S-CUT – ratunkowe narzędzie tnące – recenzja

22 marca 2011, Polecane oraz Sprzęt ratowniczy, 12 komentarzy

Szybki dostęp do pacjenta stanowi jeden z kluczowych elementów akcji ratowniczej. Pod tym pojęciem w pierwszym momencie myślimy z reguły o ewakuacji poszkodowanego z miejsca zdarzenia (np. rozbitego pojazdu, gruzowiska), lecz to nie wszystko. W drugiej kolejności, chwilę później, koniecznie musimy uzyskać szybki dostęp do ciała chorego w celu przeprowadzenia szybkiego badania urazowego jak i wdrożenia medycznych czynności ratunkowych. Z pomocą narzędzia S-CUT pacjenta do badania „rozbierzemy” zdecydowanie szybciej niż dotychczas.

Ratunkowe narzędzie tnące, którego recenzję właśnie czytacie, otrzymałem do testów od polskiego dystrybutora S-CUT (strona nie działa, najprawdopodobniej narzędzia nie da się już kupić obecnie na polskim rynku).

Czym jest S-CUT?

S-CUT jest narzędziem dedykowanym służbom ratowniczym, umożliwiającym szybkie rozcięcie odzieży poszkodowanego:

S-CUT® jest narzędziem ratowniczym przeznaczonym do stosowania podczas uwalniania poszkodowanych w sytuacjach ratunkowych, jak również w sytuacjach awaryjnych w szpitalach. Jest to szybki sposób na usunięcie odzieży pacjenta w celu uzyskania dostępu do miejsca urazu bez potrzeby zmian pozycji poszkodowanego, które mogą spowodować dalsze szkody lub niepotrzebny ból.

Dostępne modele

W sprzedaży dostępne są 3 modele narzędzia. Pierwszy z nich, z czarnym uchwytem, jest największych rozmiarów, co pozwala na jego wykorzystanie w rękawicach ochronnych (np. strażackich). Model drugi został stworzony jako odwzorowanie pierwszego, lecz w mniejszych rozmiarach i o mniejszej wadze. Wersję trzecią odróżnia od drugiej dodatkowe ostrze tnące.

Do testów otrzymałem model trzeci z dodatkowym ostrzem – wersję 06-601. W przesyłce oprócz narzędzia znajdował się komplet akcesoriów do S-CUT’a, czyli: etui, uchwyt ścienny oraz części zamienne (4 ostrza tnące + 4 osłony higieniczne).

Pierwsze wrażenie, czyli

minimalizm w najwyższej jakości. I nie wyolbrzymiam w tym momencie ani trochę. Konstrukcja narzędzia jest bardzo prosta. Do tego stopnia, że tak naprawdę nie ma możliwości nic w nim zepsuć.

Dwa pierwsze modele wymienione powyżej nie mają żadnych elementów ruchomych, a testowany przeze mnie model tylko jeden, w postaci dodatkowego ostrza, którego użycie nie jest konieczne do standardowego rozcinania odzieży.

Wykonanie

Elementy składowe narzędzia wyglądają na wykonane z najwyższej jakości materiałów – w końcu S-CUT produkowany jest w Szwecji. Choć nie miałem potrzeby sprawdzania to wierzę producentowi na słowo, że ostrza są odporne na korozję, a całość urządzenia odporna na uszkodzenia mechaniczne i inne.

Wszystkie części (ostrza, ich mocowanie, osłona higieniczna – ten biały element widoczny na zdjęciach), są bardzo dobrze dopasowane, nie ma mowy o żadnych luzach.

Ostrza tnące

S-CUT prezentuje ciekawe rozwiązanie jeśli chodzi o ilość części zużywalnych. Inne, dostępne na rynku narzędzia, przykładowo w formie noży ratowniczych, mają wbudowane ostrza do cięcia pasów, które po stępieniu należy wymienić.

W testowanym narzędziu po stępieniu części tnącej ostrza wystarczy odkręcić śrubę mocującą i przekręcić nieznacznie ostrze na kolejną pozycję. Dzięki temu rozwiązaniu w jednym elemencie tak naprawdę znajduje się 6 ostrzy tnących.

W którym momencie kończy się żywotność jednego ostrza tnącego? Ciężko mi stwierdzić, gdyż po poświęceniu moich ubrań i kilku narzeczonej (do czego dopiero muszę się jej przyznać :-) ostrze dalej tnie jak dzikie, nie zważając na przeszkody.

Cięcie w praktyce

Pierwszą rzeczą, która poddała się ostrzu, było całe pudełko kartonowe w którym otrzymałem przesyłkę. Pestka. Na drugi ogień do rozcięcia poszły elementy wykonane z cienkich materiałów: bluzki, podkoszulki, bielizna. Jak nożem w masło. Spodnie materiałowe, jeansowe? Żaden problem.

Nieznacznie więcej siły trzeba włożyć w początkowy proces rozcinania grubszych materiałów, jak np. paski. Przyznaję, że nie miałem do zniszczenia pod ręką żadnych butów ani specjalistycznej odzieży ochronnej. Widzę jednak po łatwości i lekkości dotychczasowego cięcia, że S-CUT z całą pewnością poradzi sobie z wszelką spotykaną na co dzień u pacjentów odzieżą.

Do rozpoczęcia cięcia teoretycznie niezbędna jest jedna wolna krawędź odzieży u poszkodowanego, np. kołnierzyk podkoszulka. Jednakże testowany model (06-601) posiada dodatkowe, wysuwane ostrze, pozwalające na rozpoczęcie cięcia w dowolnym miejscu. Dzięki temu nie ma potrzeby rozcinania odzieży na całej długości, aby np. zabezpieczyć ranę na udzie.

Poniższe nagranie wideo prezentuje działanie narzędzia S-CUT w praktyce – zobaczcie, jak niewiele czasu zajmuje rozcięcie odzieży motocyklisty.

Bezpieczeństwo

Pomysłem twórców było stworzenie narzędzia, które będzie bezpieczne dla pacjenta. Tak jak nożyczki ratownicze mają zaokrąglone końce, tak ostrze w S-CUT jest zamontowane we wgłębieniu i osłonięte końcówką higieniczną. Praktycznie nie ma żadnych szans na zranienie poszkodowanego w trakcie rozcinania odzieży.

Zaznaczę w tym miejscu, że ostrza należy wymieniać ostrożnie. Są naprawdę bardzo ostre, więc odradzam Wam chwytanie bezpośrednio za nie. Moje pierwsze, delikatne spotkanie z nim w trakcie rozkładania narzędzia poskutkowało przecięciem palca ;-).

Akcesoria

Wśród akcesoriów, jak już wcześniej pisałem, znaleźć można zestaw części zamiennych, uchwyt ścienny oraz kaburę. Dwa słowa o nich.

Wieszak ścienny kompatybilny jest z dwoma modelami bez dodatkowego ostrza, czyli testowanego przeze mnie modelu nie ma możliwości w nim przechowywać. Dla mnie to akurat niewielka strata, gdyż nawet w karetce nie zdecydowałbym się na przechowywanie narzędzia na ścianie.

Na uwagę zasługuje jakość kabury. Jak zauważyła moja narzeczona, „skórzana kabura jest trwała niczym dawne radzieckie produkty”. Zgadzam się z tym twierdzeniem w 100% – typ skóry jest dobrze dobrany do przeznaczenia produktu: masywny, gruby i sztywny.

Czy warto?

S-CUT jest narzędziem stworzonym do rozcinania odzieży poszkodowanego i swoją rolę spełnia idealnie. Choć jest praktycznie w naszym kraju nieznany, to na pewno zasługuje na uwagę polskich ratowników.

Jak w zapowiedzi recenzji zauważył Grześ, cena narzędzia nie należy do najniższych. Ja jednak uważam, że narzędzie tak dobrze się sprawujące i wykonane z wysokiej klasy materiałów jest warte swojej ceny.

Co więcej, do każdej sztuki narzędzia dołączany jest zestaw wymiennych ostrzy i osłon higienicznych – moim zdaniem taki zestaw bez potrzeby dokupowania części zapewni kilka lat bezproblemowego użytkowania. Wprawdzie w pracy dopiero raz miałem okazję użyć S-CUT’a to jednak wiem, że jest on narzędziem niezawodnym i mogę go z czystym sumieniem Wam polecić.

Galeria zdjęć S-CUT

[nggallery id=19]



Wyświetlenia: 5 489

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie 400 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: