Publikacja kart wyjazdowych przez ratowników w internecie – co o tym myślę?

6 sierpnia 2018, Media, Komentarze (0)

Po rozważeniu wszelkich za i przeciw oraz długiej obserwacji zachowań ratowników medycznych na portalach społecznościowych postanowiłem podzielić się z Wami, szanowni Czytelnicy, moimi przemyśleniami w jednym temacie. Człowiek chcąc być szanowanym, musi szanować innych. Człowiek chcąc być uznawanym za profesjonalistę musi zachowywać się jak profesjonalista. Ratownik medyczny też człowiek, więc dwie powyższe reguły dotyczą go tak samo jak innych.

Ten jeden temat, który dziś poruszę, powoduje u mnie zarówno niesmak jak i zażenowanie. Nie lubię wstydzić się za innych – osoby znające mnie osobiście dobrze o tym wiedzą gdyż nierzadko o tym wspominam. Jako ratownik medyczny, od lat na swój sposób zaangażowany w ratownictwo, czasami nawet na „pełny drugi etat” w ramach wolnego czasu, zawsze czułem się mocno związany zarówno z branżą jak i posiadanym tytułem zawodowym. Zostało mi to do tej pory, choć w systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego nie pracuję.

Niektórzy mogą mi zarzucić, w końcu wszyscy mamy prawo do własnego zdania, że niepotrzebnie publicznie opisuję „zawodowe brudy”. Być może. Robię to jednak celowo, w pełni świadomie oraz z poczuciem, że nie napisałem poniżej nic a nic gorszego od tego, co wielu ratowników medycznych wypisuje publicznie na fejbuku. Codziennie.

Został mi także czasami (a raczej często…) odczuwany wstyd za ratowników medycznych, choć powoli z tego wyrastam i pracuję nad „nie przejmowaniem się”. Oczywiście, z wielu Koleżanek i Kolegów jestem również dumny, o czym pisałem m.in. w kontekście walki ratowników medycznych z Chrzanowa. Jasne, byłoby mi prościej gdybym całkowicie odciął się od np. Facebooka, usunął konto i nie przeglądał wszystkiego tego, co tam się pojawia. Trzymam je wciąż głównie ze względu na społeczność Ratowniczego i możliwość bycia na czasie z tym, co w Polsce się dzieje.

Przykro mi jednak gdy obserwuję, jak niektóre koleżanki i niektórzy koledzy ratownicy medyczni mają w głębokim poważaniu to, jaki wizerunek kreują całej grupie zawodowej ratowników medycznych. To, że sami sobie wystawiają wizytówkę jednym niepoważnym komentarzem to ich problem, choć pewnie nie mają tego świadomości.

Problem pojawia się gdy weźmiemy pod uwagę, że statystyczny „Nowak” nie pomyśli, iż komentarz napisał jakiś anonimowy internauta. Dla „Nowaka” jest oczywiste, że komentarz napisał ratownik medyczny, tym bardziej gdy rzuci okiem w profil danego osobnika i zobaczy dumne zdjęcia we fluo-kostiumie.


„Nowakowi” ukaże się wizerunek człowieka, który kiedyś może ratować jego lub jego rodzinę w najtrudniejszej chwili życia…


O czym dokładnie mówię? O publikowaniu na Facebooku zdjęć kart Medycznych Czynności Ratunkowych (MCR) i kart Zleceń Wyjazdu Zespołu Ratownictwa Medycznego (ZWZRM). Zdjęć tego, co wpisują na nich dyspozytorzy medyczni oraz (rzadziej) tego, co opisują w nich medycy z karetki. To proceder coraz popularniejszy w Polsce. To posty, które świetnie się „klikają”, zbierają setki lajków, serduszek i udostępnień. To posty, które generują dziesiątki komentarzy.

To posty, które Facebook i jego niektórzy użytkownicy uwielbiają a które to przynoszą środowisku ratowniczemu w większości sytuacji szkodę, pożytku niestety żadnego. Posty, przez które nie tylko mi wstyd za przedstawicieli branży, o czym wiem bardzo dobrze z wielu rozmów z szanowanymi w środowisku ratownikami.

By każdy z Czytelników miał jasność, że myślimy o tym samym. Nie piszę o publikacji pola „opis” z karty Medycznych Czynności Ratunkowych, które to ze względu na dokładne przedstawienie postępowania ratowniczego mogłoby służyć za case study i przykład dobrej ratowniczej roboty. Piszę o zdjęciach kart, w których autor próbuje robić z siebie niedoszłego poetę albo np. wyśmiewa treść zgłoszenia wpisaną przez dyspozytora medycznego. Wiecie o czym mówię? Na pewno, nie muszę wklejać tu przykładów, bo sami trafiacie na nie codziennie na FB.

Dlaczego uważam, że publikacja „kart wyjazdowych” szkodzi całemu środowisku i psuje wizerunek ratowników medycznych?

Mam na to kilka argumentów.

1. Profesjonalizm

Jest to zachowanie nieprofesjonalne. Pomimo zamazywania adresów, numerów zleceń wyjazdu i innych danych albo kadrowania zdjęć tak, by wyżej wymienionych nie było widać, wciąż mamy do czynienia z dokumentacją medyczną pacjenta. Publikowanie fragmentów dokumentacji medycznej na fejsbuczku z profesjonalizmem w zawodzie ratownika nie ma nic wspólnego!

O ten profesjonalizm, zdawało mi się, polscy ratownicy medyczni zabiegają od lat. Przedstawiają siebie jako ludzi wykształconych, doskonalących się zawodowo, posiadających dyplomy uczelni wyższych i certyfikowanych kursów; jako specjalistów od wyławiania ze Styksu, przeciągania liny na stronę życia ze strony śmierci. Przynajmniej m.in. takie argumenty padają w dyskusjach o potrzebie zwiększenia wynagrodzeń czy też polepszenia ogólnie pojętych warunków pracy.

2. Edukacja

Publikacja wspomnianego typu zdjęć kart wyjazdowych nie przynosi środowisku ratowniczemu nic pozytywnego (co najwyżej wylanie z jednostki frustracji codziennością zawodową, którego to można dokonać w inny i mniej publiczny sposób). Gdyby jeszcze cokolwiek dobrego z tych fejsikowych postów wynikało, sytuację mógłbym ocenić inaczej. Niestety w większości przypadków w żadnym stopniu nie mają one wymiaru edukacyjnego.

Potencjalny pacjent nie dowiaduje się z nich, kiedy wzywać ZRM a kiedy poszukać pomocy gdzie indziej. Osoba wzywająca karetkę nie zdobywa z nich informacji, że zrobiła niekoniecznie dobrze dzwoniąc pod numer alarmowy. Ratownicy medyczni, inni medycy lub studenci nie poszerzają swojej wiedzy w zakresie medycyny ratunkowej, bo we wspomnianych postach nie ma kompletnie nic merytorycznego.

3. Zjednoczenie

Publikacja zdjęć kart ZWZRM powoduje zaostrzenie konfliktów pomiędzy przedstawicielami naszego zawodu pracującymi na różnych stanowiskach. Mam tu oczywiście na myśli ratowników medycznych (pielęgniarki/pielęgniarzy również) pracujących w ZRM oraz tych zatrudnionych na stanowisku dyspozytora medycznego.

Nie wierzysz? Wejdź na pierwszy lepszy ratowniczy fanpage (poza moim, bo ja kart nie publikowałem nigdy) i poczytaj komentarze (o nich w następnym punkcie).

O zjednoczeniu środowiska ratowniczego ostatnio grzmią wszyscy na Facebooku: jakie to ważne, istotne i niezbędne dla przyszłości ratowników. Chyba nie do końca, co pokazują PUBLICZNE „dyskusje” na portalach społecznościowych.

4. Kultura

Idąc dalej, pod zdjęciami „kart wyjazdowych” z reguły rodzą się „głębokie” dyskusje, w których użytkownicy chwalą się do jakich to oni błahych interwencji nie pojechali i jak to dzielni nie byli, opieprzając zgłaszającego za bezpodstawne wezwanie karetki.

Niestety, jak we wspomnianych postach wylewa się frustracja ich autorów, tak w komentarzach pod postami następuje powódź (lub lawina, jak kto woli) obrazująca kulturę ratowników medycznych. W tychże komentarzach (publicznie dostępnych, a jakże!) statystyczny „Nowak” lub „Kowalski” przeczyta treści nic nie wnoszące do tematu, niemerytoryczne; teksty chamskie i prostackie. I znów, nie cytuję przykładowych komentarzy, sami na pewno je już widzieliście.

Jak myślicie, tenże przeglądacz Facebooka, potencjalny pacjent lub członek jego rodziny uzna, że autorami komentarzy są mechanicy, lekarze, pracownicy dyskontu lub pobliskiej budowy? Nie.

5. Wizerunek

Co wynika z poprzednich punktów? Zamiast budować pozytywny wizerunek ratownictwa w Polsce, ratowników medycznych jako specjalistów i profesjonalistów godnych zaufania, sami przedstawiciele tego chcącego być szanowanym zawodu robią coś totalnie odwrotnego.

5 minut na Facebooku i internauta nie mający żadnego zdania o przedstawicielach branży otrzymuje obraz statystycznego ratownika medycznego. Jakie to wyobrażenie? Przerażające i smutne.

To obraz człowieka zgorzkniałego, wypalonego zawodowo, bez krzty kultury, który do pracy chodzi za karę, wyjazd do pacjenta traktuje jak zło konieczne a kolegów po fachu jak, przepraszam za określenie, szmaty gorszego sortu (patrz publiczne dyskusje m.in. o protestach/strajkach, wyższości jednej formy zatrudnienia nad drugą lub upaństwowieniem systemu).

*******

Chciałbym się mylić. Niestety moje obserwacje są takie, jak przedstawiłem powyżej i szczerze powiedziawszy czasami odechciewa mi się wciąż identyfikować z zawodem ratownika medycznego.

Miejcie świadomość, że jeśli jesteście profesjonalistami, wkładacie w pracę serce, jesteście zaangażowani, kulturalni, może nawet empatyczni to na każdy Wasz wzorcowo zrealizowany wyjazd pojawia się dziesięć komentarzy na fejsiku, którymi ktoś, „kolega” po fachu, rozwala Wasz wkład w budowanie wizerunku całego środowiska ratowniczego w Polsce.

Aha, zapomniałbym dodać!


Jeśli chcemy być szanowani to nie ma innego wyjścia – musimy szanować innych!


Jeśli wymagamy czegoś od innych, to minimum z naszej strony powinna być praca bez skazy. A jak jest? Wiele osób czegoś chce, domaga się, żąda, ale od siebie nie daje nic, niestety. Co więcej, nie wykonuje tego, co leży w ich obowiązkach, należycie.

Rób to dobrze

Nie czuję się autorytetem. Nie jestem nauczycielem akademickim, psychologiem ani specjalistą od PR-u (public relations). Wziąłbym jednak pod rozwagę kilka pomysłów, pracując jako ratownik medyczny i wiążąc z tym zawodem swoją dalszą przyszłość.

1. Jeśli już nie możesz oprzeć się pokusie i koniecznie musisz opublikować zdjęcie karty, z której dziesiątki internautów będzie śmieszkować i pisać żałosne komentarze, zrób to w zamkniętej grupie na FB, do której dostęp ma ograniczona liczba ludzi. Pamiętaj jednak, że wszystko co opublikujesz zostanie w internecie na zawsze. Każdy może zdjęcie zapisać albo zrobić zrzut ekranu i przesłać taką grafikę gdziekolwiek i do kogokolwiek, z twoim pracodawcą włącznie. Lepiej więc iść pobiegać albo umówić się z kumplami na „kawę” i w zamkniętym gronie podzielić się zatrważającymi historiami.

2. Jeśli koniecznie chcesz publikować zdjęcia kart to publikuj takie, z których ktokolwiek może wynieść jakąś naukę. Wybierz nie te, które są najzabawniejsze bo dyspozytor np. popełnił błąd i zamiast wpisać „epistaxis” wpisał „exstasis”, lecz takie, które odbiorcom dostarczą jakąś wartość. Czegoś się nauczą. Profile na FB przegląda masa studentów kierunków medycznych, daj im dobry przykład.

3. Dodawaj do zdjęcia informację o prawidłowym postępowaniu. Sama w sobie karta może być mizerna, jeśli jednak dodasz do posta informację o tym na przykład, jak mogłaby być napisana lepiej, jak wywiad mógłby zostać poprawniej przedstawiony, to na pewno ktoś na tym skorzysta.

4. Opisz cały przypadek czyli przedstaw tzw. case study. Zdjęcie będzie jedynie ilustracją jednak cała merytoryka będzie zawarta w poście. Skorzystają na tym nie tylko studenci ale i pracujący medycy, którzy np. być może jeszcze nigdy nie trafili na dane zachorowanie/przypadek. Twój post może odbiorcę zmotywować do pogłębienia wiedzy, na czym skorzysta wielu pacjentów.

5. Opisałeś przypadek? Świetnie, w takim razie użyj do jego zilustrowania zdjęcie czegokolwiek innego: swojego lśniącego ambulansu, selfie po akcji lub uporządkowanego wnętrza karetki. Albo umazanego krwią. Jakiego zdjęcia byś nie dał, będzie ono lepsze niż zdjęcie dokumentacji medycznej.

6. Ktoś dał ciała? Zgłoś nieprawidłowość do przełożonych! Tylko to, powtarzane za każdym razem, da szansę na realną zmianę i poprawę sytuacji. Wylanie żali na Facebooku na dyspozytora nie zmieni nic ani w komforcie twojej pracy, ani w jakości jego.

Tyle ode mnie na dziś. Pamiętajcie, bycie kulturalnym w pracy i okazywanie innym szacunku nie jest trudne, potrafi wejść w krew a wtedy wszystkim żyje się lepiej. A przynajmniej zmienia, choć na krótką chwilę przyjęcia wezwania lub przekazania w szpitalu, relacje międzyludzkie na plus.

Najlepszym przykładem niech będzie jeden z oddziałów ratunkowych w moim mieście rodzinnym, do którego często transportowaliśmy pacjentów. Większość zespołów z naszej podstacji nie miała nigdy problemów ani nieprzyjemnych sytuacji podczas przekazywania pacjentów w SOR. Niektóre zespoły problemy miały wiecznie. Jak myślicie, dlaczego?

PS I nie chodzi o pytanie „dlaczego do nas?”, bo z tym także nie raz sobie radziliśmy i po jakimś czasie już nie było nam zadawane. ;-)



Wyświetlenia: 2 852

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie ponad 200 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa a dwa razy w miesiącu informację o nowych wpisach na blogu. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: