Ratownictwo po godzinach • blog ratownika medycznego • pierwsza pomoc • sprzęt ratowniczy


Lipiec się już prawie skończył, a ja zapomniałem Wam napisać o pewnej rzeczy na ratowniczym. Jakiś czas temu napisała do mnie pani Sylwia Skorstad, dziennikarka z wydawnictwa medycznego Medi Press. Pani Sylwia poprosiła mnie o pomoc i udzielenie konsultacji przy tworzeniu artykułu o udzielaniu pierwszej pomocy do magazynu „Żyjmy dłużej” . Ze swojej strony przygotowałem i przesłałem pani Sylwii różne informacje i szczerze powiedziawszy zapomniałem o całej sprawie :-). Fakt podjętej współpracy przypomniała mi dopiero okładka magazynu, którą przypadkiem zobaczyłem w kiosku.

Oczywiście niezwłocznie zakupiłem lipcowe wydanie miesięcznika „Żyjmy dłużej”, aby sprawdzić efekt końcowy i nauczyć się w końcu czegoś o pierwszej pomocy ;-). I tutaj miłe zaskoczenie. Rzadko spotykam się z tak rzetelnym podjęciem tematu pierwszej pomocy. Artykuł razem z grafiką zawarty został na 10 stronach magazynu. Co ważne, wszystkie informacje o ratownictwie zostały napisane w sposób bardzo przystępny, zrozumiały i całość czyta się z prawdziwym zainteresowaniem.

Duże podziękowania należą się w tym miejscu pani Sylwii Skorstad za poważne potraktowanie tematu pierwszej pomocy, który niestety często jest traktowany po macoszemu. „Żyjmy dłużej” wydawane jest w nakładzie 60 tysięcy egzemplarzy więc duża szansa, że choć część naszego społeczeństwa chociaż w teorii zwiększy swoją znajomość zasad udzielania pierwszej pomocy.

Dodatkowo cały artykuł został opublikowany na portalu medycznym Onetu www.medonet.pl. Tak więc artykuł, przy tworzeniu którego brałem udział, możecie przeczytać w lipcowym wydaniu „Żyjmy dłużej” i na stronie „Wiedza na wagę życia„.

PS Dajcie znać w komentarzach, jak Wam się podoba artykuł :-).

Grzegorz Nowak

Ratownik medyczny i autor bloga ratowniczy.net. Aktywnie związany z branżą medyczną. Trener pierwszej pomocy, prowadzi firmę Stay & Play organizującą kursy pierwszej pomocy i zabezpieczenia medyczne.

Komentarze (7)

  1. Natalia pisze:

    Gratuluję udziału w tworzeniu treści artykułu, który nawiasem mówiąc jest tematem miesiąca wspomnianego wydania:)oczywiście polecam przede wszystkim zobaczyć jego papierową wersję!

  2. Faktycznie, rzadko spotyka się tak dobry artykuł o udzielaniu pierwszej pomocy.

    Też gratuluję udziału w jego tworzeniu :)

  3. yasiu pisze:

    gratuluję, dobry rzetelny artykuł.

    Dwie rzeczy tylko zwracają uwagę – wyczuwanie tętna przez osoby niewykształcone oraz zbyt duża ilość opisywanych nieprawidłowych postępowań w stosunku do prawidłowych – tylko kilka udanych przypadków przywołanych.

    Wydaje mnie się, że powinniśmy przekonywać ludzi tym, że to działa, że to pomaga, a unikać straszenia ich błędnym postępowaniem.

    Ale zdecydowanie to jeden z najlepszych tekstów jakie czytałem

  4. Jan Kawka pisze:

    Zdecydowanie zgadzam się z Yasiem, mnie to trochę odstrasza ilość, ale faktycznie gratuluje udziału w tak rzetelnym artykule. Tez uważam że pozytywne wzmacnianie daje najlepsze rezultaty. Ogólnie artykuł bardzo mi się podobał pozdrawiam ;)

  5. Apple 1 pisze:

    Witam!
    Chciałam dopisać parę słów na temat artykułu.Jest w nim zawarty pewien błąd ,o którym nie wiem,czy Pan wie.Chodzi o postępowanie w przypadku oparzeń przynajmniej 2-go stopnia.W artykule jest napisane ,ze poparzone miejsce należy chłodzić 15-20 min.
    Chciałam Panu powiedzieć,że to jest zdecydowanie za krótki czas.Poparzone miejsce,już z bąblami lub jeszcze bez należy chłodzić zimną wodą 3 do 6 GODZIN.Miarą czasu chłodzenia jest UCZUCIE PIECZENIA.Jeśli poparzone miejsce piecze po wyjęciu z (z pod)wody należy chłodzić je dalej.Metoda jest czasochłonna,jednak jedynie przy niej ma szansę nie dojść do powstania pęcherzy a te,które już powstały mają szansę wchłonąć się do następnego dnia(np.przez noc).
    Odradzam też zakładanie jakiegokolwiek opatrunku-Panthenolu czy jałowego,bo nawet tak cienka warstwa izolacyjna powoduje zatrzymanie ciepła w poparzonym fragmencie a jest to ostatnia rzecz jakiej on potrzebuje.Takie miejsce musi być nawilżone i chłodzone by wytracić energię dostarczoną mu przez np.wrzątek.
    Stosuję tę metodę instynktownie i nie mam dylematu czy już przekłuwać bąble czy jeszcze, ponieważ przy tej metodzie bąble same wsiąkają po paru godzinach a o poparzeniu można po prostu zapomnieć a nie męczyć się tydzięń albo dłużej.Nie zostają też blizny pooparzeniowe.
    Metoda jest czasochłonna ale warto ją poznać-ratuje życie i jest skuteczna.Idealnie by było,żeby oparzone miejsce wsadzić pod wodę błyskawicznie,każda sekunda ma znaczenie.Im więcej tych sekund upłynie,tym gorzej…
    I to tyle.
    Pozdrawiam GORĄCO!
    PS.Może uda się zamieścić jakieś zdanie na ten temat w „Ż.D”?…

  6. Apple 1 pisze:

    Chciałam jeszcze tylko dopisać,ze oczywiście artykuł był super i czytało się go z wielką przyjemnością.

  7. Dziękuję Wam wszystkim za komentarze. Rzeczywiście jest kilka rzeczy, które można by w artykule poprawić. Ja jednak nie miałem wpływu na jego całokształt – taka była wizja autorki :-).

    @Apple 1
    Na dodanie zdania do artykułu szans raczej nie ma.
    Co do oparzeń, to jest jeszcze inaczej niż w artykule napisano i Ty podałaś. Wg BTLS/ITLS oparzenia ciężkie należy schładzać nie dłużej niż przez 1 minutę aby nie wprowadzić poszkodowanego w hipotermię i wstrząs.

Napisz komentarz

Connect with Facebook

Przed skomentowaniem zapoznaj się z polityką komentarzy na Ratowniczy.net.

Bądź na bieżąco!


  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • RSS