Umowna rejonizacja szpitali

2 sierpnia 2009, Ratownictwo oraz Wydarzenia, 2 komentarze

swińska grypaWarszawa. Do Szpitala Klinicznego zgłasza się pacjent który informuje personel, że może być zarażony wirusem A/H1N1. Mówi, że u niektórych pasażerów autokaru którym podróżował potwierdzono obecność wirusa świńskiej grypy, a u niego pojawiły się objawy przeziębienia, kaszel i katar. Pacjent liczy, że otrzyma stosowną pomoc, jednak na próżno. Rejestratorka po konsultacji z lekarzem informuje go, aby zgłosił się do szpitala MSWiA. Dojechać tam ma środkami komunikacji miejskiej. W kolejnym szpitalu sytuacja się powtarza tyle, że pacjent otrzymuje na drogę do szpitala zakaźnego maseczkę ochronną. W ostatniej, trzeciej już placówce, niestety pomocy też nie otrzymuje.

Opisana powyżej sytuacja jest niedawną prowokacją reportera TVN24 ukazującą kolejne niedoskonałości polskiej ochrony zdrowia. Pokazuje ona brak jasnych zaleceń postępowania w danym przypadku, niedoinformowanie i niestety także wynikającą z tego niekompetencję. Za brak reakcji na rzekomo zarażonego reportera szpitale prawdopodobnie zapłacą wysokie kary, natomiast problem przepychanek międzyszpitalnych jak był tak będzie. Dotyczy on zarówno pacjentów jak i zespołów pogotowia ratunkowego przywożących poszkodowanych na szpitalne oddziały ratunkowe.

Powody

Przyczyny odsyłania chorych z SORów można dopatrywać się w braku edukacji społeczeństwa które nie wie gdzie, kiedy i w jaki sposób może uzyskać pomoc medyczną. W świadomości ludzi tkwi przekonanie, że to właśnie SOR jest najlepszym miejscem na uzyskanie pomocy specjalisty, „przebadanie się”, wypisanie recepty. W rzeczywistości jest zgoła inaczej, do uzyskania powyższych powinno się zgłosić do swojego lekarza POZ (rodzinnego), przychodni specjalistycznej, ambulatorium. Zadanie SORu jest inne (fragment Rozporządzenia Ministra Zdrowia):

1. Szpitalny oddział ratunkowy, zwany dalej „oddziałem”, udziela świadczeń opieki zdrowotnej, polegających na wstępnej diagnostyce oraz podjęciu leczenia w zakresie niezbędnym dla stabilizacji funkcji życiowych osób, które znajdują się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego.

Drugim, równie powszechnym powodem odsyłania zarówno przybyłych o własnych siłach chorych jak i karetek pogotowia jest rzekoma rejonizacja. Termin ten, nie mając żadnego odzwierciedlenia w aktualnych przepisach prawa, czasami znacznie utrudnia uzyskanie pomocy naprawdę potrzebującym, utrudnia pracę zespołów ratownictwa. Przez niego właśnie dochodzi nawet do sytuacji, w których karetka z chorym krąży po całym mieście od szpitala do szpitala przez kilkadziesiąt minut a nawet i dłużej! Destabilizuje to znacznie pracę pogotowia ratunkowego, w rejon działania danego zespołu muszą być wysyłane inne, niejednokrotnie z odległych miejsc. Oczywistym jest, że w takim przypadku osoba poszkodowana zamiast otrzymać pomoc w kilka minut, dostaje ją po upływie dużo dłuższego czasu.

Bezprawne odmawianie

Jak wspomniałem wcześniej, odsyłanie ze szpitali pacjentów będących w stanie zagrożenia zdrowia czy życia (jakkolwiek by tam się nie znaleźli), jest łamaniem prawa. Zakazuje tego procederu Ustawa o zakładach opieki zdrowotnej:

Art. 7.
Zakład opieki zdrowotnej nie może odmówić udzielenia świadczenia zdrowotnego osobie, która potrzebuje natychmiastowego udzielenia takiego świadczenia ze względu na zagrożenie zdrowia lub życia.

W przypadku chorych, który sami dotarli do placówki, wykorzystywana jest ich nieznajomość prawa, strach o swoje zdrowie i chęć jak najszybszego uzyskania pomocy. Inaczej wygląda sprawa z karetkami pogotowia ratunkowego.

sorBardzo często (jak nie zawsze?) pogotowia ratunkowe aby usprawnić funkcjonowanie systemu ustalają umowne rejony działania karetek. Ta „rejonizacja” sprawia, że do poszkodowanego szybciej dociera karetka (gdyż jedzie z punktu A a nie B) i że szybciej znajduje się on w szpitalu (bo zostaje przewieziony do szpitala C a nie D). Zapobiega to także sytuacjom, gdzie do jednego SORu w tym samym czasie przyjeżdża np. pięć karetek z osobami w ciężkim stanie.

„Rejonizacja” o której mówimy jest tworzona jednak tylko na potrzeby pogotowia ratunkowego. W rzeczywistości szpitale i tak znają ten umowny podział i, choć prawa takiego nie mają, odsyłają karetki do innych jednostek. Robią to też wysuwając i inne argumenty, jak np. brak miejsc na danym docelowym oddziale szpitalnym czy zablokowanie SORu spowodowane ratowaniem pacjenta w ciężkim stanie.

Podsumowując, jeśli osoba chora jest w stanie zagrożenia życia lub zdrowia szpital musi ją przyjąć. Jeśli tego nie zrobi, powinien liczyć się z nałożeniem kary przez Narodowy Fundusz Zdrowia (co zdarzyło się już nie raz) oraz innymi konsekwencjami.

Czy Wam zdarzyło się kiedyś krążyć pomiędzy szpitalami?



Wyświetlenia: 5 899

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie 400 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: