Ratownictwo po godzinach • blog ratownika medycznego • pierwsza pomoc • sprzęt ratowniczy


Karetki specjalistyczne, jako że w składzie zespołu posiadają lekarza systemu, powinny wyjeżdżać do ciężkich przypadków, jak duszności, bóle w klatce piersiowej, duże wypadki, zatrzymania krążenia czy utraty przytomności. Lżejsze zdarzenia natomiast winny być załatwiane przez karetki podstawowe, w których składzie lekarza brak. Niestety kolejne dyżury w pracy przekonują mnie, jak bardzo założenia systemu ratownictwa medycznego w Polsce mijają się z życiem codziennym.

Tytułowe przykłady wezwań karetki specjalistycznej

  • zasłabnięcie – pacjent w młodym wieku zasłabł przy jedzeniu kanapki, leczy się sam na przeziębienie, przychodnia pod domem, jednak najwidoczniej nie po drodze
  • uraz głowy, krwawi – krwawi bo jest dobrze unaczyniona, za to „pacjent” mocno pod wpływem alkoholu, wie tylko, że ktoś mu „przy***ał”
  • uraz nogi, nie może się podnieść – noga prawdopodobnie skręcona, przyjechaliśmy i podnieśliśmy…
  • osłabienie, ból w klatce piersiowej – osłabienie to było, bo grypa szalała w całym domu, do przychodniu temu Panu także nie po drodze było, a ból w klatce był bólem pleców podczas kaszlu
  • ból w klatce piersiowej – tylko dlatego w zgłoszeniu, żeby przyjechała karetka; w rzeczywistości ból głowy z powodu nadciśnienia tętniczego i złego dawkowania leków

Z przykładów tego typu wyjazdów można by zrobić osobnego bloga. Niestety ratownictwo medyczne w Polsce nie jest jeszcze (i pewnie długo nie będzie) ratownictwem z prawdziwego zdarzenia, a „lecznictwem” różnej maści dolegliwości, które z powodzeniem mogłyby być leczone w przychodni.

Grzegorz Nowak

Ratownik medyczny i autor bloga ratowniczy.net. Aktywnie związany z branżą medyczną. Trener pierwszej pomocy, prowadzi firmę Stay & Play organizującą kursy pierwszej pomocy i zabezpieczenia medyczne.

Komentarze (12)

  1. Jacek pisze:

    ale przynajmniej nie nudzisz się na dyżurze :D

  2. aghneshka pisze:

    napewno sobie poczekamy na to zeby ratownictwo funkcjonowało tak jak w USA. nie ma co narzekać. wybierając taki zawód i pracując w Polsce nie można mieć dużych wymagań co do tego. jednakze mozna zawsze sie pouzalac co i tak nie działa na panstwo chyba,ze Tobie tylko ulzy:)

  3. ratmed pisze:

    Po pierwsze ten wpis nie wyraża mojego żalu, a jedynie nakreśla przykładowe, niestety częste, bezsensowne wezwania karetki. Po drugie to już nawet nie chodzi o to, że praca przez takie wyjazdy jest mniej ciekawa, czy pieniądze w ochronie zdrowia są wyrzucane w błoto. Najgorsze w fakcie takich wezwań jest to, iż karetka jadąc do kolejnej „pierdółki” jest zablokowana dla innych przypadków. W tym czasie może się wydarzyć ciężki wypadek, poważny stan zagrożenia życia. Wtedy zamiast nas, mogących być na miejscu zdarzenia w np. 3 min, jedzie karetka z innego rejonu, i dociera na miejsce w czasie kilkukrotnie dłuższym. Nie my, pracownicy, na tym cierpimy, tylko pacjenci, których życie wisi na włosku.

  4. Kafior pisze:

    Zgadzam sie z przedmowca….karetki sa traktowane jako Taxi….Moze ludzie zmienia troche podejscie gdy wiecej bedzie karetek z samymi ratownikami gdyz nie mozemy wypisywac recept….Spoleczenstwo jest uswiadomione ze skoro placi podatki to musimyt przyjechac…a w tym momencie ktos moze umierac ….

  5. wer pisze:

    A moim zdaniem jest to wina złego wyszkolenia społeczeństwa i złej organizacji dyspozytorów. Zwykły śmiertelnik ma prawo zadzwonić na pogotowie, gdy ktoś obok niego zwija się z bólu – bo gdzie indziej ma dzwonić? Z własnego doświadczenia podam przykłady: na pogotowie dzwoni chłopak, mówi, że jego dziewczyna ma silne bóle brzucha jest czerwona i spocona. Dyspozytor przyjmuje zgłoszenie i wysyła zespół R. Po przyjeździe okazuje się, że to bolesna miesiączka i wystarczy nospa. Kto w tym wypadku ponosi winę? Dwoje 15 latków, których zaskoczyła sytuacja, dyspozytor, który w rozmowie nie dopytał o sytuacje? Sprawa jest dyskusyjna. Z drugiej strony też nie możemy cały czas biadolić, na wyjazdy bo sam raz pojechałem do pana, który mimo ostrego narastającego bólu w klatce piersiowej odmawiał wezwania karetki, bo wcześniej dostał za to opieprz od jakiegoś innego zespołu, odmawiał tak długo aż stracił przytomność, gdy przyjechaliśmy na miejsce pacjent był nie do odratowania. Reasumując: pomijając biegunki, emerytów, którym się nie chce iść do przychodni i przeziębienia, powinniśmy zwrócić uwagę na brak doradztwa medycznego, które pozwoliło by określić czy naprawdę i jaki zespół będzie potrzebny.

  6. Diana pisze:

    Heheh…Ucze sie na ratownika medycznego wchodze na takie strony jak ta i szukam informacji czytam przypadki i komentarze i czuje że rezygnować nie będe.tylko że w Biłgoraju czyli tu gdzie mieszkam nie znajde pracy niestety:(,ale w lublinie może.Był kiedys taki przypadek że karetka wyjechała do rannego meżczyzny z otfartym złamaniem,po przyjeździe okazło sie że pijany człowiek spadł z balkonu w prywatnym pietrowym domu,spadł na jakiś ostry przyżąt chyba jakąś szybe i rozcią ręke . pozdrawiam i życze sukcesów

  7. ratmed pisze:

    Nie rezygnuj Diano, możliwości pracy jest dużo, jeśli nie w Twoim Biłgoraju to na pewno gdzie indziej:)
    Życzę powodzenia i wytrwałości, bo najcięższe przed Tobą;-)

  8. dyspozytorka pisze:

    Pracuje na stanowisku dyspozytora medycznego.Wezwania które otrzymuję są tak jak wcześniej zostało napisane dla TXI np tel. godz 23zgłaszająca podaje
    – 2tygodnie po zabiegu z rany cieknie ropa,
    -przepraszam wcześniej nie było niepokojących objawów?
    -słyszę były ale kto zostanie z dzieckim ?
    Bez komentarza
    Potrzebne sa dokładne rozliczenia przewozów karetkami ze systemu ratownictwa.Niektóre szpitale traktują przewozy za norme musi byc lekarz nie ważne, że pacjent jest przytomny i nie ma zagrożenia życia-tak zawsze było .
    Dużo można pisać tylko czy to coś zmieni?

  9. medyk pisze:

    Karetki specjalistyczne, jako że w składzie zespołu posiadają lekarza systemu, powinny wyjeżdżać do ciężkich przypadków, jak duszności, bóle w klatce piersiowej, duże wypadki, zatrzymania krążenia czy utraty przytomności. Lżejsze zdarzenia natomiast winny być załatwiane przez karetki podstawowe, w których składzie lekarza brak. Niestety kolejne dyżury w pracy przekonują mnie, jak bardzo założenia systemu ratownictwa medycznego w Polsce mijają się z życiem codziennym.
    JAKIE ROZPORZADZENIE MÓWI O TYM JAKA KARAETKADO JAKICH PRZYPADKÓW POWINNA JECHAC ? CHCIAŁBYM PODEPRZEC TA WYPOWIEDZ JAKIM AKTEM PAWNYM DZIEKUJE ZA POMOC

  10. Kamil pisze:

    No tak to jest z naszymi kochanymi pacjentami ,przychodnia pod nosem ale jednak za daleko .
    Tylko jeden rzecz mnie zastanawia czy koledzy mówią o tym że z byle ….należy udać się do lek. ,lub zamówić wizytę domową.
    Pozdrawiam.

  11. damianos pisze:

    Z wielkim szacunkiem dla pracy, ktora wykonujecie oraz pomijajac fakt naduzywania numeru alarmowego przez niektorych osobnikow- prosze powiedziec skad potencjalny pacjent ma wiedziec, ze np; bole klatki piersiowej to od grypy i kaszlu? skad ma wiedziec, ze nie dzieje sie nic zlego? Po to chyba jestescie, zeby wyjezdzac do kazdego? Kiedys mialem dziwne zawroty glowy,panicznie balem sie ze cos jest nie tak, nie wiedzialem co sie ze mna dzieje… zadzwonilem po karetke… przyjechal zespol „S” i szanowny pan doktor zrugal mnie mowiac, ze „…oni wyjezdzaja do sytuacji zagrazajacych zyciu…”?! skad mialem wiedziec, ze moj stan nie byl zagrozeniem zycia?!

    • Witaj!

      Oczywiście pacjent nie ma obowiązku znać wszelkich objawów chorobowych i nie powinien sam siebie diagnozować. Tylko widzisz, w naszym kraju popadamy ze skrajności w skrajność.

      Jedni sami się diagnozują czytając mądre strony internetowe i idąc do lekarza wiedzą już, jakie leki mają mieć przepisane. Inni nie raczą nawet pomyśleć, o pójściu do przychodni nie wspominając, tylko wzywają karetkę pogotowia. Warto w swoich decyzjach zachować zdrowy rozsądek: we wspomnianym przykładzie w tekście, czy nie można było podejść do przychodni? Czy (za przeproszeniem na chłopski rozum) jak boli w klatce piersiowej od trzech dni to będziesz podejrzewał zawał?

      Tutaj oczywiście rola dyspozytora (mądrego), który zadysponuje karetkę lub też jej nie wyśle ale poda zalecenia, podpowie gdzie się udać z dolegliwościami.

      I jak już gdzieś wspominałem, nie wiem czy akurat przy tym artykule, to nie chodzi o uprzykrzanie nam pracy takimi wezwaniami. Dla nas to nawet lepiej gdy pacjent jest zdrowy, mniej się narobimy, mniej nanosimy.

      Problem się pojawia dopiero w momencie, gdy dyspozytor nie ma skąd wyczarować karetki a ma miejsce wypadek drogowy, ktoś ma zatrzymanie akcji serca etc. No cóż, karetki nie ma bo jest widocznie zajęta „pilniejszymi” przypadkami. Czemu? Bo każdy potrafi na niego wyskoczyć z gębą, że „płaci podatki i się należy” – taka smutna prawda, widoczna na co dzień w naszej pracy.

      Pozdrawiam i życzę jak najmniej spotkań z ratownikami ;-).

Napisz komentarz

Connect with Facebook

Przed skomentowaniem zapoznaj się z polityką komentarzy na Ratowniczy.net.

Bądź na bieżąco!


  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
  • RSS