Więcej szczęścia niż rozumu

3 grudnia 2007, Sytuacje, Komentarze (1)

Późna godzina, wydawało się, że w taki niedzielny wieczór nic poważnego się nie wydarzy. To tylko złudzenie.
Wezwanie na obrzeża miasta – wypadek drogowy, dachował samochód. Po niespełna minucie siedzieliśmy już w karetce i pędziliśmy na miejsce wezwania. Dotarliśmy tam jako pierwsi – przed strażą pożarną i policją. Naszym oczom ukazał się mały terenowy samochód znajdujący się w rowie, przechylony prawie całkowicie na lewy bok (czyli na stronę kierowcy). Kierowca zaparkował karetkę tak, aby zapewnić nam bezpieczne działanie, zabezpieczył miejsce wypadku.

Widok był niezbyt optymistyczny – świadkowie zdarzenia przytrzymywali auto, aby nie położyło się całkiem na lewym boku, ponieważ tułów kierowcy wystawał z auta, natomiast jego głowa i nogi znajdowały się w środku. Wydawało się, że nie uda się wydobyć kierowcy bez pomocy straży pożarnej, która przyjechała jakieś dwie minuty po nas. Poszkodowany był przytomny, nieświadomy tego co się stało, bełkotał. Tętno na tętnicy promieniowej dobrze wyczuwalne, miarowe, ok. 100 uderzeń na minutę.
Po lekkim przechyleniu samochodu do pionu poszkodowany pod naszą asekuracją wysunął się z samochodu. Po odciągnięciu go od auta przystąpiliśmy do działania. Po ocenie ABC (ocena drożności dróg oddechowych – Airway, oddychania – Breathing, krążenia – Circulation) lekarz przystąpił do szybkiego badania urazowego poszkodowanego. Po zbadaniu głowy i szyi założyliśmy kołnierz ortopedyczny w celu zabezpieczenia szyjnego odcinka kręgosłupa. Podczas badania kierowca przygotował deskę ortopedyczną do przełożenia pacjenta i wyjechał noszami z karetki. Ponieważ badanie nie wskazało żadnych złamań czy urazu miednicy, poszkodowanego przełożyliśmy poprzez przetoczenie na bok i podsunięcie deski.
W karetce powtórne badanie urazowe, połączone z badaniem neurologicznym i pomiarem parametrów życiowych. Ciśnienie 100/60, tętno 100/min. Po założeniu dostępu dożylnego, podłączeniu płynu wieloelektrolitowego i podłączeniu kardiomonitora i pulsoksymetru ruszyliśmy do najbliższego SORu.

W tym wypadku kierowca miał bardzo dużo szczęścia. Nie dość że nie był zapięty w pasy, to na dodatek był pod wpływem alkoholu. Niejednokrotnie zdarza się tak, że ludzie pijani wychodzą w lepszym stanie z ciężkich wypadków niż ludzie trzeźwi z lekkich.



Wyświetlenia: 1 810

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie ponad 200 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa a dwa razy w miesiącu informację o nowych wpisach na blogu. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: