Szybki dostęp do pacjenta stanowi jeden z kluczowych elementów akcji ratowniczej. Pod tym pojęciem w pierwszym momencie myślimy z reguły o ewakuacji poszkodowanego z miejsca zdarzenia (np. rozbitego pojazdu, gruzowiska), lecz to nie wszystko. W drugiej kolejności, chwilę później, koniecznie musimy uzyskać szybki dostęp do ciała chorego w celu przeprowadzenia szybkiego badania urazowego jak i wdrożenia medycznych czynności ratunkowych. Z pomocą narzędzia S-CUT pacjenta do badania „rozbierzemy” zdecydowanie szybciej niż dotychczas.
Ratunkowe narzędzie tnące, którego recenzję właśnie czytacie, otrzymałem do testów od polskiego dystrybutora S-CUT.

Czym jest S-CUT?
S-CUT jest narzędziem dedykowanym służbom ratowniczym, umożliwiającym szybkie rozcięcie odzieży poszkodowanego:
S-CUT® jest narzędziem ratowniczym przeznaczonym do stosowania podczas uwalniania poszkodowanych w sytuacjach ratunkowych, jak również w sytuacjach awaryjnych w szpitalach. Jest to szybki sposób na usunięcie odzieży pacjenta w celu uzyskania dostępu do miejsca urazu bez potrzeby zmian pozycji poszkodowanego, które mogą spowodować dalsze szkody lub niepotrzebny ból.
Dostępne modele
W sprzedaży dostępne są 3 modele narzędzia. Pierwszy z nich, z czarnym uchwytem, jest największych rozmiarów, co pozwala na jego wykorzystanie w rękawicach ochronnych (np. strażackich). Model drugi został stworzony jako odwzorowanie pierwszego, lecz w mniejszych rozmiarach i o mniejszej wadze. Wersję trzecią odróżnia od drugiej dodatkowe ostrze tnące.
Do testów otrzymałem model trzeci z dodatkowym ostrzem – wersję 06-601. W przesyłce oprócz narzędzia znajdował się komplet akcesoriów do S-CUT’a, czyli: etui, uchwyt ścienny oraz części zamienne (4 ostrza tnące + 4 osłony higieniczne).
Pierwsze wrażenie, czyli
minimalizm w najwyższej jakości. I nie wyolbrzymiam w tym momencie ani trochę. Konstrukcja narzędzia jest bardzo prosta. Do tego stopnia, że tak naprawdę nie ma możliwości nic w nim zepsuć.
Dwa pierwsze modele wymienione powyżej nie mają żadnych elementów ruchomych, a testowany przeze mnie model tylko jeden, w postaci dodatkowego ostrza, którego użycie nie jest konieczne do standardowego rozcinania odzieży.

Wykonanie
Elementy składowe narzędzia wyglądają na wykonane z najwyższej jakości materiałów – w końcu S-CUT produkowany jest w Szwecji. Choć nie miałem potrzeby sprawdzania to wierzę producentowi na słowo, że ostrza są odporne na korozję, a całość urządzenia odporna na uszkodzenia mechaniczne i inne.
Wszystkie części (ostrza, ich mocowanie, osłona higieniczna – ten biały element widoczny na zdjęciach), są bardzo dobrze dopasowane, nie ma mowy o żadnych luzach.
Ostrza tnące
S-CUT prezentuje ciekawe rozwiązanie jeśli chodzi o ilość części zużywalnych. Inne, dostępne na rynku narzędzia, przykładowo w formie noży ratowniczych, mają wbudowane ostrza do cięcia pasów, które po stępieniu należy wymienić.
W testowanym narzędziu po stępieniu części tnącej ostrza wystarczy odkręcić śrubę mocującą i przekręcić nieznacznie ostrze na kolejną pozycję. Dzięki temu rozwiązaniu w jednym elemencie tak naprawdę znajduje się 6 ostrzy tnących.
W którym momencie kończy się żywotność jednego ostrza tnącego? Ciężko mi stwierdzić, gdyż po poświęceniu moich ubrań i kilku narzeczonej (do czego dopiero muszę się jej przyznać :-) ostrze dalej tnie jak dzikie, nie zważając na przeszkody.
Cięcie w praktyce
Pierwszą rzeczą, która poddała się ostrzu, było całe pudełko kartonowe w którym otrzymałem przesyłkę. Pestka. Na drugi ogień do rozcięcia poszły elementy wykonane z cienkich materiałów: bluzki, podkoszulki, bielizna. Jak nożem w masło. Spodnie materiałowe, jeansowe? Żaden problem.
Nieznacznie więcej siły trzeba włożyć w początkowy proces rozcinania grubszych materiałów, jak np. paski. Przyznaję, że nie miałem do zniszczenia pod ręką żadnych butów ani specjalistycznej odzieży ochronnej. Widzę jednak po łatwości i lekkości dotychczasowego cięcia, że S-CUT z całą pewnością poradzi sobie z wszelką spotykaną na co dzień u pacjentów odzieżą.
Do rozpoczęcia cięcia teoretycznie niezbędna jest jedna wolna krawędź odzieży u poszkodowanego, np. kołnierzyk podkoszulka. Jednakże testowany model (06-601) posiada dodatkowe, wysuwane ostrze, pozwalające na rozpoczęcie cięcia w dowolnym miejscu. Dzięki temu nie ma potrzeby rozcinania odzieży na całej długości, aby np. zabezpieczyć ranę na udzie.
Poniższe nagranie wideo prezentuje działanie narzędzia S-CUT w praktyce – zobaczcie, jak niewiele czasu zajmuje rozcięcie odzieży motocyklisty.
Bezpieczeństwo
Pomysłem twórców było stworzenie narzędzia, które będzie bezpieczne dla pacjenta. Tak jak nożyczki ratownicze mają zaokrąglone końce, tak ostrze w S-CUT jest zamontowane we wgłębieniu i osłonięte końcówką higieniczną. Praktycznie nie ma żadnych szans na zranienie poszkodowanego w trakcie rozcinania odzieży.
Zaznaczę w tym miejscu, że ostrza należy wymieniać ostrożnie. Są naprawdę bardzo ostre, więc odradzam Wam chwytanie bezpośrednio za nie. Moje pierwsze, delikatne spotkanie z nim w trakcie rozkładania narzędzia poskutkowało przecięciem palca ;-).
Akcesoria
Wśród akcesoriów, jak już wcześniej pisałem, znaleźć można zestaw części zamiennych, uchwyt ścienny oraz kaburę. Dwa słowa o nich.
Wieszak ścienny kompatybilny jest z dwoma modelami bez dodatkowego ostrza, czyli testowanego przeze mnie modelu nie ma możliwości w nim przechowywać. Dla mnie to akurat niewielka strata, gdyż nawet w karetce nie zdecydowałbym się na przechowywanie narzędzia na ścianie.
Na uwagę zasługuje jakość kabury. Jak zauważyła moja narzeczona, „skórzana kabura jest trwała niczym dawne radzieckie produkty”. Zgadzam się z tym twierdzeniem w 100% – typ skóry jest dobrze dobrany do przeznaczenia produktu: masywny, gruby i sztywny.

Czy warto?
S-CUT jest narzędziem stworzonym do rozcinania odzieży poszkodowanego i swoją rolę spełnia idealnie. Choć jest praktycznie w naszym kraju nieznany, to na pewno zasługuje na uwagę polskich ratowników.
Jak w zapowiedzi recenzji zauważył Grześ, cena narzędzia nie należy do najniższych. Ja jednak uważam, że narzędzie tak dobrze się sprawujące i wykonane z wysokiej klasy materiałów jest warte swojej ceny.
Co więcej, do każdej sztuki narzędzia dołączany jest zestaw wymiennych ostrzy i osłon higienicznych – moim zdaniem taki zestaw bez potrzeby dokupowania części zapewni kilka lat bezproblemowego użytkowania. Wprawdzie w pracy dopiero raz miałem okazję użyć S-CUT’a to jednak wiem, że jest on narzędziem niezawodnym i mogę go z czystym sumieniem Wam polecić.








fajne narzędzie, czekam na więcej recenzji:)
pozdrawiam
Kolejne mam w planach, tak więc cierpliwości :-).
Dobra recenzja – merytoryczna i zwięzła. Gratulacje! Mogliby wprowadzić takie narzędzia jako standardowe wyposażenie zespołów RM. Cieszy mnie fakt, że jak się okazuje – nie wszystko jeszcze zostało wymyślone, i że sprzęt do ratownictwa ewoluuje. My wystąpiliśmy z zapytaniem grupowym, kto wie może dostaniemy lepszą cenę. Pozdr!
Pomysł nie powiem ciekawy, ale podejrzewam, że w Polsce się nie przyjmie. Czemu? Zakres cenowy 756 – 972 zł jest znacznie za wysoki, tym bardziej, że podobną funkcję pełnią nożyczki , które można kupić za 40 zł i są wstanie nawet przeciąć monety 5 groszowe. Innym rozwiązaniem jest Rescue Tool Victorinoxa (koszt około 200zł), który posiada nóż, nóż do pasów, ściągacz do izolacji szyb, zbijak do szyb itp itd – a jest prawie 3 krotnie tańszy.
Zgodzę się z Tobą. Być może narzędzie jest naprawdę tak skuteczne ale niestety koszt tego gadżetu jest powalający. Zdecydowanie bardziej wolę używać nożyczek ratowniczych, które również potrafią wiele, a ich cena jest stosunkowo niska. Ale może kiedyś, jeśli to urządzenie stanieje to przyjmie się w Polsce. Pożyjemy zobaczymy.
Ktoś powyżej napisał że takie narzędzie powinno być standardem. Może i byłoby fajnie, tak samo jakby wprowadzono ampułko-strzykawki – niestety ani jedno ani drugie nie jest i w naszym kraju prawdopodobnie nie będzie obowiązkowe, z prozaicznego powodu – finansów.
Niemniej jednak na mnie ten S-Cut wywarł pozytywne wrażenie i być może za jakiś czas zastanowię się nad nim poważniej. Wygląda fajnie, tnie fajnie, tylko niestety dużo kosztuje a właściwie nasze zarobki nie są wysokich lotów…:(
Co do samej recenzji – fajna forma i oprawa, jest to coś nowego. Ta i poprzednia to chyba pierwsze recenzje sprzętu ratowniczego w naszej branży (bo w IT czy telekomunikacji to częsta forma).
Panie Grzegorzu, w pierwszej kolejności bardzo dziękujemy za rzetelną i fachową recenzję. Obiektywna – z racji własnej interpretacji, profesjonalna z racji przedstawionych poglądów. To dla Nas kolejna dobra lekcja.
Szanowni Przeglądacze RATOWNICZY.NET – na stronie S-CUT.pl odnajdziecie zaktualizowany cennik. Chcielibyśmy Wam, szanownym RTM dostarczać opisywane przez Grzegorza narzędzie w jak najbardziej atrakcyjnej cenie. Z tego powodu z Naszej strony proponujemy: po trzy egzemplarze (modelowo) każdemu zarekomendowanemu przez RATOWNICZY.NET, zakup narzędzia S-CUT w niesamowicie atrakcyjnych cenach – każdy z modeli. Ofertę ograniczmy do osób rekomendowanych przez RATOWNICZY.NET. Zapraszamy do współpracy. S-CUT – Save Time, Save Life…
Z poważaniem
M
Grzesiu, to ja na zawody nie mam odzieży dla pozorantów, a Ty sobie i narzeczonej tak po prostu rozcinasz… Dobrze że nie pocięliście kombinezonu Arlen-Ness, bo jak się zobaczy ile kosztuje, to nic dziwnego że pannie na filmiku odwaliło na koniec.
fajnie przygotowana recenzja, sprzęt niczego sobie:)
Witam serdecznie. Gratuluję kolejnej ciekawie i rzetelnie napisanej recenzji. Narzędzie mi się podoba, raz zresztą miałem okazję przez chwilę trzymać go w rękach i przeciąć kawałek szmatki – brzytwa to mało powiedziane :). Brakuje mi jednak w recenzji jednej informacji, mianowicie jakiegoś porównania z innymi dostępnymi na rynku nożami/przecinakami/nożyczkami itd. Pozdrawiam.