
W dniu wczorajszym na łamach portalu TVN24 ukazał się artykuł wraz z materiałami wideo traktujący najprawdopodobniej o udzielaniu pomocy w razie wypadku drogowego.[1. tvn24.pl] Moja niepewność co do rzeczywistego przekazu tegoż materiału spowodowana jest nie tylko jego formą, ale i rodzajem informacji w nim zamieszczonych oraz słowami wypowiadanymi przez gościa TVN24.
O tym, że martwy ratownik nikogo nie uratuje wiadomo doskonale, tak samo pewnikiem jest, iż martwy strażak pożaru nie ugasi a martwy sprzedawca towaru nikomu nie wciśnie. Fakt ten nie dla każdego jest najwyraźniej oczywisty, stąd też artykuł zatytułowano tak a nie inaczej. Mogło być np. „Pomoc w razie wypadku drogowego”, ale…
Sam tytuł nie byłby taki straszny, gdyby nie reszta artykułu. Możliwe, że zwracam zbyt dużą uwagę na traktowanie pewnych spraw powierzchownie, jednak ostatnimi czasy wielce istotne tematy, na wagę ludzkiego życia, tak bywają traktowane. W tym przypadku przekaz miał być pozytywny, nawołujący do bezpiecznego udzielania pierwszej pomocy, a wyszło? Sam nie wiem co.
Zaznaczenie ogromnej wagi bezpieczeństwa osoby udzielającej pierwszej pomocy jest jak najbardziej trafne. Każdy z nas wie, że w przypadku istnienia zagrożenia nie mamy prawnego obowiązku narażania samych siebie celem ratowania innych. Konieczne jest jedynie wezwanie pomocy kwalifikowanej. Czy jednak kierując swoje słowa do całej Polski nie lepszy byłby slogan tzw. dla optymistów: „dobry ratownik to żywy ratownik”?
W ramach zapewniania sobie i poszkodowanym bezpieczeństwa należy zabezpieczyć miejsce wypadku drogowego. Powinniśmy w tym celu w odpowiedniej odległości rozstawić trójkąt ostrzegawczy zabrany z naszego samochodu. Pani Kinga Karczewska uważa jednak, że niezbędne jest jeszcze rozstawienie drugiego trójkąta, najlepiej na pasie przeciwnym. Ma to o tyle znaczenie, że jeśli „rzucimy wszystko” i zaczniemy ratować to NA PEWNO coś nas rozjedzie. Trójkąt o którym mowa koniecznie musi być wydobyty z rozbitego samochodu. Tylko czy będzie to możliwe w każdej sytuacji? Skoro czasem wydobycie poszkodowanych z pojazdów stanowi problem dla służb ratowniczych, to wyciągnięcie trójkąta ostrzegawczego z rozbitego auta może okazać się niemożliwe dla ratownika drogowego! A co dopiero dla zwykłego śmiertelnika, w końcu „nie każdy jest ratownikiem drogowym”!
W ramach zapewnienia bezpieczeństwa musimy jeszcze położyć na drodze palące się flary ostrzegawcze (tak czułem, że czegoś brakuje w mojej apteczce samochodowej)…
Niepodważalnym hitem wywiadu z Panią Kingą Karczewską jest natomiast jej stwierdzenie odnośnie składu apteczek, które można zakupić w sklepach. O tym, że czasem znajduje się tam wata wiedziałem. Kto jednak kiedykolwiek widział w apteczce nożyczki dla przedszkolaka lub co gorsza paczkę chińskich prezerwatyw?! Poza tym prezerwatywa w ratownictwie może być przydatna, do odbarczania odmy;-)
Nie widziałem „niestety” całości nagrania wywiadu, jednak sądząc po jego fragmentach nie wniósł wiele do świadomości społeczeństwa, jak zresztą i artykuł. Powstał kolejny przekaz mający niby poszerzyć wiedzę ludzi odnośnie pierwszej pomocy, a tak naprawdę jego wartość merytoryczna jest zerowa. Żadnych konkretnych informacji, jak dokładnie wzywać pomoc, jak krok po kroku zabezpieczyć miejsce wypadku, co powinno być w apteczce, a w zamian bełkotliwie przekazane nie do końca poprawne teorie.
Inni mogą lepiej
Tak istotne informacje mogą być przekazane w sposób rzetelny i przystępny. Wystarczy chcieć. Przykładem tego jest artykuł opublikowany niecałe dwa tygodnie temu w Gazecie Wyborczej.[2. wyborcza.pl]
Traktuje on także o udzielaniu pomocy ofierze wypadku, jednak w zgoła odmienny sposób niż poprzedni, z TVN24. Udzielanie pomocy poszkodowanemu w wypadku zostało w nim opisane krok po kroku i okraszone stosownymi fotografiami. Można? Można! I choć Konrad Chechelski nie jest ratownikiem drogowym, to materiał stworzony z jego udziałem może służyć za przykład.
Na koniec nasunęło mi się jeszcze jedno pytanie. Co jest Waszym ołtarzykiem?;-)








Hehe, rzeczywiście artykuł zamieszczony na stronie tvn24.pl wywołał na mojej twarzy zaskoczenie i niedowierzanie… „tylko tyle” na temat pierwszej pomocy? A może artykuł jest po prostu niedokończony? – takie odniosłam wrażenie ;)
PS. Z przeróżnymi apteczkami miałam do czynienia i w żadnej jeszcze nie znalazłam… paczki chińskich prezerwatyw :) – ale kto wie co jeszcze może nas zaskoczyć…
ale sobie zrobiła reklamę;)
przynajmniej się dowartościowała występem w tv
no tak pojęcia o ratownictwie to ona za dużego nie miała, ale coż jak to telewizja tam trzeba najpierw wylądać a potem sie coś powie ;)
ciekawe dzięki czemu/komu ta młoda osoba jest już szefową?
@TokyoDrift
Mnie to nie ciekawi, jest szefową to niech sobie będzie, to sprawa tej osoby.
ta Pani nie ma nawet papieru na Ratownika!!!!!!
po przeczytaniu tego tekstu i obejrzeniu materiału w archiwum TVN, pierwszy raz było mi nieswojo być ratownikiem drogowym…nie wiem czy ta Pani ma na to papier czy nie…ale na szczęście więcej tego typu pseudo ratowników drogowych nie znam…to że jest szefową ok…tylko że szukałem i nie znalazłem tego europejskiego czegoś tam ratowników drogowych
zresztą starczy wejść na stronę ich klubu – sorki….Automobilklubu Królewskiego…oni chyba wszyscy tam się chcą dowartościować
kuba – ratownik drogowy PZM, Automobilklub Wielkopolski
Pod koniec lat 90′ w oplach były fabryczne apteczki z nożyczkami dla przedszkolaków. A Automobilklub Królewski ma różne pomysły, to akurat mówię z doświadczenia pozaratowniczego.
Czy użycie jakiego kol wiek światła błyskowego (nieb,pomarańcz, w miejscu wypadku dla ratownika drogowego było by czymś nie sensownym tak by pojazd był z daleka widoczny jak to wygląda w życiu dziennym -czy posiadanie tak zwanego koguta na w razie (W) miało by skutki problemowe ?