolega z trudem wzywa karetkę, która ku uciesze ratowników przewozi poszkodowanego do szpitala. Tam, po zaopatrzeniu chirurgicznym chłopak wraz z kartą wypisową otrzymuje rachunek.
Dobrze. Co więcej, na jego adres powinien zostać dostarczony dodatkowo rachunek od pogotowia ratunkowego, no ale to już było i nie przeszło u nas (choć wrócić powinno).

Case study 2

Starsza pani, lat 70, obchodzi swoje urodziny. Jako że rocznica okrągła świętuje ze swoim mężem oraz garstką znajomych. Zapominając o swoich dotychczasowych problemach zdrowotnych pozwala sobie na dwie lampki wina i kieliszek wódki. Po kilkunastu minutach zaczyna się źle czuć, a klatkę piersiową przeszywa ostry ból. Zespół pogotowia przewozi pacjentkę do szpitala, z którego wychodzi po kilkunastogodzinnej obserwacji w kierunku zawału mięśnia sercowego – którego na szczęście nie było. Razem z kartą wypisową otrzymuje rachunek.
Źle. U osoby obciążonej chorobowo ostry stan mógł rzeczywiście pojawić się w wyniku spożycia alkoholu, ale równie dobrze i bez niego. Nie można stwierdzić jednoznacznie, że w tym samym czasie na pewno by się nie pojawił, gdyby tylko alkohol spożyty nie został.

Podsumowując: egzekwowanie pieniędzy za pobyt w szpitalu na własne życzenie w postaci picia alkoholu jest świetnym pomysłem, jednak powinno być to robione z głową. Nie można każdego przypadku traktować tak samo i każdemu pacjentowi po kolei wypisywać rachunku. Zapewne większości z nas zdarza się raz na jakiś czas wypić pewną ilość alkoholu i wiele sytuacji, w których się znajdujemy powiązanych z tym faktem nie jest.

Grzegorz Nowak

Ratownik medyczny i autor bloga ratowniczy.net. Aktywnie związany z branżą medyczną. Trener pierwszej pomocy, prowadzi firmę Stay & Play organizującą kursy pierwszej pomocy i zabezpieczenia medyczne.

Komentarze (6)

  1. abnegat.ltd pisze:

    Pacjent pod wplywem to zmora. Ale.
    W Polsce picie alkoholu jest legalne. Kazdy jest ubezpieczony. To skad pomysl zeby od jednych brac a od innych nie? Dlaczego ktos kto sobie rozbil glowe pod wplywem alkoholu ma byc traktowany inaczej niz ktos kto sobie rozbil glowe na trzezwo? Toz zaden nie zlamal prawa.

    Jedyny przypadek to prowadzenie pojazdow, ktore u nas sa zabronione prawnie.

    Ten zapis o ZOZach i oplatach jest sprzeczny z zapisem o darmowym leczeniu w konstytucji.

    Jezdzilem ponad 10 lat w PR i wiem jak potrafi dac w dupe pijany pacjent. Ale jak sobie zlamie noge w trakcie powrotu z sylwestra i Pan Dyrektor z Grudziadza kaze mi za to placic to sie spotkamy w sadzie.

  2. Witaj Abnegat :-)

    Zgadzam się, zmora straszna. Ciekaw jestem, czy za granicą też pod tym względem jest aż tak nieciekawie?

    Natomiast jeśli chodzi o prawo, to jest ono jakie jest. Ja akurat uważam, że obciążanie kosztami leczenia pijanych przy obecnym systemie jest właściwym rozwiązaniem. Niestety SORy wciąż są oddziałami nierentownymi (no bo jak być mają), naginającymi finanse, więc jest w tym miejscu jakaś otwarta furtka na lekkie poprawienie kondycji.

    Aha, konstytucja nie mówi o darmowym leczeniu tylko finansowanym ze środków publicznych ;-)

    Pozdrawiam!

  3. abnegat.ltd pisze:

    Przyznam się szczerze że mnie trochę krew zalewa na tego typu rozwiązania pseudoprawne ;) Wypociłem się u siebie – zapraszam jutro.
    Pozdrowienia – abnegat
    (PS. Czy byłeś na 2 i 3 zawodach? Limanowa i Krynica? Bo może otarliśmy sie o siebie ;)

  4. Przeczytam wpis u Ciebie jak znajdę chwilkę czasu :-)
    Co do zawodów to wtedy jeszcze nie pracowałem w ratownictwie, więc niestety nie mogliśmy trafić na siebie ;-)

  5. Marta pisze:

    Masakra, tzn, że jak wypije dwie lampki wina i wychodząc do sklepu spadnę ze schodów to będę musiała za zakładanie gipsu zapłacić. Mimo,że znając siebie nie będę rzucać się na pielęgniarki ani ubliżać lekarzom. Uważam, że to chore. Płace składki od kilku lat i chcę aby się mną zajęto nawet jeżeli zdarzy się to w sobotę po 22:)

  6. z Grudziądza pisze:

    W Grudziądzu mamy do czynienia z chorą interpretacją przepisów! Tym się powinny zająć media ogólnopolskie http://faktygrudziadz.pl/article/3923/pijani-pacjenci-musza-placi-c-zawsze

Napisz komentarz

Connect with Facebook

Przed skomentowaniem zapoznaj się z polityką komentarzy na Ratowniczy.net.

Bądź na bieżąco!


  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • RSS