Gwóźdź do trumny: mit o ranie serca i uciskaniu klatki piersiowej

18 stycznia 2019, Media oraz Pierwsza pomoc, Komentarze (0)

Polscy internauci nie raz udowodnili, że znają się na wielu tematach. To, co obecnie dzieje się na portalach społecznościowych ukazuje, że specjalnością wielu Polaków stała się znów medycyna, choć medykami nie są. Dziś wpis u mnie krótki, sprowokowany pseudonaukową głupotą, która pojawiła się po akcji ratunkowej prezydenta Gdańska. Pochylmy się więc przez kilka minut nad tematyką nagłego zatrzymania krążenia, jego przyczyn oraz leczenia, ze szczególnym uwzględnieniem ucisków klatki piersiowej.

Niniejszy wpis dedykuję wszystkim, którzy nie są medycznymi profesjonalistami biegłymi w tematyce medycyny ratunkowej. Z tego też tytułu język użyty w artykule będzie, mam nadzieję, zrozumiały dla każdego. Skupiam się w nim jedynie na kwestii wspomnianej powyżej, celowo bez prób analizy m.in. zabezpieczenia imprezy czy też umiejętności posługiwania się bronią. Jestem przeciwnikiem teorii spiskowych, na które nie ma miejsca na tym blogu.

W niedzielę 13 stycznia podczas Finału WOŚP doszło do ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Poszkodowany został kilkukrotnie ugodzony kilkunastocentymetrowym nożem w okolice klatki piersiowej i brzucha. Na miejscu podjęto resuscytację, ranny został przez zespół ratownictwa medycznego przewieziony do szpitala i trafił na blok operacyjny. Następnego dnia media podały informację o śmierci prezydenta Adamowicza.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku poinformowała, że przyczyną śmierci był wstrząs krwotoczny w następstwie odniesionych obrażeń ciała. Według lekarzy z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku obrażenia były bardzo ciężkie: rana serca, przepony, rany narządów jamy brzusznej.

Wydawać by się mogło, że w kwestii prowadzenia samej akcji ratunkowej nie ma miejsca na głębsze dyskusje…Pacjent doznał zatrzymania akcji serca w wyniku ciężkich obrażeń, podjęto resuscytację krążeniowo-oddechową a dalej zabiegi chirurgiczne. Niestety obrażenia okazały się śmiertelne w skutkach.

Wracając do podejmowania głębszych dyskusji…nic bardziej mylnego! W tym miejscu pojawili się internetowi „specjaliści” medycyny ratunkowej według których…


„przy ranie kłutej serca, nie robi się masażu serca. Powoduje to szybsze wykrwawienie.”


Postaram się nie być uszczypliwy choć może być ciężko. Na wstępie, pojęcia „masaż serca” nie stosuje się od lat, wie to każda osoba po podstawowym kursie pierwszej pomocy.

Dywagacje, kto co zrobił oraz w jaki sposób to zrobił wypadałoby pozostawić ludziom, którzy na danym temacie się znają, zarówno od strony teoretycznej jak i praktycznej. Nie czuję się upoważniony do oceniania specjalistów z zakresu pożarnictwa bo…uwaga…nie mam o pożarnictwie bladego pojęcia! Wiem, jak wygląda gaśnica, potrafię gaśnicę użyć, ale z pożarem nigdy nie walczyłem. A nawet gdybym kiedyś pożar gasił to byłoby to w zakresie podstawowym i nie miałbym czelności oceniać działań strażaków!

Z pożarami jest jednak inaczej, w tym temacie nie ma tyle przemądrzałych głów co w zakresie medycyny. A tu niektórzy internauci, co widać przede wszystkim na Facebooku, skończyli przynajmniej studia lub za dawnych lat szkołę medyczną. Są mądrzy. Wiedzą z mediów o ranie kłutej serca, o ranie aorty i bóg wie czego jeszcze.

Uwaga. To, jakich uszkodzeń narządów wewnętrznych doznał Pan Adamowicz wiadomo teraz: po przeprowadzeniu zabiegu operacyjnego i po badaniu POST MORTEM. Specjalistom kanapowym sprzed telewizora i komputera pojęcie może być znane na przykład z serialu „Kości”. Tam postać dr Brennan używa go wyjątkowo często.

Oczywiście medycy pracujący na miejscu zdarzenia czyli w ramach ratownictwa przedszpitalnego wiedzieli, że mają do czynienia z ranami kłutymi (penetrującymi) klatki piersiowej. Mogli przypuszczać, jaki rodzaj urazów wewnętrzych atak nożem spowodował. Mogli przypuszczać. Pewności mieć nie mogli żadnej. To było wiadome dopiero na stole operacyjnym w szpitalu. A nawet gdyby pewność mieli, to w rzeczonym temacie uciskania klatki piersiowej nic by to nie zmieniło. To po pierwsze.

Po drugie i najważniejsze. Tu się rozpiszę odrobinę, aby osoby nieznające tematyki udzielania pierwszej pomocy bardziej skorzystały na lekturze.

U opisywanego poszkodowanego doszło do nagłego zatrzymania krążenia (NZK). NZK to taki stan, w którym z jakiegoś powodu (np. zawał, udar mózgu, uraz, zatrucie) ustają funkcje życiowe człowieka i rozpoczyna się proces umierania. Serce przestaje pompować krew, ustaje oddech. W ramach pierwszej pomocy obowiązkiem każdego człowieka jest rozpoznać utratę przytomności (brak reakcji na bodźce zewnętrzne) oraz brak oddechu (przez 10 sekund: brak ruchów klatki piersiowej, oddech niewyczuwalny i niesłyszalny) i rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową (RKO). Wiecie, skoro kilkuletnie dzieci potrafią rozpoznać NZK po zajęciach w szkole, to dorośli też dadzą radę. Bo pierwsza pomoc jest prosta!

RKO składa się z uciśnięć klatki piersiowej oraz oddechów ratowniczych (w stosunku: 30 uciśnięć do 2 oddechów), przy czym te ostatnie przez nieprzeszkolonych przygodnych świadków zdarzenia mogą być pominięte. Ważne, by zawsze po rozpoznaniu NZK podjąć uciskanie klatki piersiowej! Bez zbędnych rozważań i bez zbędnych obaw (jak np. połamanie żeber – to się zdarza, i tak należy kontynuować RKO!).


Uciskanie klatki piersiowej wykonuje się u każdego człowieka z rozpoznanym NZK niezależnie od przyczyny!


To do zadań medyków należy rozpoznanie przyczyn NZK i wdrożenie specjalistycznych, zaawansowanych zabiegów resuscytacyjnych. Przygodny świadek zdarzenia ma obowiązek zadzwonić pod numer 999, podjąć RKO niezależnie od przyczyny i je kontynuować nieprzerwanie aż do przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego. Nawet w przypadku „rany kłutej serca”!

Uciskanie klatki piersiowej jest najbardziej podstawowym działaniem resuscytacyjnym, które obowiązkowo oraz zawsze musi wykonywać zarówno człowiek udzielający pierwszej pomocy jak i zawodowy medyk. Nie ma od tego odstępstw!

Co więcej, od szybkości podjęcia i skuteczności uciśnięć klatki piersiowej przez świadków zdarzenia zależy przeżycie poszkodowanego. Brak uciśnięć klatki to brak dopływu krwi do mózgu a to równa się jego obumieraniu już po kilku minutach od wystąpienia NZK. My, medycy to wiemy: bez dobrej jakości RKO podjętego przez świadków zdarzenia, nasze zaawansowane czynności resuscytacyjne często są nieskuteczne…

Na końcu wpisu umieściłem odnośnik do wytycznych prowadzenia RKO oraz do filmu interaktywnego na YouTube, który każdemu przybliży sposób prowadzenia resuscytacji krążeniowo-oddechowej.

*******

Rozsiewanie na fejsbuczku czy w innych mediach społecznościowych herezji jak ta powyżej jest nie tylko szkodliwe społecznie ale i niebezpieczne!

3 statusy użytkownika Facebooka, którego celowo tutaj nie linkuję, zebrały na moment publikacji mojego wpisu prawie 700 udostępnień, setki reakcji i komentarzy. Można szacować, że ta pseudomedyczna głupota dotarła do minimum kilkudziesięciu tysięcy użytkowników portalu. Jeśli nie więcej…

Mam nadzieję, że do tego momentu wszystko jest jasne. Dlaczego? Ponieważ dokładnej analizy akcji resuscytacyjnej prezydenta Pawła Adamowicza na podstawie materiałów z internetu nie jest w stanie wykonać nikt. Nie jestem w stanie tego zrobić ani ja, ani moi koledzy po fachu, ani nawet najlepszy lekarz specjalista kardiochirurgii lub chirurgii klatki piersiowej. Na filmie dostępnym online, którego moim zdaniem publikacja była wyjątkowo nieludzkim i obrzydliwym zachowaniem, nie widać nic konkretnego. Obraz akcji jest uchwycony z odległości przynajmniej kilkunastu metrów o ile nie dalszej, widać jedynie ratownika klęczącego podczas uciskania klatki piersiowej oraz ratowniczkę prowadzącą wentylację workiem samorozprężalnym.

Pozwoliło to jednak wysnuć internetowym specjalistom wnioski i komentarze takiego pokroju: „krwawienia nie było, bo nie widać krwi”, „wentylowali, chyba po to żeby szybciej wypompować krew z organizmu i doprowadzić do zgonu”, „jak można robić masaż na otwartym sercu, ratownicy amatorzy”, „to jest wygniatanie krwi z okaleczonego serca”, „długo to wszystko trwało i nikt w tym czasie nie sprawdził ran ani nie tamował krwi”…

Mam nadzieję, że nikt w nagłym zatrzymaniu krążenia, także spowodowanym urazem penetrującym klatki piersiowej, nie natrafi na przygodnego ratownika pod postacią autora posta na FB lub jednej z tysięcy lub dziesiątek tysięcy osób, które przeczytały jego „dobrą radę”. Jeśli tak się stanie to efekt dla poszkodowanego będzie jeden: odebranie szansy na ratunek i wbicie ostatniego gwoździa do trumny.

Z poważaniem,
Grzesiek Nowak
ratownik medyczny pracujący w zawodzie od 2006 roku

PS Osoby chętne do poszerzenia wiedzy w zakresie podstawowych oraz zaawansowanych zabiegów resuscytacyjnych znajdą zawsze aktualną wiedzę w Wytycznych na stronie Polskiej Rady Resuscytacji oraz na odpowiednich dla ich poziomu wiedzy szkoleniach. Wytyczne pod podanym linkiem dostępne są w języku polskim (każdy „medyczny specjalista” na pewno zrozumie) i do pobrania za darmo. Miłej lektury!

źródła:
YouTube: Uratuj życie – film interaktywny
Prokuratura podała bezpośrednią przyczynę śmierci Pawła Adamowicza
Przyczyną śmierci Pawła Adamowicza „wstrząs krwotoczny”. Ciosy „zadane z bardzo dużą siłą”



Wyświetlenia: 85 477

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie ponad 200 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa a dwa razy w miesiącu informację o nowych wpisach na blogu. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: