Jasnowidzowie potrzebni do pogotowia

29 października 2008, Ratownictwo oraz Wydarzenia, 4 komentarze

Jak już pisałem co najmniej kilka razy, zadaniem pogotowia ratunkowego jest udzielenie pomocy medycznej osobie w stanie nagłego zagrożenia życia. Pomoc ta udzielana jest z wykorzystaniem wiedzy i umiejętności Zespołu Ratownictwa Medycznego (ratowników medycznych, pielęgniarek i lekarzy systemu), odpowiednich urządzeń wspomagających rozpoznanie stanu zagrożenia życia jak np. aparat do wykonywania EKG, pulsoksymetr, oraz urządzeń wspomagających i przywracających funkcje życiowe (pompa infuzyjna, defibrylator). Działanie ZRMu to także podaż odpowiednich do stanu pacjenta leków.
Pomimo dosyć bogatego wyposażenia karetki diagnostyka chorobowa na miejscu zdażenia jest mocno ograniczona. Zespół karetki pogotowia ma za zadanie jak najszybsze przetransportowanie osoby poszkodowanej do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, gdzie możliwa jest szczegółowa diagnostyka chorego, z wykorzystaniem wyspecjalizowanych badań jak np. tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, USG, RTG, badanie krwii.

Tylko teoria?

Niestety w naszej polskiej rzeczywistości karetki pogotowia nie zawsze spełniają swoje ustawowe zadania, a wręcz przeciwnie, wyręczają lekarzy POZ w wizytach domowych którzy to odmawiają chorym wizyt, służą za darmowe TAXI do szpitala. Co więcej, po przeczytaniu artykułu w wiadomosci24.pl wydaje mi się, że niektórzy chcieliby aby w karetce jeździł także jasnowidz.

Lekarz pogotowia winny…

Do zdarzenia doszło dnia 28 lipca br. w Kostrzynie nad Odrą, kiedy przebywający w domu Przemysław Kamiński dostał silnego ataku bólu brzucha. Gdy ok. godz. 7 zadzwonił na pogotowie, dyspozytorka stwierdziła, że jego przypadek nie kwalifikuje się do tego, by wysłać pogotowie.

Po to właśnie w miejscu przyjmowania zgłoszeń pracuje dyspozytor mający wykształcenie medyczne, by prowadzić selekcję, a nie przyjmować wszystkie wezwania.

Lekarz, który przyjechał na miejsce, wykonał standardowe badanie brzucha, w karcie wpisał „brak objawów choroby” i skierował pacjenta do lekarza rodzinnego.

A jakie badanie miał wykonać u pacjenta w domu? Miał wyciągnąć aparaturę USG z torby i „zaglądnąć” do brzucha chorego? Skoro „standardowe” badanie palpacyjne nie wykazało żadnych niepokojących objawów to lekarz mógł mieć podstawy by nie brać chorego do szpitala.

11 sierpnia atak bólowy powtórzył się. Tym razem pacjent trafił na salę operacyjną z diagnozą: ostre zapalenie pęcherzyka żółciowego, wymagające natychmiastowej operacji i usunięcia pęcherzyka żółciowego.

Zobaczmy…dwa tygodnie różnicy pomiędzy atakami bólu…Skąd więc pretensje do lekarza z pogotowia?

Poinformowano go także, że wykonanie badania USG przy pierwszym ataku wykazałoby istnienie schorzenia i wykluczyło konieczność powędrowania pod nóż, gdyż wtedy można było wykonać zabieg laparoskopem.

Przecież chory otrzymał skierowanie do lekarza rodzinnego. Czy rodzinny jest gorszym lekarzem od pogotowianego? Czy ma mniejszą możliwość kierowania na badania, do szpitala?

Jako „pocieszenie” Kamiński usłyszał, że przy trzecim ataku trzeba by usunąć mu wątrobę.

Dosyć śmiałe twierdzenie, ciekawe, czy któryś z lekarzy by się pod nim podpisał:)

Kiedy przyszedł do naszej redakcji z jego nosa ciekła strużka krwi. Od razu uprzedził, że takie krwotoki ostatnimi czasy są u niego na porządku dziennym. Był blady i z ledwością stawiał kroki. Młody mężczyzna liczący 190 cm wzrostu z wyraźną trudnością łapał oddech i utrzymywał się na nogach.

Bardzo ładnie ubrana w słowa gra na ludzkich odczuciach. Mnie to nie przekonuje.
Współczuję Panu Kamińskiemu stanu zdrowia i sytuacji jaka go spotkała, jednak działania, które teraz podejmuje wymierzył w nieodpowiednią osobę.

– Wydaje mi się, że zmienię swoje roszczenia i zażądam jeszcze więcej. Myślę, że będzie to nawet milion – mówi 24-letni Przemysław Kamiński.

No no no, jeśli stawką jest milion to warto powalczyć do upadłego:D

Lekarz z pogotowia ratunkowego wykonał standardowe badania, ale o przewiezieniu cierpiącego pana Przemka do szpitala nawet nie chciał słyszeć. Poza tym, co skrzętnie odnotował w karcie pacjenta, nie stwierdził żadnych objawów choroby. Do książeczki zdrowia wpisał tajemnicze liczby, a zwijającego się z bólu pacjenta skierował do lekarza rodzinnego, po czym odjechał.

Skoro badanie nie wykazało wskazań skierowania do szpitala to mógł zostawić chorego w domu. Pozostawienie pacjenta w domu nie jest przestępstwem i lekarz ma do tego pełne prawo. Że odnotował wszystko w karcie chwała mu za to, to jedyny sposób obrony przed takim naciągactwem. Ciekawy jestem jeszcze cóż to za magiczne liczby lekarze wpisują do książeczek zdrowia i od kiedy…?

…lecz rodzinny bez zarzutu…

Pan Przemek udał się zatem do tegoż lekarza. Ten podał mu kroplówkę, wykonał badanie EKG i wypisał leki. Więcej nie mógł zrobić.

Więcej nie mógł zrobić? A ja głupi żyję w przekonaniu, że jeśli będzie mi coś dolegać to pójdę do przychodni, lekarz rodzinny mnie zbada, a w razie potrzeby skieruje do specjalisty, na dodatkowe badania, do szpitala…

Pan Przemysław odmówił poddania się badanu i kategorycznie zażądał, by zabrano go do szpitala.

Skoro nie chciał badania to po co w ogóle dzwonił po karetkę? To nie jest taksówka! Skoro jego żądaniem było znalezienie się w szpitalu to dlaczegóż nie zadzwonił po TAXI lub też nie poprosił kogoś z rodziny/znajomych/sąsiadów o przewiezienie na SOR? A może gdyby nie odmówił badania to znalazłby się w szpitalu wcześniej? Najłatwiej mieć pretensje do innych a samemu czyste sumienie.

…jak i sam chory

Przez kilka następnych dni pan Kamiński dochodził do siebie i już wydawało się, że dolegliwości minęły.

I przez dwa tygodnie Pan chory nie pomyślał o wybraniu się na badania, by zdiagnozować z jakiego powodu wystąpiły u niego tak silne boleści. Przepraszam, ale na głupotę ludzką lekarstwa nie ma. Tutaj pretensje proszę kierować do samego siebie.

W szpitalu raczono poinformować pacjenta, że gdyby przy pierwszym ataku bólu zalecono mu badanie USG, stwierdzono by występowanie tego schorzenia. Jednak dnia 28 lipca nikt takich badań panu Przemkowi nie zlecił.

Skoro „nikt” w tym dniu nie zlecił wykonania badania ultrasonograficznego to skąd wynikają roszczenia skierowane w lekarza pogotowia? Wszak chory był u lekarza rodzinnego który to ma możliwość kierowania do szpitala i na badania.

Dlatego, nie zastanawiając się długo, zdecydował walczyć o swoje. O swoim problemie poinformował Prokuraturę Rejonową w Słubicach, Prokuraturę Okręgowa w Gorzowie, Prokuraturę Krajową, Okręgowa Izbę Lekarską w Gorzowie, policję, media.

Walczyć o swoje można, jak najbardziej, ale też z głową. Jasnowidzów w pogotowiu jeszcze nie ma, i nie sądzę by byli kiedykolwiek!

Kasa, kasa i jeszcze raz kasa

– Zrobiłem wszystko co w mojej mocy, by te sprawę nagłośnić. Boję się, że zostanie ona umorzona – przyznaje Kamiński.

No pewnie, w końcu taka kasiora może przejść koło nosa…

– Mam depresję z powodu tych przejść z lekarzem. Jestem załamany tym, jak potraktowało mnie pogotowie. Teraz, gdy widzę karetkę robi mi się niedobrze – mówi ściszonym głosem pan Przemek. – Nie stać mnie na dobrego adwokata i boję się, że nie wygram z lekarzami – dodaje spuszczając głowę.

Artykuł o Panu Przemysławie Kamińskim jest kolejnym, pokazującym jak traktowane jest w Polsce pogotowie ratunkowe, jaka jest polska mentalność i jakie stawiają wymagania przed Zespołem Ratownictwa Medycznego. Pogotowie jest coraz częściej obwiniane o wszystkie krzywdy tego świata, niezależnie od tego czy rzeczywiście wina tkwi po jego stronie. Błędnie pokazuje on także, jakie możliwości leczenia i diagnostyki ma lekarz w karetce i lekarz POZ. Głupoty pisane w serwisach internetowych i prasie utwierdzają społeczeństwo w przekonaniu, że do przychodni należy się udać co najwyżej z katarem, a lekarstwem na wszystkie inne dolegliwości jest wezwanie karetki i przewiezienie do szpitala.
A swoją drogą, jak informują ostatnie wiadomości, z lekarzami w sądzie wygrać można, tyle tylko, że muszą być ku temu rozsądne i nie wyssane z palca podstawy.



Wyświetlenia: 1 973

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie ponad 200 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa a dwa razy w miesiącu informację o nowych wpisach na blogu. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: