Temat skutków spożywania alkoholu jest szeroki jak las stumilowy, więc w szczegóły może zagłębimy się innym razem. Dzisiaj natomiast po raz kolejny, tak jak w grudniu zeszłego roku, o sytuacjach wynikających z picia alkoholu, z którymi ratownicy medyczni mają styczność. Ciężko pewnie w to uwierzyć, ale rzadko zdaża się dyżur, byśmy nie mieli styczności z tą „plagą”…
Potrącenie pieszego
Deszczowa pogoda, ponuro, brzydko, chłodno jak na tą porę roku. Dzień był bardzo ospały, ale szybko na proste nogi postawiło nas wezwanie do potrąconego przez samochód pieszego.
Na skrzyżowanie dróg wylotowych z miasta dojechaliśmy po około 4 minutach. Zatrzymaliśmy się na chodniku, gdzie znajdował się radiowóz policji, auto z rozbitą szybą, kierowca pojazdu oraz on – poszkodowany, stojący i próbujący utrzymać swoją sylwetkę w pionie.
Pan oczywiście przytomny, wydolny krążeniowo i oddechowo. Po zabezpieczeniu, przetransportowaniu do karetki i zbadaniu okazało się, że jego jedynym urazem jest rana tłuczona głowy na długości ok 4 cm. Chory nie zgłaszał żadnych dolegliwości bólowych. Parametry życiowe (ciśnienie tętnicze, tętno, oddech, saturacja) były idealne.
Po założeniu wkłucia dożylnego nadszedł czas na ostatnie badanie, lecz już nie przez nas, a policję – badanie alkomatem. Wykazało ono obecność prawie dwóch promili w wydychanym przez poszkodowanego powietrzu.

Na zdjęciu widoczna rozbita przez głowę poszkodowanego szyba, a zaraz pod nią „powód” potrącenia.
Retrospekcja
Duże skrzyżowanie ulic wylotowych z miasta. 3 pasy w jedną stronę, prawy i środkowy do jazdy na wprost, lewy do skrętu w lewo. Czerwone światło dla pojazdów jadących prosto, czerwone światło dla pieszych, zielone do skrętu w lewo. Upojony poszkodowany widząc stojące auta wkroczył na czerwonym świetle na przejście dla pieszych. Kierowcy skręcającemu, w momencie dojeżdżania do świateł wyszedł przed maskę zza stojących aut przechodzień.
Kierujący pojazdem nie miał żadnych szans na ucieczkę czy hamowanie, gdyż mężczyzna nie był dla niego wcześniej widoczny.








(*) Wpisujcie miasta !
CZAJKUFFFFFF
Bardzo dużo wniosłeś do tematu…
Tu i owszem wina pijanego, ale ratownicy medyczni i lekarze lubią przesadzać i zwalać wszystko na alkohol. Ratownicy wykonują wspaniały zawód, ale czasem zachowują się jakby nigdy w życiu alkoholu nie widzieli, a każdy poszkodowany sam sobie zawinił, że coś mu się stało. A tak się składa, że osobiście wiozłem kolegę(jest ratownikiem), który nawalony walną głową(którą później miał zszywaną) w bar… ale to była wina śliskiej podłogi….
A jak sąsiad jedząc kiełbaskę z grilla dostał lampą, która pod wpływem podmuchu wiatru spadła mu na głowę…. to już była wina alkoholu, który spożył tego dnia! Bo…. jak to któryś z pracowników SORu powiedział… gdyby był trzeźwy…. złapałby lampę!
I oczywiście 10000 komentarzy:”tak tak… już ja widzę jak to lampa sama spadła, walną gdzieś łbem i tyle….”
@piotrek
Zgadzam się z Tobą, że niektórzy pracownicy służby zdrowia lubią przesadzać.
Ja uważam, że wszystko jest dla ludzi, tak samo alkohol. Każdy ma prawo go spożywać, powiem więcej, każdemu może się zdarzyć upojenie alkoholowe i np. rozbicie głowy.
Tyle, że sytuacje które opisuję są czymś więcej. Rozbicie głowy stwarza zagrożenie dla samego zainteresowanego, ale już prowadzenie samochodu, czy tak jak tutaj wtargnięcie na ulicę na czerwonym świetle stwarza zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
Nie wiem jak Ty, ale ja nie chcę zginąć na drodze razem z rodziną z powodu pijaka!
Również uważam, że alkohol jest dla ludzi, często nawet zalecany przez medyków w celu „wyregulowania ciśnienia” i nie widzę nic złego w samym piciu alkoholu o ile jest zachowany umiar. Co innego, gdy taki „wstawiony” wsiada za kierownicę, tu już nie ma żadnego wytłumaczenia. Więc winę ponosi nie sam alkohol tylko brak wyobraźni i odpowiedzialności…
masakra … no tak z jednej strony winny kierowca aczkolwiek nie miał on szans na hamowanie nie widząc przechonia jednak piwo jest na masce co oznacza że nalezało do przechodnia więc innymi słowy winny jest poszkodowany ;p
W takich sytuacjach to nawet nie chodzi o alkohol bo ci trzeźwi piesi też chodzą jak przysłowiowe święte krowy. Osobiście uważam, że wszyscy powinni już w szkołach przechodzić porządne szkolenie z przepisów ruchu drogowego. A żeby tego było mało powinni pokazać starszym i przede wszystkim ubiegającym się o prawo jazdy zdjęcia ludzi, którzy zginęli w wypadkach. Zdjęcia ukazująca to co ratownicy widzą po przyjeździe. Generalnie ludzie nie myślą w ogóle chodząc ulicą/chodnikiem. O pijanych nie wspomnę bo co po niektórym to mózg się chyba wyłącza.
[...] skutkami spożycia alkoholu pracownicy ochrony zdrowia mają do czynienia w swojej pracy na codzień. Stykają się z tym [...]
KAZDY ALKOHOL ZABIJA NISZCZY WAM ZYCIE .CHCECIE ZYC TO PRZESTANCIE PIC ALKOHOL I BRAC NARKOTYKI RUZNEGO RODZAJU