Lekarz karetki oskarżany o błąd lekarski po nieudanej reanimacji

przez okularyDo niecodziennego finału interwencji pogotowia doszło w zeszły piątek pod Olsztynem. Karetka stacjonująca przy szpitalu MSWiA została wysłana do nieprzytomnego mężczyzny. Zespół po dotarciu na miejsce zdarzenia rozpoczął resuscytację pacjenta, która niestety nie przyniosła skutku – lekarz pogotowia stwierdził zgon.
W tej sytuacji jednak pozostali członkowie zespołu karetki (ratownik medyczny i pielęgniarka) mieli wątpliwości co do prawidłowości przebiegu akcji ratunkowej, więc skonsultowali się z innymi lekarzami w placówce.

Ci, po przejrzeniu zapisów EKG wykonanych w trakcie resuscytacji stwierdzili, że pacjent defibrylowany był niepotrzebnie – na zapisach nie było ani migotania komór ani częstoskurczu komorowego:

Serce pacjenta – choć z pewnymi anomaliami – pracowało. – Ale nie wystąpiło u niego ani migotanie komór, ani częstoskurcz komorowy bez tętna.

Cała sprawa bardzo szybko pocztą pantoflową rozeszła się po szpitalu. Nie często zdarza się, że jeden z członków zespołu pomimo sprzeciwu reszty wykonuje defibrylację (ponoć siedmiokrotnie) bez wskazań medycznych. Jeden z lekarzy w szpitalu stwierdził, że wątpliwości powstałych przy wspomnianej akcji ratunkowej jest więcej i z racji tego zgłosił sprawę na policję:

Zrobił to jeszcze w piątek, niedługo po zdarzeniu – mówi Paweł Okniński, zastępca prokuratora rejonowego Prokuratury Olsztyn-Północ.

Opisywana sytuacja jest tak naprawdę ewenementem w środowisku polskich lekarzy. Bardzo rzadko (jeśli w ogóle?) zdarza się, żeby błędy lekarskie zostawały ujawniane przez innych lekarzy. Najczęściej błędy lekarskie wychodzą na światło dzienne w sprawach wyjątkowo spornych, czy też w wyniku roszczeń rodzin pacjentów.

Jaki sprawa będzie miała finał na razie nie wiadomo. Prokuratura wszczęła śledztwo ale lekarzowi zarzuty nie zostały przedstawione. Nie został zawieszony tymczasowo w pełnieniu obowiązków więc dalej pracuje i jeździ do pacjentów. Dobrze by było, gdyby cała sprawa okazała się nieporozumieniem.

Co jeśli jednak zastrzeżenia zespołu były uzasadnione i mamy do czynienia z błędem lekarskim? Czy po tej sytuacji błędy lekarskie będą częściej zgłaszane przez kolegów po fachu? A może środowisko lekarskie chce zadbać o swój wizerunek w społeczeństwie i wybielić swoje dotychczasowe niechlubne zagrania?

Zapraszam do komentowania i dyskusji. Znacie jakieś podobne przypadki ujawniania błędów medycznych przez współpracowników?

źródło: miasta.gazeta.pl/olsztyn

Autor: Grzegorz Nowak | Tagi: , , , , ,

Poleć wpis innym:

  • Wykop
  • Blip
  • email
  • Flaker
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • del.icio.us
Dodaj kanał RSS

Komentarze (8)

  1. Gravatar

    I tak z tego nic nie bedzie-ku..a ,ku..e łba nie urwie:)


  2. Gravatar

    Kura kurze jak rozumiem :-)?

    Wszystko się okaże za kilka miesięcy/lat, na razie nie można wydawać wyroków.


  3. Gravatar

    Odroznic izo od drobnonapiecioweogo migotania moze nie byc najlatwiejsze na swiecie. Chyba ze on PEA defibrylowal?


  4. Gravatar

    Dodałem do wpisu cytat z artykułu źródłowego mówiący o tym, że serce pacjenta pracowało ale z anomaliami.
    Wynikałoby z tego, że defibrylacja została wykonana przy rozkojarzeniu eletromechanicznym, tak jak piszesz Abnegat.


  5. Gravatar

    Albo VT z zaburzeniami hemodynamicznymi. Albo bez tętna ;)
    Póki go nie osądza, poczekajmy z szubienicą…


  6. Gravatar

    No tak :-).

    Ja nie osądzam, są instytucje od tego. Natomiast nawet jeśli lekarz zostanie oczyszczony z winy to niestety w pamięci społeczeństwa pozostanie ta sytuacja.


  7. Gravatar

    drobnonapięciowego migotania jak piszesz, nie defibryluje sie… nie ma sensu… poczytaj, potem sie wypowiadaj…


  8. Gravatar

    [...] lekarza z karetki pod lupą śledczych Sytuacja o której pisałem w listopadzie dalej jest pod lupą prokuratury. Sprawdzane jest, czy w przypadku innych interwencji pogotowia z [...]


Zostaw komentarz