Ratownicy medyczni z Chrzanowa – bierzcie z nich przykład walcząc o godne życie

27 czerwca 2018, Ochrona zdrowia, Komentarze (0)

Walka przybiera różne formy. Każdego dnia setki a może i tysiące ludzi w Polsce podejmuje próbę przeżycia kolejnej doby, wzywając karetkę, zgłaszając się do SOR czy zgadzając się na ryzykowny zabieg operacyjny. Z drugiej strony barykady są wszyscy ci, którzy na swe ręce i barki biorą odpowiedzialność za przeżycie pacjenta. O walce tych drugich dziś krótko, choć walka to nieheroiczna: bez rumaków, zbroi i śmiercionośnych smoków. I, jak na ten moment, bez happy endu.

Zawód ratownika medycznego na rynku pracy istnieje krótko. Nieporównywalnie krócej niż zawody pielęgniarek i lekarzy. Te w swej liczebności przedstawicieli wielokrotnie przewyższają ratowników. Są obecne od dziesiątek lat w ochronie zdrowia, niezastępowalne, wmurowały się w całościowy krajobraz medycyny i świadomości społeczeństwa na stałe.

Pielęgniarki potrafiły się przeciwstawić systemowi nie raz. Lekarze również. Byli mocni nie tylko w słowach i nawoływaniu do zmian. Oni po prostu potrafili zrobić to, co czuli, że zrobić należy. Tak czysto po ludzku, fizycznie. Wybudować „białe miasteczko”. Walnąć wypowiedzeniami etatów albo umów kontraktowych. Wziąć L4, by podratować zrujnowane latami nieprzerwanych dyżurów zdrowie. Nawet nie trzeba poszukiwać w pamięci takich sytuacji, one dzieją się teraz, na naszych oczach, np. w Lublinie.

Środowisko pielęgniarskie niestety nie dotarło jeszcze do sytuacji komfortu pracy, o nieosiągalnym ideale nie wspominając. Liczą się jednak w ochronie zdrowia i wcześniej czy później kolejne rządy przestaną sobie z nimi pogrywać. Już teraz braki pielęgniarskie w dziesiątkach (więcej?) placówek są tak ogromne a średni wiek pielęgniarek w Polsce jest tak wysoki iż wierzę, że sytuacja Koleżanek i Kolegów zmieni się w ekspresowym tempie.

My, ratownicy medyczni

Ratownicy medyczni jeszcze nigdy nie potrafili postawić sprawy na ostrzu noża. Ze wspomnianych tutaj trzech grup zawodowych jesteśmy najmniej zjednoczeni, najmniej solidarni, najmniej znaczący w systemie ochrony zdrowia bo i najmniej liczni.

Sytuacja miała się zmienić po zeszłorocznym ogólnopolskim proteście ratowników medycznych. Ten jednak zakończył się w mojej ocenie przedwcześnie. Poprawił sytuację finansową ratowników medycznych w stopniu wciąż niewystarczającym do godnego życia i co najgorsze – to nie wszystkich.

Chcąc nie chcąc ministerialne dodatki podzieliły środowisko na tych, którzy go dostali oraz tych, którzy dostawać powinni, jednak wypłacanego go nie mają do dziś. Wielu ratownikom nowa-stara rzeczywistość przyniosła rozgoryczenie i upadek wiary w moc naszego środowiska, którą jakby nie było, dopiero zdobywamy. Publicznie pokazaliśmy się na własne życzenie jako grupa zawodowa niespójna w oczekiwaniach, niepotrafiąca mówić jednym głosem. W szczegóły tutaj nie ma sensu się wdawać.

W tym miejscu, pozwólcie, zrobię pauzę i małą dygresję. Okoliczności pisania niniejszego artykułu z dniem publikacji, czyli dzisiejszym, zmieniły się. Związane jest to z wydarzeniami w Małopolsce, o których informację otrzymałem będąc 6000 km od kraju. To, co pierwotnie częściowo już napisałem poniżej, w czysto serdecznych, przyjacielskich i pozytywnych słowach skierowanych do całej naszej branży, spotkało się z klawiszem „Delete” na mojej klawiaturze.

Przejdźmy do konkretów i faktów. Choć zeszłoroczny protest ratowników medycznych nie zakończył się oczekiwanym triumfem i zapewnieniem Koleżankom i Kolegom m.in. godnych wynagrodzeń, to duch walki o lepsze jutro wśród ratowników nie umarł.

Ratownicy z Chrzanowa

17 czerwca na profilu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych (OZZRM) pojawił się komunikat o sytuacji zespołów ratownictwa medycznego w Chrzanowie (woj. małopolskie). Pracujący tam ratownicy nie zgodzili się na propozycję dyrektora Szpitala Powiatowego w Chrzanowie, w ramach którego struktur funkcjonuje ratownictwo medyczne, na podniesienie stawki godzinowej do 26 zł brutto (walczą o 30 zł brutto). Cytując doniesienie, ratownicy „wstali od stołu i wyszli”. Czytając inne wiadomości na w/w stronie dowiecie się, że stawka ta została nieoficjalnie ustalona na „maksymalną w Małopolsce”.

Sytuacja w Chrzanowie i całej Małopolsce jest dynamiczna, zmienia się z praktycznie z dnia na dzień. Do tej pory odbyło się wiele spotkań na poziomie placówki, pomiędzy ratownikami medycznymi a władzami szpitala, to jednak nie wszystko. W trudną sytuację chrzanowskiego szpitala zostali zaangażowani również Starosta, Wojewoda oraz przedstawiciele innych dysponentów ratownictwa medycznego należących do Krakowskiego Konsorcjum.

Pracujący w Chrzanowie na kontrakcie ratownicy medyczni stoją za sobą murem. Na ogłoszone dotychczas przez szpital 3 konkursy nie wpłynęła żadna oferta. Ani jednego ratownika medycznego. 0 (słownie: zero). Żaden ratownik medyczny z Chrzanowa oraz ościennych miast i miasteczek nie wyłamał się z szeregu. Takiej solidarności ratowników medycznych branża ratownicza jeszcze nie widziała. To sytuacja, która nigdy wcześniej nie miała miejsca w Polsce. Być może ważniejsza dla przyszłości ratowników medycznych w każdym zakątku kraju (Twoim również!), niż zeszłoroczny protest! O ile nie stanie się najgorsze…ale o tym później.

Wróćmy jeszcze na chwilę do chrzanowskich ratowników i podejścia szpitala do pracowników. Nie mam zamiaru tu pisać o znaczeniu codziennej pracy Kolegów dla bezpieczeństwa mieszkańców. O heroicznych akcjach ratunkowych przy wypadkach, filmowych reanimacjach czy tych „zwykłych” interwencjach, gdzie trzeba pomóc samotnej starszej wiekiem kobiecie w środku nocy. Jaką praca ratownicza jest, każdy związany z tematyką bloga wie. Czego nie wiecie być może, to jak można potraktować pracownika. A może wiecie, jeśli np. śledziliście sytuację ratowników medycznych w Kielcach…

Niemniej jednak z anonimowego źródła dowiedziałem się, w jakiej atmosferze przebiegały rozmowy ratowników z władzami szpitala w Chrzanowie. Do przewinień władz między innymi można zaliczyć grożenie zwolnieniem pracownikom zatrudnionym w oparciu o umowę o pracę. O tym już informował OZZRM na Facebooku: „[…] Dyrektor polecił przygotować wypowiedzenia z pracy dla ratowników etatowych. To ok. 27 osób zatrudnionych na umowy na czas nieokreślony. Powód- likwidacją stanowiska pracy.”

Z relacji osoby uczestniczącej w spotkaniach z dyrekcją szpitala dowiedziałem się, że odbywały się one w atmosferze niegodnej dorosłych ludzi. Już podczas nich dyrektor miał grozić zwolnieniem ratowników pracujących na etacie oraz zarzucać nieetyczne zachowanie. Pracownicy mieli usłyszeć groźbę złożenia doniesienia na nich do prokuratury, za rzekome zastraszanie małopolskich ratowników medycznych, by ci ostatni nie przystępowali do konkursu ofert.

W tym wszystkim pominę przedstawianie Wam pewnych mniej istotnych w mojej ocenie wydarzeń, których szczegółów nie znam. Zresztą, z Facebooka lub artykułów możecie pomiędzy wierszami wyczytać dodatkowe informacje. Co się dzieje aktualnie? W dniu dzisiejszym miało się odbyć kolejne spotkanie decydentów w związku z problemami kadrowymi Szpitala Powiatowego w Chrzanowie, publikuję jednak artykuł nie czekając na relację z niego.

Jest jeszcze druga, poza samym w sobie faktem walki, najważniejsza informacja tego wpisu, którą czuję się zobowiązany wszystkim Czytelnikom przekazać. Dotarła ona do mnie również dzisiaj i niestety podkopała wiarę w niektórych z Was, głównie małopolskich ratowników medycznych. Mam nadzieję, że tylko na chwilę…

Jeszcze do wczorajszego późnego wieczora, monitorując doniesienia o naszych Kolegach, byłem przekonany, że ich walka o godne wynagrodzenia a co za tym idzie m.in. więcej czasu z rodzinami zamiast na dyżurach, zmierza w dobrym kierunku. Byłem wręcz dumny z tego, jaki trud podjęli. Opowiadałem o tym z emocjami kumplom 6000 km od Polski. Byłem też dumny, choć już nie pracuję w systemie PRM, ze wszystkich kolegów z branży ratowniczej na terenie Małopolski i okolic Chrzanowa. Byłem.

Walka chrzanowskich ratowników wciąż ma niewyobrażalny sens. Stała się jednak trudniejsza, niż była do tej pory. Jak myślicie, kto stanął na drodze do godnej pracy i życia ratowników medycznych? Strzelajcie…

Nie, nie pomyliliście się. Inni ratownicy medyczni!

Dotarły do mnie informacje z których wynika jednoznacznie, że jedna z krakowskich firm, zajmująca się zabezpieczeniami medycznymi imprez masowych, intensywnie poszukuje medyków chętnych do zabezpieczenia dyżurów na terenie powiatu chrzanowskiego za walczących ratowników medycznych.

Czy to źle, że prywatna firma poszukuje pracowników? Nie. Nie zniesmacza mnie ta cześć historii, staram się zrozumieć, że „business is business”. Jakaś mało komu znana firma, upraszczając bardzo temat, podpisze umowę ze szpitalem, za stawki zapewne takie lub niższe, jakie zaoferowała chrzanowskim ratownikom dyrekcja. Firma żeby zarobić uszczknie ze stawek odrobinę lub więcej, a ratownicy przyjdą szczęśliwi na dyżury.

Co mnie więc obrzydza, że tak się pochylam nad tematem? Obrzydza mnie fakt, że firma znalazła chętnych ratowników. Nie wiem ilu, nie wiem, czy wystarczającą liczbę do zabezpieczenia wszystkich dyżurów na karetkach Szpitala Powiatowego w Chrzanowie, ale znalazła. Choćby był to tylko jeden ratownik medyczny, czułbym to samo obrzydzenie.

Jeśli nie do końca jeszcze rozumiecie moje odczucia, przeczytajcie poniższe zdanie na głos:


Do pracy za ratowników medycznych dramatycznie walczących o godne wynagrodzenie i podwyżki zgłosili się inni ratownicy medyczni, którzy prawdopodobnie będą pracować za niższą stawkę, niż dyrekcja zaproponowała swoim pracownikom.


Zmierzając powoli do końca postaram się napisać jeszcze kilka zdań bez zbędnych emocji, unoszenia się i wkurwiania. Ten etap powoli już mi mija i to tylko dlatego, że nie pracuję już w systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego. Mam świadomość, że przez ten tekst kolejne osoby przestaną mnie lubić a kilka kolejnych usunie z fejsbuczka. Trudno, nie pierwszy i nie ostatni raz.

Kilka faktów o ratownikach i branży

1. Tak, wiem. Tego typu sytuacje, jak zabezpieczanie dyżurów za protestujących/niesłusznie zwolnionych województwo dalej, czy dawanie stawek niższych niż 90% ekipy na konkursach ofert, zdarzały się już. I zdania w temacie nie zmienię. Brzydzę się osobami w taki sposób postępującymi i mam nadzieję, że one sobą również.

2. Stawka, o jaką walczą ratownicy medyczni z Chrzanowa w żaden sposób nie jest wygórowana. Jeśli weźmiemy pod uwagę wszelkie koszty prowadzenia działalności ratowniczej na kontrakcie i fakt, że nie przysługuje nam urlop a będąc na L4 rodzina albo kot z chomikiem umrą z głodu, to jest to wręcz stawka niska.

Jeśli dodamy do tego odpowiedzialność i zagrożenia w pracy, wymaganą wiedzę, umiejętności oraz obowiązkową w zawodzie decyzyjność i bezbłędność w każdym działaniu to uważam Koledzy, Wy w całej Polsce, że powinniście zaczynać rozmowy od 35 zł brutto lub więcej. Nie 30 zł brutto. Nie 26 zł brutto. Tyle to można zarobić, albo i więcej (!), w wielu różnych firmach, w których nikt Was nie pobije, nie napluje w twarz, nie zakazi żółtaczką, nie powie, że „zajebie ciebie i twoje dzieci”.

3. Chrzanowcy ratownicy medyczni: kibicuję Wam z całego serca, czego wyrazem jest niniejszy wpis. I choć zapewne nie znamy się osobiście, może z którymś z Was kiedyś minąłem się przy okazji jakiejś konferencji lub zawodów, to szanuję zarówno Was jak i to, co oraz w jaki sposób robicie.

Miejcie świadomość, że dla wielu ratowników z branży Wasza walka jest i będzie przykładem. Już pokazaliście odwagę, zamiast narzekać po dyżurkach lub fejsbukach na marny los wzięliście sprawy w swoje ręce. Jeszcze raz brawo i piąteczka! Nie ustawajcie w bojach o normalne życie i pracę! Każdy jeden z Was ma większe jaja niż wszyscy inni razem wzięci, którzy byliby skłonni wziąć choć minutę dyżuru za Was.

4. Ratownicy medyczni bądźcie mądrzy i rozważni, nie popełniajcie błędów, które niektórzy z nas już popełnili. Pamiętajcie, że rynek pracy się zmienia. Kiedyś wielu z nas, trochę starszych, wpadło w sidła kontraktów i możliwości teleportacji z dyżuru na dyżur. Mistrzowie na rachunkach wpisywali liczbę przepracowanych godzin równą liczbie godzin w danym miesiącu. To nie tędy droga. Każdy z nas ma prawo do godnego życia, pracując w tylko jednym miejscu w wymiarze etatu.

Fajnie jest mieć pasję, fajnie jest mieć kasę na koncie lub auto w kredycie, fajnie nawet wystawić głowę przez okno karetki i pomachać do znajomego na ulicy. Wszystko to jednak blaknie gdy dochodzisz do wniosku, że żyjesz w pracy, jesz w pracy, kąpiesz się w pracy, mało masz ciuchów cywilnych bo większość miesiąca spędzasz w roboczych. A rozkład Twojego mieszkania lepiej zna kolega żony pomagający jej czasem coś przykręcić albo wymienić żarówkę.

5. Szanujcie innych i szanujcie siebie. Rozumiem wszystko: chęć zdobycia doświadczenia, płatności, kredyty, chorą rodzinę. Naprawdę, znam to z własnego życia. Jeśli jednak usłyszałbym od kogokolwiek przykładową propozycję: „słuchaj, są dyżury do wzięcia za zwolnionych/protestujących w Nowym Targu, w sumie to niedaleko, pojedziesz na dobę i wyjdziesz lepiej niż u siebie” to poprosiłbym aby rozmówca pieprznął się w głowę i oddalił w swoją stronę, jak najdalej ode mnie.

6. Nie spodziewam się, że ktokolwiek z chętnych do pracy na stanowiskach za chrzanowskich ratowników trafi na mój wpis. Jeśli jednakże do tego by doszło to proszę was, przemyślcie sprawę dobrze. Pieprznijcie się w te zmęczone i przyćmione latami dyżurów i problemów głowy. Ja wiem i wy wiecie, że są i tacy co to za 0,50 zł brutto więcej na godzinę będą udawać zaangażowanych w pracę i staną się najlepszymi kolegami wszystkich, byle jeszcze jeden dyżur wpadł…Jeśli jednak doszliście w tekście do tego momentu, czego gratuluję, to naprawdę pomyślcie, czy warto.

Wam może będzie i przez chwilę lepiej ale wcześniej czy później KAŻDY ratownik medyczny w Polsce, a w regionie to już na bank, na waszej decyzji straci. Możecie sprawę potraktować jako taki improwizowany test na inteligencję. Odpowiedzcie sobie na jedno zajebiście ale to zajebiście ważne pytanie:


Czy jeśli podejmę pracę za mniejszą stawkę od pozostałych ratowników medycznych to jaka jest szansa, że z czasem moje zarobki będą wzrastać bez większego nakładu pracy?


I pytania pomocnicze. „Czy mając niższą stawkę niż pozostali muszę wypracować tyle samo godzin, co oni, by osiągnąć porównywalny przychód?”. „Czy jeśli dyrektorzy placówek medycznych będą notorycznie znajdować osoby godzące się na pracę za mniejszą płacę, to kiedykolwiek będę zarabiać godnie?”. „Czy możliwe jest, że stracę pracę bo pogotowie znajdzie na moje miejsce ratownika, który ma mniejsze oczekiwania finansowe niż ja?”.

I dwa pytania z drugiej strony medalu, do wzięcia pod rozwagę. „Co zrobi placówka medyczna, nie mogąc znaleźć żadnego, ale to żadnego chętnego do pracy za zaproponowaną stawkę?”. „Czy jeśli wszystkie firmy w okolicy będą płacić więcej niż jedna pozostała, to będzie miał w niej kto pracować?”.

Pomyślcie.

Jak Ty możesz pomóc ratownikom z Chrzanowa (i nie tylko) w walce o godne życie?

Jeśli jesteś bezpośrednio zaangażowany w sprawę – z powyższych akapitów wiesz już, co robić. Jeśli problem bezpośrednio Cię nie dotyczy, możesz pomóc nagłośnić nam niegodne traktowanie ratowników medycznych z Chrzanowa. Ludzi odpowiedzialnych za ratowanie zdrowia i życia Pacjentów powiatu chrzanowskiego, gotowych do działania 24 godziny na dobę, przez 365 dni w roku.

Nie proszę o to za często, tym razem jednak sytuacja Kolegów mnie bardzo poruszyła. Dlatego jeśli tylko zgadzasz się z tym, co napisałem powyżej, udostępnij proszę ten wpis gdzie tylko możesz. Poniżej umieściłem również dodatkowe źródła informacji na FB, na których pojawiają się aktualizacje informacji dotyczące ratowników medycznych z Chrzanowa.

PS Z całego serca kibicuję naszym polskim ratownikom medycznym, w szczególności tym, którzy potrafią wziąć sprawy w swoje ręce i pokazać pozostałym, że da się walczyć o godność własnego życia i pracy. Jestem dumny, że są w środowisku ratowniczym tak niesamowici ludzie jak Wy.

PPS W artykule celowo, dla uproszczenia przekazu, zamiennie posługiwałem się określeniami ratownik/ratownik medyczny. Opisana sytuacja dotyczy także 4 pielęgniarek pracujących w ZRM w Chrzanowie, które solidarnie walczą o godną przyszłość.

Dodatkowe informacje:
Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych
Koniec szpitalnych plantacji bawełny
Społeczność dla szpitala w Chrzanowie



Wyświetlenia: 2 609

Podoba Ci się na Ratowniczym? Zapisz się!

Wyślę Ci bezpłatne zestawienie ponad 200 skrótów wykorzystywanych w ratownictwie i medycynie, które otrzymasz po kilku minutach. Dodatkowo dzięki rejestracji otrzymasz dostęp do zamkniętej grupy na FB dla pasjonatów ratownictwa a dwa razy w miesiącu informację o nowych wpisach na blogu. Zero spamu, Twojego adresu nie udostępnię nikomu!





To nie koniec! Przeczytaj najnowsze wpisy: