Późna godzina, wydawało się, że w taki niedzielny wieczór nic poważnego się nie wydarzy. To tylko złudzenie. Wezwanie na obrzeża miasta – wypadek drogowy, dachował samochód. Po niespełna minucie siedzieliśmy już w karetce i pędziliśmy na miejsce wezwania. Dotarliśmy tam jako pierwsi – przed strażą pożarną i policją. Naszym oczom ukazał się mały terenowy samochód znajdujący się w rowie, przechylony prawie całkowicie na lewy bok (czyli na stronę kierowcy). Kierowca [ Czytaj dalej ]







