Pogotowie może nie dojechać


W razie wystąpienia NZK czyli nagłego zatrzymania krążenia, liczy się każda minuta uciekającego czasu. Pomoc pogotowia ratunkowego w takiej sytuacji jest niezbędna do przeżycia osoby poszkodowanej. Przyjmuje się, że zespół ratownictwa medycznego powinien dotrzeć na miejsce zdarzenia w czasie 8 minut w mieście i w czasie 15 minut poza miastem. Czas ten jest liczony oczywiście od momentu przyjęcia wezwania przez dyspozytora medycznego.

Każda minuta

Wystarczy chwila zastanowienia i prosta kalkulacja ulatujących minut by stwierdzić, że sprawa zbyt kolorowo się nie prezentuje. Po 4-5 minutach od wystąpienia NZK pojawiają się w niedotlenionym mózgu nieodwracalne zmiany. Przyjmijmy, że pogotowie ratunkowe dojedzie do poszkodowanego w czasie (optymistycznie założonym) 6 minut. Pomimo, że karetka zmieściła się w przyjętym dla niej przedziale czasowym, to przekroczony został okres żywotności ludzkiego mózgu po wystąpieniu NZK. Aby przedłużyć poszkodowanemu szanse na przeżycie do czasu przyjazdu karetki (tzw. „kupowanie czasu”) konieczne jest opisywane przeze mnie wcześniej udzielanie pierwszej pomocy przez świadków zdarzenia.
Rozważając dalej hipotetyczną sytuację przyjmijmy, że nie ma fizycznej możliwości aby ktokolwiek wykonywał zabiegi BLS. Osoba doznała zatrzymania krążenia zaraz po rozmowie z dyspozytorem, świadek zdarzenia wezwał pomoc i zaraz potem sobie poszedł, albo też nie podejmuje akcji ratowniczej bo się boi/nie umie/nie chce itd. Co wtedy? Cenne sekundy, minuty uciekają, a pomocy znikąd! Oczekiwanie na karetkę, jedyną szansę na „drugie życie” dla chorego. Tyle, że z karetką też może nie być tak łatwo…

Karetka może nie móc

Dlaczego karetka może nie dotrzeć na czas? Pytanie niby proste, ale odpowiedź już nie taka banalna. Poniżej prezentuję najcześciej spotykane powody.
I. Źle podane przez wzywającego dane adresowe – sytuacja niby niemożliwa, a jednak! W stresie towarzyszącym zagrożeniu ludzkiego życia można nieświadomie pomylić nazwę ulicy na jakiej zaistniała sytuacja, w numerze bloku, domu, mieszkania. Niby pomiędzy 7 a 9 dużej różnicy nie ma, ale dla poszkodowanego jest ogromna!
II. Nie określenie dokładnej trasy dojazdu – dotyczy głównie mieszkańców obrzeży miast i wsi. Kierowca karetki nie jest mapą satelitarną google’a i nie musi znać każdej leśnej przecinki. W trafieniu na niektóre ulice w podmiejskich miasteczkach czy wsiach nawet najlepszy GPS nie pomoże.
III. Ruch samochodowy na ulicach – problem częściej spotykany w dużych miastach. Zlikwidować się go nie da. Jedynym rozwiązaniem jest nabycie prawidłowego zachowania w trakcie przejazdu pojazdu uprzywilejowanego na sygnałach, poprzez edukację kierowców a także zmianę ich mentalności (karetka nie jedzie na sygnale dla własnego „widzimisię”).
IV. Utrudnione (ewentualnie niemożliwe) dotarcie na posesję, pod blok, do klatki, mieszkania – problem wydaje się wyolbrzymiony, lecz jednak nic bardziej mylnego. Najlepiej będzie jeśli w celu zapoznania się z tematem obejrzycie filmik z udziałem Adama M. Pietrzaka, specjalisty medycyny ratunkowej oraz anestezjologii i intensywnej terapii:

Ułatwić pracę służbom ratunkowym

Co zrobić, by dojazd karetki czy innych służb ratunkowych był łatwiejszy? Odpowiem na to pytanie opisując nie tylko co robić, ale czego też należy unikać.
I. Podawajmy dokładne dane adresowe – sytuacja stresowa nie zwalnia nas z myślenia. Wezwanie pomocy jest podstawowym elementem udzielania pierwszej pomocy, więc MUSIMY zrobić to prawidłowo. W końcu to tylko nazwa ulicy i numer domu, mieszkania. Także podanie piętra oraz numeru klatki jest ważne – jeśli są numerowane w sposób inny niż można się spodziewać, podajmy która to klatka od ulicy (zaznaczmy to).
II. Najlepszym rozwiązaniem jaki można zastosować na wsiach jest wysłanie kogoś na drogę główną (na nogach czy też samochodem), by oczekiwał na karetkę. Oczywiście należy poinformować o tym dyspozytora. Jeśli natomiast nie ma takiej możliwości, określmy wzywając pomoc sposób dojazdu od drogi głównej. Dokładnie podajmy trasę przejazdu, punkty charakterystyczne.
Podajmy także który to dom, gdyż na wsiach domostwa są numerowane wg powstawania, a nie kolejno.
III. Nauczmy się odpowiedniej reakcji na sygnał dźwiękowy pojazdu uprzywilejowanego. Nie panikujmy, zachowajmy spokój. Rozglądnijmy się, spójrzmy w lusterka. Jeśli widzimy, że wszyscy zjeżdżają na jeden pas, to my też to uczyńmy. Nie stójmy na środku czy też nie zjeżdżajmy na inny pas niż pozostali.
Na drogach jednopasmowych zjedźmy na pobocze, o ile takie istnieje. Zróbmy to tak, by nie zatrzymać się na wysokości wysepki czy innej przeszkody na drodze, gdyż karetka będzie musiała zwolnić do zera i się przeciskać.
Jak zaznaczyłem wcześniej – myślmy, na drodze zwłaszcza! Jeśli auta przed nami zjeżdżają na pobocze to ich nie wyprzedzajmy!
I jeszcze jedna uwaga: przestrzegajmy przepisów ruchu drogowego. W niektórych większych miastach Polski wyznaczone są oddzielne skrajne pasy przeznaczone dla komunikacji miejskiej. Nie zajmujmy ich! Oprócz możliwości zarobienia mandatu zabieramy pojazdom uprzywilejowanym najlepsze miejsce do przebijania się przez korki.
IV. Zapewnijmy, w miarę naszych możliwości, łatwy dostęp służb ratunkowych do naszego domostwa. Zostawmy bramę wjazdową otwartą. Jeśli słupki parkingowe są składane – złóżmy je. Wyślijmy przed blok czy dom osobę, która będzie czekać na karetkę i bez zbędnego szukania po domofonie zaprowadzi zespół ratownictwa medycznego do chorego. Jeśli są inne przeszkody w dojeździe karetki na samo miesce zdarzenia poinformujmy o tym dyspozytora, który przygotuje zespół na taką ewentualność.
I ostatnia uwaga: ZAWSZE zamykajmy zwierzęta domowe, szczególnie PSY, tak, by nie miały dostępu do zespołu karetki. Tłumaczenie, że „Azorek nie gryzie” czy „Rufek jest takim grzecznym pieskiem” do ratowników nie przemawia – nigdy nie można przewidzieć zachowania zwierzęcia w niecodziennej dla niego sytuacji.

A Wy macie jakieś doświadczenia związane z utrudnieniami z jakimi służby muszą się zmierzyć? Jakieś inne pomysły na ułatwienie dotarcia do poszkodowanego?

Edycja
Jeszcze mała refleksja po jednym z ostatnich wyjazdów. Czy naprawdę aż tak ciężko jest Wam, kierowcom, wyjechać dwoma kołami na krawężnik? Uwierzcie mi, będzie to dla Waszego ukochanego samochodu mniej szkodliwe, niż rysa spowodowana przeciskającą się na milimetry karetką.

Autor: Grzegorz Nowak | Tagi: , , , ,

Poleć wpis innym:

  • Wykop
  • Blip
  • email
  • Flaker
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • del.icio.us

Komentarze (4)

  1. Gravatar

    Niestety, takie są realia!!! W tamtym tygodniu jadąc na zajęcia z ratownictwa na światłach w Opolu nadjeżdżała karetka na sygnale, światło czerwone, wszystkie pasy ruchu zajęte, przede mną ciężarówka i nie było gdzie zjechać. Mniejsze auta próbowały zjechać na boki ale niewiele to dało – karetka nie miała szans „przecisnąć się” między autami. Dopiero gdy zielone światło puściło część aut, udało się karetce przejechać. To jest przykład problemu technicznego, ale częstokroć zauważyłam, że wielu kierowców „olewa” sobie pojazdy uprzywilejowane i słysząc sygnał nawet nie próbują zjechać i umożliwić bezpiecznego przejazdu np. karetki. Może mentalność ludzka zmieniłaby się gdyby ich bliscy z NZK jechali karetką na sygnale i natrafili na taki „korek” spowodowany ludzką obojętnością i może wtedy zrozumieliby co w takim przypadku znaczy uciekający czas – choć nikomu tego nie życzę…


  2. Gravatar

    Stawianie samochodów tuż przed klatką jest zmorą wszystkich chyba. Mój sąsiad nauczył się nie stawiać tak samochodu dopiero, jak karetka po niego przyjechała i nie mieli jak go przenieść z klatki do karetki. Zaznaczę jeszcze, że facet ma 190 cm i chyba ze 130 kg. Akurat jego samochód tarasował wejście.
    Tylko, że nie możemy czekać na takie zbiegi okoliczności, żeby ludzie się nauczyli. Ten artykuł powinien być transmitowany przed sportem w wiadomościach na tvp1


  3. Gravatar

    Może wie ktoś na jaką odległość może się oddalić ratownik medyczny od karetki.Podczas wyjazdu kiedy karetka nie może dojecheć do pacjenta. Naprzykład kiedy jest dużo śniegu a karetka nie może dalej jechać ratownik może dojść na pieszo do pacjenta.


  4. Gravatar

    @Dawid: Nie słyszałem o żadnych przepisach prawnych regulujących sprawę o której piszesz. Tak na chłopski mój rozumek nie ma ograniczenia tej odległości.


Zostaw komentarz