Przepisy na prezent dla babci i dziadka na święta

17 grudnia 2019, Ochrona zdrowia, Komentarze (0)

Święta za pasem…Poświęćcie więc proszę, szanowni Znajomi i Nieznajomi, chwilę cennego czasu a ja opowiem Wam jak „świętują” niektórzy Polacy.

Każdy z nas ma codzienne problemy. Większe i mniejsze. Problemy powinno się rozwiązywać a nie wyrzucać z domu na kilka dni, gdy zbliża się Boże Narodzenie. Może ciężko w to uwierzyć ale dokładnie to robią co roku dziesiątki, setki a może więcej rodzin w całej Polsce.

Pozbywają się z domu problemu, który przyjmuje postać najczęściej starszej, schorowanej osoby. Członka rodziny będącego babcią lub dziadkiem, matką lub ojcem, ciotką albo wujkiem. To Ci ludzie obciążeni przeróżnymi chorobami, niesamodzielni, niesprawni i wymagający pomocy osób trzecich, których na co dzień nie widujecie, bo najczęściej nie są już w stanie wyjść z domu choćby do sklepu. My, medycy, znamy ich losy aż za dobrze…

Okres świąteczny jest szczególny. Wyjątkowy nastrój, wspólne radości, uniesienia oraz te chwile mające przynieść dobre wspomnienia nie współgrają z obrazem starości, wyniszczenia chorobą, czasem powolnie gasnącym płomykiem życia. Rodzina, troskliwie opiekująca się starym człowiekiem przez wiele miesięcy, czuje się zmęczona ciężkim obowiązkiem i potrzebuje choć tygodnia wytchnienia. Święta, spędzone ze zdrową częścią rodziny czy też na zimowym wyjeździe, stają się idealną do tegoż wytchnienia okazją.

Tylko ten jeden problem…Jak go rozwiązać? Cel jest jeden: wysłać chorego członka rodziny do szpitala. Przepisów na niego kilka.

1. Nie dawać jedzenia i picia.

Starsze osoby są, bardziej niż inni, narażone na odwodnienie. Wystarczy kilka dni o minimalnej ilości płynów i już mamy niedociśnienie, elektrolity się może rozjadą, być może nawet jakieś fajne zaburzenia rytmu serca przyniosą. Cyk i sprawa załatwiona! Jak staruszka bierze przy tym leki na ciśnienie i jakieś diuretyki (te na więcej siku) to pójdzie szybko.

Pozostaje jeszcze wezwać karetkę i sprzedać odpowiednią historię medykom (wie pan, babcia tak niechętnie przyjmuje od kilku dni pokarmy, próbowaliśmy, ale ona nie chce, ona całe życia taka uparta). Ot, chwila tłumaczenia się, może wstydu i problem z głowy.

2. Nie dawać przepisanych przez lekarza leków.

To kolejna świetna receptura na pozbycie się z domu starszej osoby. Najskuteczniej działa u osób z demencją, które nie pamiętają o przyjmowaniu swoich kolorowych tabletek. Wystarczy po prostu udawać, że tematu nie ma i nie przypominać dziadkowi o pigułkach. Efekt? Po upływie pewnego czasu kontrolowane lekami schorzenie zaczyna się odzywać. A to nagłe wyskoki ciśnienia, a to może jakieś kołatania serca, może zaburzenia równowagi.

Działa? Działa! Jak jest cukrzyca to może pójść jeszcze szybciej. Ale już to, że starszy człowiek przy okazji może się wywrócić, rozbić głowę i pokrwawić do mózgu, czy też dostać w prezencie od rodziny udar niedokrwienny, to inna bajka. Będą się martwić później. A nóż widelec dziadek zostanie w szpitalu na dłużej…do końca.

3. Nie leczyć chorób bieżących.

Przyplątało się przeziębienie? Gorączka? Może jakiś kaszel? Idealnie! Lekarza na wizytę wzywać nie ma po co, dawać leków dostępnych w aptece bez recepty również. Nie daj bóg stan zdrowia by się poprawił i ratownicy nie chcieliby wziąć babki do szpitalnego oddziału ratunkowego. Albo stamtąd by ją wypisali za szybko, w ten sam dzień a to szkoda, bez sensu by jeździła w te i we wte.

Niech pogorączkuje (przecież to oznaka, że organizm walczy z chorobą!), niech pokaszle (oklepywać jej nie będziemy, bo ona taka obolała) to szybko się sytuacja wyklaruje. Pyk, telefon na 999 ze słowami „babcia bez kontaktu, nie reaguje”. A to, że jest rozpalona jak piec i ma już zapalenie płuc, na które może zejść w szpitalu? Kto by się tym przejmował…

*******

Ułańska fantazja autora czy rzeczywistość wielu w Polsce starszych osób, znana aż za dobrze ratownikom, pielęgniarkom i lekarzom? Niestety, szanowni Państwo, to scenariusz dramatów rozgrywających się corocznie w każdym polskim mieście. Przed Świętami Bożego Narodzenia, przed urlopami, przed Wielkanocą.

Powyższe przykładowe sytuacje spisałem teraz, nie są to jednak zdarzenia wyssane z palca. W każdym pogotowiu i w każdym szpitalu, każda pielęgniarka, każdy ratownik medyczny i lekarz, znają takich historii ze swojej pracy na pęczki. Każdy z branży medycznej potwierdzi moje słowa…

To jednak tylko „goła” opowiastka. Wpis na blogu, status na Facebooku lub Instagramie. Bez odczuwalnych emocji, które towarzyszą medykom, chorym i ich rodzinom w prawdziwym życiu.

Potraficie sobie wyobrazić jak agresywni i chamscy, w tym pięknym przedświątecznym okresie, potrafią być członkowie rodzin gdy słyszą, że ratownik medyczny nie widzi wskazań do zabrania starszej osoby do szpitala?

W jak prymitywny sposób ludzie potrafią obrażać lekarza, który informuje ich o wypisie pacjentki do domu tuż przed Wigilią?

Jak bezduszni i zezwierzęceni (zwierząt nie obrażając) mogą być ludzie, wykrzykując na cały korytarz SOR, że oni babci nie wezmą, bo wyjeżdżają na Święta?

Nie, to nie są moje wymysły. To codzienność przedświątecznych dyżurów w polskich karetkach i szpitalach. Czy tak powinno wyglądać spędzanie Świąt w rodzinnym gronie…?

PS Tekst został oryginalnie opublikowany na moim profilu na Facebooku w grudniu 2018 roku.



Wyświetlenia: 743

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie 400 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: