Sprawca pobicia ratownika medycznego odnalazł się po medialnej burzy

9 stycznia 2018, Ratownictwo, 4 komentarze

Internet ma ogromną moc. Kilka dni temu, na podstawie ogłoszenia policji sieć obiegły wiadomości o poszukiwaniu przez mundurowych sprawcy pobicia ratownika medycznego. Wystarczyło kilka dni, by mężczyzna sam zgłosił się na komisariat.

Chodzi o zdarzenie, które miało miejsce 11 sierpnia 2017 w Szpitalu Klinicznym przy ul. Przybyszewskiego w Poznaniu. Wtedy to mężczyzna niemałej postury żądał udzielenia mu natychmiastowej pomocy. Kiedy się jej nie doczekał, wszczął awanturę i uderzył ratownika medycznego. Kilka dni temu krajowe portale informacyjne obiegła wiadomość z wizerunkiem sprawcy, który został zarejestrowany na kamerach monitoringu i udostępniony przez wielkopolską policję.

Jak „ciężko chory” był sprawca pobicia ratownika medycznego możecie zobaczyć w krótkim nagraniu wideo poniżej:

Czterech dni potrzebował awanturnik by stwierdzić, że jego wizerunek jest już za bardzo znany w mediach, by się dalej ukrywać. Zresztą, jak pokazały komentarze internautów, sprawca był rozpoznawalny przez wielu ludzi już przed pobiciem ratownika. Internauci pisali w nich, gdzie najczęściej można spotkać mężczyznę ze zdjęć i filmu.

Potwierdza to również najnowszy news Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu, która po publikacji wizerunku sprawcy otrzymała ogrom telefonów:

Do Komisariatu Policji Poznań Grunwald zgłosił się mężczyzna, który wszczął w szpitalu awanturę i uderzył ratownika medycznego. Przyczyną jego zachowania miał być zbyt długi czas oczekiwania na badanie. Po opublikowaniu wizerunku mężczyzny w mediach do policjantów rozdzwoniły się telefony.

Z ogłoszenia KMP w Poznaniu dowiemy się, że sprawca zdarzenia sam zgłosił się na komisariat. Przyszedł z adwokatem. Złożył stosowne wyjaśnienia, wytłumaczył, dlaczego tak się zachowywał oraz zapewnił funkcjonariuszy, że dobrowolnie podda się karze. Chwała mu za to.

Agresja w ratownictwie

Opisany powyżej przypadek to niestety nie pierwszy przejaw agresji w stosunku do pracowników ratownictwa medycznego. Ratownicy codziennie się z nią spotykają. Problem jest ogromny. Nie znamy skali problemu, gdyż ratownicy niestety przyzwyczaili się do tego typu zachowań, stykając się z nimi na prawie każdym dyżurze. Brak również oficjalnego rejestru i badań, które nakreśliłyby skalę problemu. Do mass-mediów docierają jednostkowe zdarzenia.

Dlatego apeluję do Was, Koleżanki i Koledzy, walczcie o swoje! Mam świadomość, z czym wiąże się wezwanie policji do tego typu sytuacji, zgłoszenie do prokuratury agresji wymierzonej w Waszą stronę. Wiem, ile trzeba się nachodzić, ile poświęcić prywatnego czasu. Jeśli jednak nie będziecie tego robić, problem będzie dalej obecny w Waszym życiu. A nawet będzie gorzej, zjawisko będzie eskalować dopóty, dopóki ktoś z Was nie straci życia na dyżurze!

PS Od 2015 prowadzę nieformalny, bazujący na doniesieniach medialnych
REJESTR ZDARZEŃ AGRESYWNYCH W RATOWNICTWIE MEDYCZNYM.
Moja lista jest od początku minionego roku nieaktualizowana. Jeśli znalazłaś/znalazłeś niusa nt. agresji – zostaw proszę komentarz z linkiem pod w/w wpisem. Jeśli masz czas i chęć pomóc mi w tworzeniu rejestru – kliknij do mnie maila!
PPS Uprzedzając fakty, proszę o wstrzymanie się od komentarzy nawiązujących do koloru skóry/narodowości sprawcy. Agresji w stosunku do ratowników medycznych dokonują wszyscy, niezależnie od pochodzenia.

zdjęcie: pixabay



Wyświetlenia: 1 340

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie 400 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: