Jest środek nocy. Twój spokojny sen nagle przerywa okropny, głośny dźwięk sygnałów przejeżdżającej karetki pogotowia. Myślisz, że ktoś pewnie potrzebuje pomocy, więc starasz się nie przejmować i zasypiasz. Niestety nad ranem sytuacja się powtarza i jest to w sumie kolejna noc w tygodniu, którą zepsuli Ci dla „frajdy” kierowcy pogotowia. Postanawiasz zgłosić problem dyrekcji pogotowia ratunkowego, która nijak pomóc Ci nie chce, w końcu nagłaśniasz sprawę w mediach.
Czy Ciebie też budzą przejeżdżające karetki pogotowia i jesteś wkurzony na chamskich kierowców-ratowników, którzy nie zdają sobie sprawy z obecnej ciszy nocnej?
Problem zakłócania ciszy nocnej mieszkańcom miast przez sygnały dźwiękowe karetek co jakiś czas nieśmiało podnoszą media, alarmowane przez zniecierpliwionych już sytuacją lokatorów. Ostatnio taka informacja została opublikowana na portalu ełk.wm.pl w artykule „Głośne syreny zakłócają sen mieszkańcom„. Czytelnik portalu Marcin Lechowicz boryka się z opisanym we wstępie problemem, przedstawiając w sposób następujący sytuację w Ełku:
— W momencie kiedy mieszkańcy miasta śpią np. po ciężkiej pracy i wtedy kiedy ulice są puste, o znikomym lub zerowym natężeniu ruchu pojazdów, kierowcy karetek pogotowia ratunkowego mają frajdę z jazdy na bardzo głośnych sygnałach dźwiękowych!
W pewnym sensie jestem w stanie zrozumieć problem Lechowicza, gdyż pod moimi oknami także przejeżdżają karetki pogotowia, także straż pożarna i policja. Też nieraz zdarza mi się wybudzić z tegoż powodu, do nikogo jednak żadnych pretensji nie mam. Rozumiem potrzebę funkcjonowania służb ratunkowych i jako ratownik medyczny wiem, jak wygląda ich funkcjonowanie od środka. Z tego też powodu czuję się w obowiązku wytłumaczenia wszystkim „niewysypiającym się”, dlaczego kierowcy karetek budzą ich w środku nocy. Czy rzeczywiście robią to dla „frajdy”?
Karetka na sygnale
Dlaczego karetka jedzie na sygnale? Odpowiedź jest prosta – żeby jak najszybciej dojechać do osoby potrzebującej pomocy i uratować jej życie. Tej oczywistości nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, jednak jak sytuacja wygląda od naszej strony?
System Państwowego Ratownictwa Medycznego, w dużym uproszczeniu, działa w sposób następujący:
- człowiek dzwoni na pogotowie ratunkowe,
- telefon odbiera dyspozytor medyczny, który przeprowadza wywiad i decyduje o konieczności wysłania zespołu ratownictwa medycznego,
- dyspozytor nadaje wezwaniu, w zależności od stanu pacjenta, kod pilności wyjazdu,
- na podstawie pilności wyjazdu dyspozytor (bądź kierownik zespołu lub koordynator medyczny) podejmuje decyzję o użyciu sygnałów świetlnych i dźwiękowych,
- treść wezwania przekazywana jest zespołowi ratownictwa medycznego, który wyrusza do wezwania.
W momencie, kiedy na pokładzie karetki znajduje się pacjent, kierownik ZRM (lekarz systemu, ratownik medyczny lub pielęgniarka systemu) na podstawie stanu zdrowia chorego decyduje, czy do szpitala zostanie on przewieziony z wykorzystaniem sygnałów czy bez nich.
Tyle tytułem początkowego wyjaśnienia. Nie odpowiada ono jednak na postulaty Marcina Lechowicza, aby karetki w nocy nie uprzykrzały życia mieszkańcom sygnałami dźwiękowymi.
Pojazd uprzywilejowany
Karetka pogotowia zaliczana jest do grupy pojazdów uprzywilejowanych. Więcej informacji na ten temat można przeczytać np. na wikipedii. Najważniejsza w tym fakcie jest definicja pojazdu uprzywilejowanego określona w Ustawie Prawo o ruchu drogowym:
pojazd uprzywilejowany – pojazd wysyłający sygnały świetlne w postaci niebieskich świateł błyskowych i jednocześnie sygnały dźwiękowe o zmiennym tonie, jadący z włączonymi światłami mijania lub drogowymi; określenie to obejmuje również pojazdy jadące w kolumnie, na której początku i na końcu znajdują się pojazdy uprzywilejowane wysyłające dodatkowo sygnały świetlne w postaci czerwonego światła błyskowego;
Dzięki sygnałom świetlnym i dźwiękowym kierowcy samochodów mogą ułatwić przejazd karetki. Jednakże szybki czas dojazdu do osoby chorej czy też natychmiastowe przewiezieni jej do szpitala możliwe jest także dzięki temu, iż kierowca pojazdu uprzywilejowanego może nie stosować się do przepisów wynikających z kodeksu drogowego. Stanowi o tym artykuł 53. wspomnianej ustawy:
2. Kierujący pojazdem uprzywilejowanym może, pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, nie stosować się do przepisów o ruchu pojazdów, zatrzymaniu i postoju oraz do znaków i sygnałów drogowych tylko w razie, gdy:
1) uczestniczy:
a) w akcji związanej z ratowaniem życia, zdrowia ludzkiego lub mienia albo koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego albo
b) w przejeździe kolumny pojazdów uprzywilejowanych,
c) w wykonywaniu zadań związanych bezpośrednio z zapewnieniem bezpieczeństwa osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, którym na mocy odrębnych przepisów przysługuje ochrona;
2) pojazd wysyła jednocześnie sygnały świetlny i dźwiękowy; po zatrzymaniu pojazdu nie wymaga się używania sygnału dźwiękowego;
3) w pojeździe włączone są światła drogowe lub mijania.
Wniosek płynący z obowiązujących przepisów jest prosty. Karetka pogotowia ratunkowego jest pojazdem uprzywilejowanym dopiero w momencie, gdy korzysta równocześnie z sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Innej możliwości nie ma.
Niektórzy mogą?
Wiele osób widziało na pewno kiedyś, właśnie w porze nocnej, karetkę jadącą na samych sygnałach świetlnych. Pewnie także wielu z Was, medyków, nie raz jechało na wyjazd czy z pacjentem bez sygnałów dźwiękowych – ja kiedyś także. Warto sobie jednak zdać w tym momencie sprawę, iż w takiej sytuacji karetka pojazdem uprzywilejowanym nie jest.
Wyrozumiałość w stosunku do śpiących mieszkańców można chwalić, lecz takie działanie jest najnormalniej w świecie niebezpieczne. Sami wiecie (np. z przeglądów ratowniczych na blogu) jak często zdarzają się wypadki karetek. Rzeczywiście, najczęściej mają one miejsce w ciągu dnia, jednak nawet przy znikomym natężeniu ruchu w nocy wypadek może się przytrafić. A wtedy żadnej linii obrony dla kierowcy karetki nie będzie – nie poruszał się jako pojazd uprzywilejowany, nie miał prawa nie stosować się do przepisów ruchu drogowego. Nie wspomnę już o utracie własnego zdrowia czy nawet życia w następstwie „przypływu dobroci” dla śpiących mieszkańców.
Chcąc spać spokojnie
Z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że próby zmiany sytuacji w Ełku podejmowane przez Marcina Lechowicza skutku żadnego nie przyniosą. Obowiązujące w Polsce prawo nie zezwala na stosowanie samych sygnałów świetlnych w nocy. Wystosowywanie pism, próśb, do dyrektorów szpitali czy stacji pogotowia to strata czasu. Robienie kolejnej nagonki na pogotowie ratunkowe w mediach także jest bezpodstawne. Żaden szanujący się kierowca-ratownik nie jeździ na sygnałach dla „frajdy” – ani to zdrowe (hałas jest jednym z czynników szkodliwych w naszym zawodzie) ani też bezpieczne (zachowanie innych kierowców czasami naprawdę jest nieprzewidywalne).
Każdy, komu przeszkadzają hałasujące w nocy karetki, musi niestety zadbać o ciszę ze swojej strony, gdyż szanse na zmianę obowiązującego systemu są marne. Można zamykać okna na noc (tak, wiem, te upały), uszczelnić je, zmienić na nowe, przeprowadzić się na obrzeża miasta lub na wieś. Można także po prostu przyzwyczaić się do takiej sytuacji i naprawdę zrozumieć, że karetka nie jeździ na sygnałach dla frajdy załogi tylko w celu skutecznego ratowania ludzkiego życia.








Słyszałem że kody pilności wezwania miały być zniesione i od jakiegoś czasu wszystkie wyjeżdżające karetki do pacjenta miały jeździć na sygnałach świetlnych i dźwiękowych. Nie jest tak?
Pozdrawiam
nie jest tak.. jakos trzeba okreslic pilnosc :) a oczywiscie zdazaja sie sytuacje ze sygnaly nie sa wymagane :)np. wyjazd do bolow brzucha czy skreconej kostki nie wymagaja sygnalow a uzywajac ich bylo by to niepotrzebne narazanie uczestnikowo ruchu i samej karetki.pozdrawiam PS. swoja droga temat podobnie jak w elku byl poruszany i u mnie w miescie..nawet kobieta dzownila obrazona na dyspozytornie ze wlaczamy sygnaly:/ czasami nie rozumiem tych „problemow” na sile :/
Wymyśliłem dzisiaj kod pilności „K0″ (gdzie 0 to „zero”, nie „wielkie o”). K0 – czyli przyjmujesz zlecenie wyjazdu będąc podczas powrotu z innego wyjazdu. Czas wyjazdu – natychmiast po przyjęciu zlecenia. To dopiero kod… A co do sygnałów… należałoby się zastanowić, czy przypadkiem prawo w Polsce nie jest pisane i codziennie obchodzone w tysiącu innych spraw dlatego, że ustawodawca ma nierealne wymagania np. Na zasadzie „prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie” (C) by „Sami Swoi”. Najlepszy jest zdrowy rozum jednak, ale i on nie pomoże, gdy w razie jakiejś kraksy nagle zacznie się udowadnianie, czy aby na pewno karetka była uprzywilejowana… a i tak w obszarze rolniczym „gwizdki” niewiele dają… i tak możnaby filozofować jeszcze długo.
@bobi1326
Nie słyszałem o propozycji zniesienia kodów i na ten moment na pewno one funkcjonują.
@marek
Dokładnie też tak uważam, jak nie ma potrzeby to sygnałów dla dobra samego siebie i innych lepiej nie używać. Można by przytoczyć wiele takich sytuacji, gdzie transport pilny nie jest i jedzie się na spokojnie.
A ludzie mają to do siebie, że jak mogą się do czegoś przyczepić, to na pewno to zrobią. Tym bardziej trzeba chronić swoje własne cztery litery.
@Michał
Na kodach generalnie nie miałem zamiaru się skupiać ;-) A tak w ogóle w niektórych miejscach jest tak, że dyspozytorzy co by się nie działo wbijają kod 1…
Do filozofowania mi daleko, artykuł ma na celu uświadomienie niektórym pewnych spraw (także ratownikom). A tutaj akurat (w kwestii sygnałów) wymagania nie są nierealne, wręcz bardzo zasadne.
Witam,
używanie sygnałów w karetce reguluja przepisy, a powinien zdrowy rozsądek. W jednej z powiatowych stacji Pogotowia, w którym jeździłem eRką obowiązywała zasada: eRka zawsze jeździ na sygnale. Bo karetka poza stacją to karetka nieosiągalna, czyli jakby jej nie było. Każde zgłoszenie w tym czasie, niech by nie wiem jak pilne, nawet pilniejsze od właśnie realizowanego, musi czekać. Zatem czas pobytu eRki poza stacją musi być jak najkrótszy. Do tego dodany był zdrowy rozsądek kierowców – nawet na sygnałach jeździmy bezpiecznie. Bo sygnały i uprzywilejowanie nie oznaczają, że wszystko mi wolno, gaz do dechy i rura! Przejechałem ze stacji do województwa w 40 minut, co dało średnią prędkość 130 km/h (noc) i zdarzyło mi się jechać tą samą trasą ze średnią 60 km/h. Ale włączone sygnały pozwoliły na płynną i łagodna jazdę, bez hamowań i przyspieszeń, szarpań i tp. I to rozwiązanie polecam.
Dzięki za wyjaśnienie ;)
Nie wiem jak jest w innych miastach, ale np. w Warszawie regularnie widać prywatne ambulanse na sygnale przebijające się przez miasto.
Rozumiem sytuacje – pilny transport między szpitalami itd. ale większość tych karetek to pojazdy tylko i wyłącznie z kierowcą i to niemedycznym. Te transporty nie są pilne, ale dla pieniędzy robi się je na sygnale [klient płaci za km - a im więcej km w godzinę tym więcej pacjentów przewieziesz i więcej zarobisz].
I to te sytuacje należy ukrócić… w Warszawie takie sytuacje są notoryczne, polecam stanąć na skrzyżowaniu żwirki i wigury z trasą łazienkowską.
Mieszkam w Sosnowcu na 10 piętrze od 37 lat i nigdy nie przyzwyczaiłem się do hałasu spowodowanego w wyniku natężenia ruchu drogowego,a mieszkam obok trasy szybkiego ruchu. Tą trasą dość często przejeżdżają karetki pogotowia, zmierzające do leżącego nieopodal szpitala Wojewódzkiego.
Tak, bardzo mi przeszkadzają sygnały karetek. I co ciekawe tylko karetki pogotowia mają takie sygnały, bo policja czy nawet straż pożarna działają jakoś ciszej.
Nie będę zanudzał, ale uważam że mamy XXI wiek i powinno się coś z tym zrobić żeby były te sygnały cichsze.
Panowie ratowniocy dyrdymaly piszecie o tych swoich przejazdach mieszkam w Poznaniu na przeciw Stacji Pogotowia ijest nagminne ze kierowcy aby przejechac skrzyzowanie wlaczaja wyjace sygnalt to samo dotyczy wyjazdow z bazy w niedziele wczesnie rano gdzie zero ruchu to tylko glupi przepis sprawia ze pojazd uprzywilejowany musi miec wlaczony sygnal i swiatla jakos w innych krajach radza sobie bez sygnalow i docieraja do potrzebujacych pomocy na czas Inie pisz bzdur czlowieku ze jak sie mieszka blisko waszej bazy to albo trzeba sie do tego przyzwyczaic albo wuprowadzic za miasto to to samo jak ci pensja nie pasuje to sie wyprowadz do innego kraju masm nadzieje ze ktos wreszcie zajmie sie tym problemem na serio bo jak narazie to ratownicy poprostu teroryzyja miasta nadmiernym halasem w imie niesienia pomocy
A jak będziesz wzywał pomocy i karetka na czas nie dojedzie bo nie włączyła sygnału i nie była pojazdem uprzywilejowanym to znowu będziesz na pogotowie nadawał, że nie wywiązali się ze swoich obowiązków. Tępy polaczek z Poznania.
To gościu idź ze skargą do posłów albo weź się za obywatelską inicjtywę ustawodawczą, zbierz 100 tys. podpisów i zmieńcie prawo tak, aby pojazd uprzywilejowany był na samych błyskach, a nie czepiasz się ratowików. Nikt nie będzie tyłka nadstawiał i potem szedł siedzieć za spowodwanie wypadku, bo jakiś pajac wjedzie wprost pod karetkę.
Tak jest. Zgadzam się z tobą. Tylko wiesz niektórzy to tylko w necie mądrzy a w rzeczywistości tyłka z domu nie potrafią nawet wystawić. A ratownicy robią dobra robotę i świetnie, że jeżdżą na sygnale bo nawet w nocy jest ruch i może dojść do wypadku samochodu i karetki.
Witam.
Kodeks drogowy jest pisany pod kątem uporządkowanego ruchu na ulicach.
Pojazdy uprzywilejowane w/g kodeksu mają pierwszeństwo w ruchu ulicznym podczas akcji.
Nikt jednak z ustalających przepisy nie pomyślał o „braku ruchu ulicznego” jaki ma miejsce w godzinach nocnych.Dlatego też jestem przeciwny stosowaniu sygnału w nocy.KOGO MA OSTRZEGAĆ KARETKA GDY JEST SAMA NA DRODZE??? – bo jest środek nocy!!
Są przepisy i powinien być zdrowy rozsądek.
Coś na myśl „bezpieczna prędkość”-jaka?????
O tym decyduje kierowca a nie przepis!!!!!!
Pozdrawiam.
Jacek.
Do autora artykułu:
Bzdury, bzdury, bzdury. Rozumiem potrzebę szybkiego przemieszczania się karetek w ruchu ulicznym. Mieszkam akurat w Ełku i zgadzam się w 100 z Panem Marcinem Lechowiczem, którego nazwisko zostało przytoczone. Szpital miejski położony jest na obrzeżach miasta po drugiej stronie jeziora nad którym znajduje się moje osiedle. Za każdym razem jak karetka wyjeżdża do poszkodowanego w środku nocy to mam robioną obowiązkową pobudkę. Czasami nawet kilka razy w ciągu nocy i podejrzewam, że nie tylko ja. Nie wciskaj ludziom kitu Panie Autorze bo w godzinach nocnych ulice Ełku są puste jak bęben Rolling Stonesów i nie sądzę aby karetka potrzebowała sygnału dźwiękowego aby bezpiecznie i szybko przejechać przez miasto w tych godzinach. Poza tym, skoro powołujesz się na przepisy kodeksu drogowego to podaj od razu przepis który upoważnia pojazd uprzywilejowany do naruszania porządku publicznego bo na pewno hałas syren w środku nocy tym właśnie jest.
Przykro mi…może pora się przeprowadzić? Może pora wystosować pismo do dyrekcji pogotowia? Albo ministra zdrowia? Kogokolwiek?
Jeśli nie masz zamiaru nic robić ze swoim własnym problemem, to tylko i wyłącznie świadczy to o Tobie. Większości ratowników nie sprawia przyjemności jazda na sygnałach, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak może boleć od nich głowa po 12-godzinnym dyżurze (o innych konsekwencjach zdrowotnych nie wspominając).
PS Jeśli chcesz mieć możliwość dalszego wypowiadania się na mojej stronie to powściągnij swój język i naucz się kultury – następny Twój komentarz w tym tonie skończy się banem.
Przeprowadzka ? Hmm… Nie jest to tylko mój problem. Takich ludzi są setki, a może i tysiące. To wszyscy Ci ludzie mają się przeprowadzić. Prawo ma mi gwarantować spokojny sen w godzinach od 22 do 6 abym mógł odpocząć po ciężkim dniu pracy, a jednocześnie nakazuje karetkom hałasowanie w nocy. Zdajesz sobie sprawę jak czuje się osoba, która musi wstać o godz. 6 do pracy mająca kilka pobudek w nocy spowodowanych przez karetki pogotowia ? Rozumiem cel pracy ratowników oraz rozumiem, że karetka musi dojechać jak najszybciej do niektórych pacjentów. Ale czy nie da się dojechać do nich równie szybko nie stawiając na nogi po drodze całego miasta? Myślę, że się da. Myślę również, że pisanie „czas się przeprowadzić” jest co najmniej nie na miejscu.
Pozdrawiam
ps. Jeśli uraził Cię mój ton, to przepraszam. Nie miałem zamiaru nikogo urazić. Mój ton wypowiedzi powinieneś potraktować z przymrużeniem oka.
szanowny Panie Ratowniku, jestem kierowcą ciężarówki i ja i moi koledzy każdego dnia i nocy pomagamy wam kierowcom karetek dojechać szybko i sprawnie do celu,dzieje się tak gdy tylko któryś z kierowców ciężarówki zauważy karetke na kogutach natychmiast leci w eter na radiu CB info (że np. na 148 km w kierunku warszawy pędzi na sygnale karetka koledzy zróbcie miejsce)i takie info pędzi z karetką aż do jej celu, więc nie jesteś Panie Ratowniku sam na drodze, szanujemy waszą prace, ale i wy uszanujcie innych ,wyłączcie te syreny pozwólcie ludziom spać, od wielu lat jeżdże po Euroazji i pod względem instynktów i odruchów ludzkich to jesteśmy w azji, w opolu straż pożarna wyłączyła w nocy syreny,pozostały jeszcze karetki ryczące po nocy, ale pomimo życzę wszystkim ratownikom i tym z Opola i Elbląga i z całego kraju wesołych rodzinnych świąt bożego narodzenia szampańskiego sylwka a w pracy życzę wam szerokości przyczepności i zrozumienia dla innych ludzi