Było wczesne niedzielne popołudnie, gdy z głośnika dobiegł nas głos dyspozytora: „Zespół R do wyjazdu proszę”. Po chwili przyszedł faks, na którym jako rozpoznanie wpisana była utrata przytomności (lecz obecnie przytomny), sinica twarzy. Czasami zdarza się, że wyjazdy w których osoby wzywające podają, że poszkodowany jest siny, bądź też charczy, kończą się nagłym zatrzymaniem krążenia i reanimacją.







